W czwartek rozpoczęło się specjalne posiedzenie rządu, w całości poświęcone rozwiązaniom, które mają doprowadzić do pilnej obniżki cen na stacjach benzynowych.
Czytaj też: Zapowiedzi premiera uderzyły w kurs Orlenu. Tusk chce ręcznie sterować cenami paliw
Zdecydowaliśmy się na radykalną obniżkę, zarówno jeśli chodzi o VAT na paliwa, akcyzę, a także na wprowadzenie (...) ceny maksymalnej, czyli takiej ceny regulowanej na stacjach benzynowych, aby wszystkie nasze decyzje (...) rzeczywiście były pozytywnie odczuwalne przez końcowego odbiorcę na stacji paliw
- powiedział premier Donald Tusk, rozpoczynając posiedzenie rządu. Dodał, że trzeba zadbać o „możliwie najniższe ceny paliw" z punktu widzenia klienta końcowego na stacji. Jak mówił, trzeba przypilnować, aby przy okazji obecnej sytuacji nikt nie zarobił „na kieszeni Polaków". Premier zadeklarował też, że „Polska jest zabezpieczona" i „nie ma ryzyka, aby paliwa zabrakło".
Po Donaldzie Tusku głos zabrał minister finansów Andrzej Domański. – W ostatnich tygodniach, z uwagi na sytuację, ceny na rynku ropy wzrosły o 45 proc. Ceny oleju napędowego wzrosły o ponad 40 proc., a ceny benzyny o ponad 20 proc. To obecnie widzimy na stacjach benzynowych, więc podejmujemy działania, aby ceny były niższe - stwierdził Domański.
Obniżamy VAT na paliwa – benzynę i olej napędowy – z 23 na 8 proc. Obniżamy akcyzę do minimalnych dopuszczalnych poziomów: o 29 gr na litrze w przypadku benzyny i o 28 gr w przypadku oleju. Te działania powinny przynieść niższe ceny benzyny o 1,20 zł na litrze
– potwierdził szef resortu finansów.
Domański podkreślił, że działania te mają charakter czasowy, i zapowiedział, że rząd będzie „elastycznie dostosowywać stawki akcyzy i VAT do zmieniającej się sytuacji rynkowej". Dodał również, że w czwartek ceny oleju napędowego w hurcie co prawda spadły o 30 groszy, ale jednocześnie globalne ceny ropy znowu wzrosły.
Czytaj też: Rząd tnie podatki, rynek reaguje. Wiemy, o ile mogą spaść ceny na stacjach paliw
Cięcia podatków oznaczają jednak gigantyczny ubytek w państwowej kasie. Minister finansów przedstawił konkretne wyliczenia i powód, dla którego rząd chce uderzyć w marże największych graczy na rynku.
– Obniżka VAT oznacza spadek wpływów budżetu o 900 mln zł w ujęciu miesięcznym, dla akcyzy ten koszt to ok. 700 mln zł miesięcznie - wyliczał Domański.
Z punktu widzenia budżetu to są poważne wydatki, dlatego podejmujemy prace na rzecz wprowadzenia podatku od nadmiarowych zysków, aby te koncerny, które z uwagi na sytuację rynkową – wysokie ceny ropy, wysokie marże – mają te ponadwymiarowe zyski, zapłaciły wyższy podatek
– wyjaśnił.
Warto w tym miejscu zauważyć, że czwartkowa deklaracja ministra Domańskiego to nagła zmiana kursu resortu finansów. Jeszcze zaledwie dwa dni wcześniej Domański wypowiadał się bardzo sceptycznie o pomyśle wprowadzania podatku od nadmiarowych zysków i zaprzeczał, jakoby trwały nad nim prace.