Kluczowy rurociąg Arabii Saudyjskiej łączący wschód z zachodem, który omija Cieśninę Hormuz, transportuje ropę z pełną wydajnością wynoszącą 7 milionów baryłek dziennie - podaje agencja Bloomberg.
Zwiększenie przesyłu ropy tą drogą było konieczne po tym, jak w wyniku amerykańsko-izraelskiego konfliktu z Iranem zablokowana została cieśnina Ormuz. Ruch tankowców został więc częściowo przekierowany do komercyjnego portu Yanbu, leżącego nad Morzem Czerwonym.
W ostatnich dniach port opuszczało średnio 5 mln baryłek ropy dziennie. Pozostałe 2 mln, które nie trafiły na eksport, pozostają w Arabii Saudyjskiej i trafiają do lokalnych rafinerii. Dodatkowo, innymi drogami, Saudyjczycy eksportują każdego dnia między 700 tys. a 900 tys. baryłek ropy.
Przed zablokowaniem cieśniny Ormuz przepływało przez nią nawet 15 mln baryłek ropy dziennie. Alternatywna droga transportu nie zrekompensuje więc w pełni jej zablokowania, ale z pewnością pomaga utrzymać ceny ropy pod względną kontrolą.
Mimo prób ograniczenia negatywnych skutków wojny w Iranie, jej konsekwencje szybko dało się odczuć także w Polsce. W ramach ochrony konsumentów przed wysokimi cenami paliw, w czwartek 26 marca rząd ogłosił pakiet rozwiązań obniżających ceny paliw.
Vat na benzynę spanie z 23 proc. do 8 proc., obniżona zostanie także akcyza, a ceny nie będą mogły przekraczać ustalanego każdego dnia przez resort energii poziomu. Według zapowiedzi rządu, ten zestaw rozwiązań ma pomóc obniżyć ceny paliw o około 1,2 zł na litrze.
Wystrzał cen ropy naftowej jest natomiast sporym zyskiem dla Rosji. Ta sprzedaje ropy więcej, ba USA częściowo zniosły nawet sankcje na ich surowiec. Nie do końca z takim podejściem zgadzają się inne kraje, które nadal zamierzają walczyć z tzw. flotą cienia.
Jak pisze na Wyborcza.biz Andrzej Kublik, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer właśnie zezwolił wojsku przejmować na brytyjskich wodach statki rosyjskiej nielegalne statki. To ma ograniczyć krociowe zyski, jakie Moskwie zapewnił wzrost cen ropy naftowej w trakcie obecnych walk na Bliskim Wschodzie.
Do tej pory brytyjska Royal Navy monitorowała żeglugę statków rosyjskiej floty cienia, a ostatnio dwukrotnie pomagała francuskiej marynarce wojennej zatrzymać na Morzu Śródziemnym tankowce przewożące ropę naftową pod fałszywą flagą, z pogwałceniem przepisów konwencji ONZ o prawie morskim. Jednak teraz dla statków rosyjskiej floty cienia niebezpieczne staną się również brytyjskie wody.
Teraz, dzięki zgodzie Starmera, będą mogli dokonywać abordażu na te statki.