"Skomplikowane systemy promocyjne, nieczytelne etykiety cenowe, konieczność aktywowania kuponów w aplikacjach mobilnych czy dobrania dodatkowych produktów nie ułatwiają rozeznania się w gąszczu okazji" - informuje UOKiK na swojej stronie. 30 marca rynkowy nadzorca powiadomił o zastrzeżeniach w stosunku do prezentacji rabatów przez dyskonty.
Prezes UOKiK zweryfikował sposób przekazywania informacji o przyznanych zniżkach w sieciach Lidl i Biedronka. Chodzi o dane dotyczące rabatów prezentowanych zarówno na ekranach kas samoobsługowych i tradycyjnych, jak i na paragonach.
Jak wskazała analiza, klienci, jeszcze przed uiszczeniem zapłaty za zakupy, mieli problem ze zrozumieniem sposobu naliczenia promocji. W Biedronce, jak opisuje Urząd, informacja o zniżkach była podawana na ekranie kas zbiorczo, nie zaś przy każdym skanowanym produkcie, którego dotyczyła promocja. Lidl natomiast miał wskazywać kilka okazji cenowych pod tym samym hasłem, a informacje o obniżkach były niejednoznaczne. Tego rodzaju działania utrudniały odróżnienie źródła konkretnego rabatu oraz jego wysokości, o czym donosili konsumenci.
Niejasności pojawiały się także przy kumulacji kilku rodzajów promocji. Dotyczyło to np. okazyjnej ceny z gazetki i upustu na zakupy na określoną kwotę. Sposób prezentacji zniżki nie pozwalał klientom ustalić, czy wszystkie ceny zostały naliczone właściwie. To sprawiało, że nie mogli oni zweryfikować rodzaju zniżki, jej wysokości lub cen produktów z informacjami podanymi na półkach sklepowych, w gazetkach czy aplikacji mobilnej. Brakowało także łącznej wartości przyznanych rabatów w podsumowaniu zakupów. Sytuacje dotyczyły klientów obydwu sieci handlowych.
- Promocje muszą być jasne i zrozumiałe, bez piętrzących się warunków i wyłączeń. Kluczowe są czytelne i jednoznaczne informacje o cenach. Skanowanie produktów z koszyka na kasie jest ostatnim momentem na decyzję o dokonaniu zakupu. Konsumenci zasługują na możliwość łatwego zweryfikowania rodzaju, liczby i wysokości przyznanych zniżek zanim zapłacą za zakupy. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy sklepy prowadzą jednocześnie wiele promocji cenowych, wynikających z różnych tytułów i mechanizmów - wyjaśnił prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Jak potwierdził Urząd, spółki przedstawiły rozwiązania, które mają zagwarantować czytelność naliczanych promocji. W Biedronce jest to nowy sposób wizualizacji cen skanowanych zakupów, a w Lidlu zmiany dotyczą prezentowania przyznanych rabatów na ekranach kas.
Mimo to UOKiK nadal będzie monitorował tę kwestię i reagował na sygnały od konsumentów, szczególnie w przypadku zawiadomień opatrzonych zdjęciami lub filmem. Next.gazeta.pl poprosił przedstawicieli sieci o komentarz. Otrzymaliśmy odpowiedź od obydwu sieci.
"Robimy wszystko, aby nasze liczne promocje były jak najbardziej czytelne dla klientów Biedronki i przynosiły im realne oszczędności. Jednocześnie w poczuciu odpowiedzialności za miliony kupujących w Biedronce wdrażamy najlepsze rozwiązania w zakresie prezentacji cen" - poinformował Konrad Nafalski, starszy menedżer ds. korporacyjnych w sieci Biedronka.
"W odpowiedzi na Pana pytanie informujemy, że wprowadziliśmy bardziej czytelne nazewnictwo dla promocji, a nowe oznaczenia pozwalają w bardziej transparentny sposób powiązać nazwę konkretnego rabatu ze źródłem jego naliczenia lub z mechanizmem danej promocji. Jesteśmy zadowoleni ze zmian, które udało się wypracować i wprowadzić" - taką odpowiedź przysłała z kolei Aleksandra Robaszkiewicz dyrektorka ds. Relacji Korporacyjnych Lidl Polska.
Czytaj też: Biedronka jest bliska przejęcia części sklepów Carrefoura w Polsce. To gra z Żabką