Urzędy skarbowe przestały odbierać telefony? Coraz więcej osób narzeka, że nie może znaleźć numeru kontaktowego do swojej skarbówki. Poseł Koalicji Obywatelskiej Artur Łącki potwierdził, że "do jego biura poselskiego docierają liczne sygnały od przedsiębiorców oraz podatników dotyczące utrudnionego kontaktu telefonicznego z urzędami skarbowymi". Dlatego wystosował w tej sprawie interpelację do ministra finansów i gospodarki.
"W ostatnim czasie z publicznie dostępnych źródeł, w tym z wyników wyszukiwania Google oraz wielu stron informacyjnych, zniknęły bezpośrednie numery telefonów do poszczególnych urzędów skarbowych. W praktyce oznacza to, że podatnicy są kierowani wyłącznie na ogólnopolską infolinię Krajowej Administracji Skarbowej" - czytamy w piśmie posła. Artur Łącki podkreśla, że procedura kontaktu przez infolinię jest długotrwała i skomplikowana.
"Podatnik musi przejść przez wielopoziomowy system automatycznych komunikatów i wyborów tonowych, często spędzając kilka minut na samym połączeniu z konsultantem (...) Kontakt z administracją skarbową powinien być szybki i przejrzysty" - dodaje poseł.
Okazuje się, że właśnie o to chodzi Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Na interpelację posła KO odpowiedział wiceminister finansów Marcin Łoboda. Wyjaśnił, że zmieniła się polityka KAS i uruchomiono "jedną ogólnopolską infolinię podatkową".
"Kierunki rozwoju modelu biznesowego Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) koncentrują się na optymalizacji procesów komunikacji i wsparcia podatników oraz przeniesieniu tych procesów do kanałów zdalnych" - tłumaczy wiceminister. "Nowy model obsługi telefonicznej w urzędach skarbowych funkcjonuje od października 2024 roku. Na infolinii klient może uzyskać ogólną i indywidualną informację podatkową w swojej sprawie" - dodaje. Wprowadzono też "bezpieczną metodę uwierzytelniania klientów w kanale telefonicznym, za pomocą kodu telePIN, co pozwala nam na udzielanie informacji indywidualnej i przekazanie danych objętych RODO czy tajemnicą skarbową".
Nowy system, według wiceministra, ma się sprawdzać. Na poparcie swojego stanowiska pokazuje dane. Wynika z nich, że w zeszłym roku obsłużono ponad 3,7 mln połączeń telefonicznych. Odbieralność była na poziomie 85 proc., a średni czas oczekiwania wyniósł 1 minutę i 32 sekundy. Tymczasem w I kwartale tego roku obsłużono ponad 1 mln połączeń, średni poziom odbieralności utrzymywał się na poziomie ok. 85 proc., a średni czas oczekiwania wyniósł 2 min 12 sekund. Widać, więc że czas delikatnie wzrósł.
Marcin Łoboda w odpowiedzi wskazał, że "nie zakłada się powrotu do obsługi kanału telefonicznego w modelu rozproszonym". Zapewnił też, że "wprowadzenie infolinii nie oznacza całkowitego wyłączenia możliwości bezpośredniego kontaktu telefonicznego z właściwym urzędem skarbowym".
"W korespondencji wychodzącej do podatników z urzędów skarbowych (tj. pismach, wezwaniach i innych dokumentach) wskazujemy bezpośredni numer telefonu do pracownika prowadzących sprawę. W związku z tym, w konkretnej sprawie nadal istnieje możliwość bezpośredniego kontaktu telefonicznego z pracownikiem urzędu skarbowego, który prowadzi spraw" - czytamy w odpowiedzi na interpelację. Można też zgłosić się osobiście w placówce, by porozmawiać o naszej sprawie.
Tymczasem Artur Łącki już w pierwszym piśmie do resortu krytykował takie rozwiązanie. "Rozwiązania organizacyjne nie mogą powodować sytuacji, w której podatnik musi przechodzić przez wieloetapową infolinię tylko po to, by na końcu otrzymać numer do urzędu, do którego i tak powinien móc zadzwonić od razu" - podkreślał.
Przeczytaj też: "ZUS zyskał większe uprawnienia w sprawie kontroli L4. Można stracić zasiłek".