Desperackie ruchy USA. Zdejmują sankcje z Rosjan. Liczą, że ceny paliw spadną

Ropa z Rosji i poluzowanie wewnętrznych regulacji. W Stanach Zjednoczonych trwa paniczne poszukiwanie rozwiązań, które mogą obniżyć ceny ropy naftowej.
Ropa naftowa w dół po ruchach USA.
REUTERS/Kevin Lamarque // Stooq.pl

Amerykanie dwoją się i troją, by zminimalizować wpływ wojny na Bliskim Wschodzie na ceny paliw. Nie jest to łatwe, bo napięta sytuacja w regionie destabilizuje globalny transport ropy, co naturalnie podbija jej ceny na światowych rynkach.

Od izraelsko-amerykańskiego ataku na Iran ropa naftowa drożeje z godziny na godzinę. Natomiast ostatnie działania Amerykanów przyniosły mały efekt. Ropa WTI w piątek (13 lutego) tanieje o 0,83 proc. Jedna baryłka kosztuje ok. 95 dol. Natomiast ropa Brent potaniała o 0,15 proc. i kosztuje ok. 100 dol. Wahania są, więc niewielkie, ale powoli idą w dół. 

Jak trwoga to do Rosjan?

Przede wszystkim Amerykanie na 30 dni zwolnili rosyjską ropę z sankcji. Najnowsza licencja będzie obowiązywać do 11 kwietnia. Na taki wyjątek dla Rosjan zdecydowano się już po raz drugi od czasu wybuchu wojny. Wydana licencja dotyczy surowca załadowanego na tankowce przed 12 marca.

Sekretarz skarbu Stanów Zjednoczonych Scott Bessent tłumaczył, że "ten ściśle dostosowany, krótkoterminowy środek dotyczy wyłącznie ropy już znajdującej się w tranzycie i nie przyniesie znaczących korzyści finansowych rosyjskiemu rządowi, który większość swoich dochodów z energii czerpie z podatków pobieranych w miejscu wydobycia". 

Zawieszenie sankcji na rosyjską ropę naftową już poprzednio potępiali politycy Demokratów, domagając się jej unieważnienia. Decyzję krytykował też m.in. unijny komisarz ds. gospodarki Valdis Dombrovskis. Z szacunkowych danych think tanku Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem (CREA) wynika, że dzięki wyższym cenom ropy naftowej Rosjanie zarobili już na wojnie na Bliskim Wschodzie 6 mld euro. Zdejmowanie z nich kolejnych obostrzeń jeszcze mocniej napędzi zyski rosyjskiej gospodarki, która krwawiła przez ostatnie miesiące. 

Zobacz wideo Zaszyfrowana wiadomość z Iranu. USA przechwyciły tajny komunikat

USA mogą poluzować własne prawo

Poluzowanie sankcji dla Rosjan to nie wszystko. Amerykanie rozważają także zmianę własnego prawa. Bloomberg informuje, że administracja Trumpa planuje znieść obowiązującą od stulecia ustawę morską, która wymaga, aby do transportu towarów między portami USA wykorzystywano amerykańskie statki. To także ma być 30-dniowe zawieszenie tzw. ustawy Jonesa. 

Umożliwiłoby to tańszym tankowcom zagranicznym transport tych towarów - w tym ropy naftowej z Zatoki Meksykańskiej do rafinerii na wschodnim wybrzeżu USA oraz paliwa z regionu do bardziej zaludnionych obszarów.

Colin Grabow, zastępca dyrektora Centrum Studiów nad Polityką Handlową im. Herberta A. Stiefela przyznał w rozmowie z Bloombergiem, że zniesienie ustawy Jonesa mogłoby pomóc w pewnym stopniu obniżyć ceny, to jego skutki prawdopodobnie będą ograniczone. - Ustawa Jonesa prawdopodobnie odpowiada za kilka centów za galon, ale nie dziesięciocentówek za galon. Może być pomocna, ale jej skutki mogą zostać przyćmione przez szersze wahania na rynku - tłumaczył. 

Ceny ropy nie zatrzymają Trumpa?

Są to kolejne kroki - po m.in. ofercie ubezpieczenia tankowców i zwolnieniu 174 mln baryłek ropy z rezerwy strategicznej USA - podjęty przez administrację Donalda Trumpa, by obniżyć ceny ropy naftowej rosnące na skutek irańskich ataków na statki w Cieśninie Ormuz. To jeden z głównych szlaków transportowych ropy naftowej.

Scott Bessent zapowiedział, że siły USA - oraz być może również i międzynarodowe siły - będą wkrótce eskortować tankowce przez cieśninę. Na razie tankowce, które próbują tam płynąć, obrywają pociskami. W wywiadzie dla Sky News deklarował jednak, że "absolutnie" nie będzie doradzać prezydentowi zakończenia wojny, niezależnie od tego, jak bardzo wzrosną ceny.

Przeczytaj też: Wojna z Iranem przyniosła już Rosji 6 miliardów euro zysku. "Zasila machinę wojenną Kremla".

Więcej o: