Atak na Izrael wystraszył rynki. Rekordowe ceny ropy. Zagrożone dostawy z Arabii Saudyjskiej

Konflikt na Bliskim Wschodzie zaostrza się, a wraz z eskalacją rosną ceny ropy naftowej, które i tak cały czas utrzymują się blisko rekordowych poziomów. Do Iranu dołączyli jemeńscy Huti, przeprowadzając w weekend pierwsze ataki na Izrael.
Demonstracja poparcia dla Iranu wśród Huti
Fot. REUTERS/Khaled Abdullah

Na działania proirańskich rebeliantów od razu zareagowały giełdy surowcowe. Atak może bowiem zagrozić dodatkowo bezpieczeństwu szlaków morskich w rejonie Morza Czerwonego i cieśniny Bab al-Mandab, kluczowych dla światowych dostaw ropy i LNG. 

Rekordowe ceny ropy naftowej

Ceny ropy wciąż idą w górę, a jej europejska odmiana, Brent, zmierza ku rekordowemu miesięcznemu wzrostowi. Kontrakty terminowe rosły w poniedziałek przed godziną 8 o 3 proc. do 116 USD za baryłkę. W marcu Brent podrożał już o ponad 59 proc., co jest największym wzrostem miesięcznym przekraczającym te z okresu wojny w Zatoce Perskiej w 1990 roku. W górę poszła również cena West Texas Intermediate (WTI - odmiana ropy używana w USA) do ponad 102,5 dol. za baryłkę.

Zobacz wideo Ludzie Trumpa zarabiają na wojnie, bo mają o niej lepsze informacje

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie

Huti to duża grupa rebeliantów w Jemenie, sprzymierzona z Iranem. Już przy poprzednich konfliktach przeprowadzali ataki na Izrael. Teraz bojownicy przyznali się, że weekend wystrzelili salwy rakiet i dronów w kierunku państwa izraelskiego. Atak oraz poszerzenie obszaru, na którym trwa wojna, spowodowały, że USA wysłały w region dodatkowe tysiące żołnierzy, co również doprowadziło do zwiększenia niepokojów na rynku.

"Konflikt nie koncentruje się już w Zatoce Perskiej i wokół Cieśniny Ormuz, lecz rozciąga się teraz na Morze Czerwone i Bab el-Mandeb - jeden z najważniejszych na świecie wąskich punktów dla przepływu surowych i rafinowanych produktów" - napisali analitycy banku JP Morgan.

Działania Huti mogą zagrozić eksportowi saudyjskiej ropy, który w sporej części został przekierowany z zablokowanej Cieśniny Ormuz do portu Yanbu na Morzu Czerwonym. Jak pokazują dane firmy analitycznej Kpler, w ubiegłym tygodniu tą drogą transportowano ponad 4,6 miliona baryłek dziennie. W sytuacji gdyby eksport z Yanbu został zakłócony, konieczne będzie skierowanie saudyjskiej ropy przez egipski gazociąg Suez-Mediterranean (SUMED).

Z kolei w wyniku ataku dronów w sobotę podjęto decyzję o czasowym zamknięciu największego portu w Omanie w mieście Salala. Stanowi on ważny punkt przeładunkowy. W ataku została uszkodzona suwnica terminalowa i lekko ranny jeden z pracowników.

Czytaj też: Iran stawia nowe żądania ws. zakończenia wojny. Może na tym zarabiać miliardy dolarów

Więcej o: