Transport przez cieśninę Ormuz wróci? CNN dotarło do wysokiego rangą irańskiego urzędnika, który zdradził, że Iran rozważa możliwość pozwolenia na przejście przez cieśninę Ormuz ograniczonej liczbie tankowców. Postawi przed nimi jednak warunek - ich załadunek będzie musiał być rozliczany w chińskich juanach. Teheran opracowuje nowy plan transportu przez cieśninę.
Iran, chwilę po izraelsko-amerykańskim ataku, zagroził, że uderzy w jednostki próbujące przepłynąć przez Ormuz i przeprowadził kilka takich ataków. Władze w Teheranie zapewniały równocześnie, że szlak nie jest całkowicie zamknięty i mogą przez niego przepływać statki państw, które współpracują z Iranem. Kilku statkom rzeczywiście udało się przedostać przez jeden z najważniejszych szlaków transportowych na świecie.
Z doniesień Agencji Reutera wiadomo, że Iran zezwolił przepłynąć przez cieśninę dwóm pływającym pod indyjską banderą statkom. Z kolei minister transportu Turcji Abdulkadir Uraloglu poinformował, że "w cieśninie Ormuz jest 15 należących do Turcji statków, jeden z nich przeszedł przez nią po otrzymaniu zezwolenia od irańskich władz". Przedstawiciele irańskiego reżimu deklarowali, że przez cieśninę będą mogły swobodnie przechodzić jednostki krajów, które zerwą kontakty z USA i Izraelem. Dlatego niektóre państwa mogą mieć łatwiej w tym regionie.
Na to nie chcą pozwolić Amerykanie. W piątek (13 marca) prezydent USA Donald Trump poinformował, że amerykańskie siły przeprowadziły "jedno z najsilniejszych bombardowań w historii Bliskiego Wschodu", niszcząc "wszystkie cele militarne" na irańskiej wyspie Chark w cieśninie Ormuz. Na razie oszczędzono infrastrukturę naftową, ale Donald Trump zagroził, że może zmienić tę decyzję, jeśli Iran - albo ktokolwiek inny - będzie uniemożliwiał swobodną żeglugę przez Ormuz.
Wyspa Chark, która zaatakowali Amerykanie, jest dla Irańczyków absolutnie kluczowa. Właśnie na niej przetwarza się ok. dziewięciu na dziesięć baryłek eksportowanej przez Iran ropy naftowej - głównie do Chin. Wyłącznie tej wyspy to zagrożenie dla nawet połowy irańskich zasobów ropy. Rachel Ziemba, starsza badaczka w Center for a New American Security w rozmowie z Bloombergiem przewiduje, że to mocno ograniczy możliwości eksportowe Iranu. Sama zapowiedź i ostatni atak już mogły sprawić, że statki towarowe będą obawiać się transportu ropy z tej wyspy.
Tym bardziej że Amerykanie dosyć mocno stawiają na unormowanie transportu ropy. Szef Pentagonu Pete Hegseth studził obawy dotyczące paraliżu ruchu tankowców przez cieśninę Ormuz, twierdząc, że "nie ma potrzeby, by się tym martwić". Zapewniał, że siły USA nie pozwolą, by cieśnina pozostała zamknięta, twierdząc, że mają cały wachlarz możliwości, jak to zrobić, choć odmówił ich wymienienia.
Od początku wojny ceny ropy naftowej poszły w górę już o ok. 40 proc. Ostatnie doniesienia z Zatoki Perskiej znowu podbiły jej ceny. Amerykańska ropa WTI zdrożała o ponad 3,1 proc. i kosztuje 98,7 dolarów za baryłkę. Z kolei ropa Brent zdrożała o 2,7 proc. Jedna baryłka kosztuje aż 103 dolary. CNN podało niedawno, że amerykańska administracja miała nie przewidzieć takich konsekwencji ataku na Iran. Źródła z amerykańskiej administracji donosiły, że Donald Trump i jego doradcy "nie docenili gotowości Iranu do zamknięcia Cieśniny Ormuz". Pete Hegseth temu jednak zaprzeczył.
- Irańczycy zawsze tak robią - biorą cieśninę za zakładnika. CNN uważa, że o tym nie pomyśleliśmy. To fundamentalnie niepoważne doniesienia. Im szybciej David Ellison przejmie tę stację, tym lepiej - powiedział, odnosząc się do przejęcia właściciela CNN, Warner Bros. Discovery przez Paramount Skydance, kierowany przez przyjazną Trumpowi rodzinę.
Przeczytaj też: "Gigantyczne straty dla państw producentów ropy naftowej".