Krótki, suchy komunikat wydany właśnie przez firmę Wawel wywołał poruszenie wśród inwestorów i w całej branży spożywczej.
"Zarząd Wawel S.A. z siedzibą w Krakowie informuje, iż w dniu 31 marca 2026 r. w godzinach popołudniowych wpłynęła do Emitenta, za pośrednictwem poczty elektronicznej, wiadomość od Jeronimo Martins Polska S.A. zawierająca oświadczenie Kontrahenta o wypowiedzeniu umowy sprzedaży z dnia 01.12.2022 r. (z późniejszymi aneksami)".
Jak dodano, wypowiedzenie ma trzymiesięczny okres, więc de facto słodycze Wawelu znikną z półek za 3-4 miesiące.
Efekt komunikatu? Po godz. 13. we wtorek 1 kwietna akcje spółki zanotowały spadek o ok. 5 proc.
Producent słodyczy Wawel to jedna z największych firm w tej branży. Stoją za nią czekoladki nadziewane Malaga, Tiki Taki i Kasztanki (tak, tak to te ze słynnej rymowanej reklamy), karmelki Fistaszkowe, kultowe Raczki czy Kukułki. A do tego Michałki od Wawelu - także jedne z klasycznych polskich słodyczy.
Dlaczego Biedronka ich już nie chce? Tego nie wyjaśniono. Wiadomo jednak, że umowa pomiędzy Wawelem a największą siecią sklepów opiewała na kosmiczne pieniądze. Rocznie bowiem wspomnianych Michałków, Kasztanków czy czekolad sprzedawano za 150 mln zł. Blisko co piąta złotówka, jaka wpływała do kasy Wawelu, pochodziła od klientów Biedronki (firma w 2025 roku miała w sumie 740 mln przychodów).
Sama spółka to jeden z najstarszych polskich producentów słodyczy działający od ponad 100 lat w Krakowie. Spółka od 1998 roku notowana jest na giełdzie.
Jest kontrolowana przez niemiecką rodzinną firmę Hosta, założoną w 1949 r. przez Hermanna Opferkucha (robi to jednak za pośrednictwem Hosta International AG z siedzibą w szwajcarskim Bottmingen).
Czy obecne wypowiedzenie umowy przez Biedronkę to definitywne zerwanie współpracy?
Nie koniecznie. W komunikacie giełdowym Wawel dodaje bowiem, że " pozostaje w kontakcie operacyjnym z Kontrahentem i podejmie rozmowy w celu określenia potencjalnych, nowych ram relacji handlowych"
O co chodzi w sporze między Biedronką a producentem słodyczy? Analitycy rynku, z którymi rozmawialiśmy, nie wykluczają, że chodzi o negocjacje cenowe.
Warto dodać, że już raz w przeszłości Wawel, wydawał komunikat, że duża umowa z Biedronką może nie zostać przedłużona. Wszystko dlatego, że koszty producentów słodyczy rosną, a dyskont nie chciał się zgodzić na wyższe ceny.
- Sieci dyskontów nie są znaczącym odbiorcą moich towarów. Wiem, że nie można się od nich uzależniać. Ale jesteśmy przed rocznymi rozmowami i oczywiście trochę się tego boję, bo sytuacja w branży nie jest ciekawa - mówił "Wyborczej" kilka lat temu prezes jednej z firm produkujących żywność. Rozmowy, o których mówi, to coroczne odnawianie kontraktów. Często na nowych warunkach. O wyższych cenach można pomarzyć, dyskonty chcą sprzedawać żywność tanio.
- Nikt nie będzie produkował poniżej kosztów. Surowce drożeją, rentowność jest niska, powoli dochodzimy do sufitu. Niektórzy producenci godzą się obniżać ceny, ale zawsze dzieje się to kosztem jakości - mówi nam jeszcze w 2015 r Marek Przeździak, prezes Stowarzyszenia Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych "Polbisco"
Choć obserwatorzy zdają sobie sprawę, że negocjacje handlowe z sieciami są trudne nie od dziś, to wzrost znaczenia dyskontów przyniósł w tym temacie nową jakość. Na półce Biedronki czy Lidla znajduje się mniej produktów jednego rodzaju. To oznacza, że producenci są w większym szachu. Jeśli nie dostosują się do warunków stawianych przez dyskonty, nie będzie ich w sklepach, w których kupują rzesze Polaków.
Poprosiliśmy zarówno Biedronkę, jak i firmę Wawel o komentarz. Na razie dostaliśmy odpowiedź tylko od producenta słodyczy.
"W odpowiedzi na Pana pytania informujemy, że wszelkie istotne z punktu widzenia akcjonariuszy oraz rynku informacje dotyczące relacji z naszymi kontrahentami, a także dane finansowe dotyczące udziału poszczególnych kontrahentów w przychodach, Spółka przekazuje w formie oficjalnych raportów bieżących i okresowych. (...)Zależy nam na kontynuacji współpracy z siecią Biedronka, dlatego będziemy dążyć do rozwiązań zapewniających dalszą dostępność naszych produktów dla konsumentów marki Wawel, którzy korzystają z oferty tej sieci. Zgodnie z polityką firmy oraz standardami rynkowymi, nie komentujemy jednak szczegółów negocjacji ani poufnych ustaleń łączących nas umów handlowych. Z poważaniem Biuro Prasowe Wawel SA"
O spółce Wawel ostatnio było głośno, gdy wraz z innymi firmami ogłosiła, że przestaje sponsorować TV Republikę. Stało się to po nagonce stacji na Jurka Owsiaka i oświadczeniu szefa WOŚP, że firmy, które chcą współpracować z Orkiestrą, muszą wybrać: albo WOŚP, albo Republika.
- Nie będziemy z wami grali, jeżeli wasze reklamy wyświetla telewizja antyonkologiczna, antyhematologiczna, antyludzka, przez którą ludzie zaczynają mi grozić. Widocznie macie inną filozofię. Nie można tego połączyć - mówił 27 stycznia 2025 r. Jurek Owsiak.
Po tym wpisie Owsiaka Wawel przysłała nam oświadczenie:
"Biorąc pod uwagę misję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jej istotną rolę w społeczeństwie oraz stanowisko prezesa organizacji - Jerzego Owsiaka, firma Wawel zaprzestanie emisji swoich reklam w niektórych stacjach, co nastąpi w najwcześniejszym możliwym terminie, tj. od 1 marca 2025 r. Wspieranie działań ratujących zdrowie i życie jest bliskie misji firmy Wawel oraz działalności Fundacji "Wawel z Rodziną". Chcemy nadal aktywnie uczestniczyć w inicjatywach, które łączą ludzi wokół istotnych wartości, takich jak pomoc i solidarność" - napisała do nas firma.