W miniony weekend politycy Prawa i Sprawiedliwości ostro skrytykowali założenia Krajowego Systemu e-Faktur. W ocenie komentatorów politycznych jest to element nowej strategii wyborczej, mającej na celu pozyskanie głosów drobnych przedsiębiorców, o których względy zabiega również Konfederacja.
Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek zapowiedział podczas spotkania w Koninie odejście od obecnych założeń systemu:
- Tak, zlikwidujemy OBOWIĄZKOWY KSeF dla mikro, małych i średnich przedsiębiorców. Rząd Tuska zniszczył oryginalny projekt i zamienił go w bat na polską przedsiębiorczość. Nie ma na to naszej zgody. Będziemy wspierać polską inicjatywę gospodarczą i patrzeć na ręce kapitałowi zagranicznemu. Tak jak chcą tego polscy przedsiębiorcy. Po co ta histeria?
Wtórował mu inny lider PiS Jacek Sasin.
- Mamy jasny i konkretny komunikat dla przedsiębiorców: jeśli PiS przejmie władzę, zlikwidujemy obowiązkowy KSeF dla małych i średnich przedsiębiorców. Polski rozwijający się biznes musi otrzymywać od państwa wsparcie, nie zaś kłody rzucane pod nogi!
W poniedziałek minister finansów Andrzej Domański ocenił, że zapowiedzi Przemysława Czarnka mają charakter czysto populistyczny.
– Myślę, że są to słowa, których pan Czarnek będzie się wstydził jeszcze bardziej niż swojej wypowiedzi na temat energetyki odnawialnej, słynnego OZE-sroze. Bo system KSeF (...) funkcjonuje już w sposób bardzo efektywny. Zadowolenie z systemu rośnie
– powiedział przebywający z wizytą w Seulu szef resortu finansów (cytat za PAP).
Domański dodał, że do tej pory w systemie wystawiono już ponad 130 mln faktur. – Nie wspomnę o tym, że Prawo i Sprawiedliwość samo kiedyś próbowało KSeF wprowadzić, niestety zrobiło to w sposób absolutnie nieudolny. Zostawili nam tak naprawdę minę podłożoną pod polską gospodarką, bo wdrożenie tego systemu, tak jak chciał PiS w roku 2024, zakończyłoby się katastrofą – zaznaczył.
Warto przypomnieć, że KSeF został uruchomiony jako system dobrowolny 1 stycznia 2022 r. – jeszcze w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy. Zgodnie z planami ówczesnego rządu Mateusza Morawieckiego, korzystanie z e-faktur miało stać się obowiązkowe od 1 lipca 2024 roku (a dla małych firm – od 1 stycznia 2025 r.).
Ówczesne kierownictwo resortu finansów argumentowało, że nowy cyfrowy sposób wystawiania faktur pozwoli uszczelnić system podatkowy i zwiększyć wpływy z VAT. Przekonywano również, że „KSeF to korzyści dla biznesu", który pozwoli „na optymalizację procesów fakturowych, obiegu dokumentów i wykorzystywanych przez przedsiębiorców systemów fakturowych", co docelowo miało obniżyć koszty prowadzenia działalności.
Za pierwotnym kształtem ustawy wprowadzającej system głosowali w Sejmie zarówno poseł Przemysław Czarnek, jak i Jacek Sasin.
Obecny rząd podszedł jednak do przejętego projektu z dużą rezerwą. Już w połowie stycznia 2024, krótko po objęciu urzędu, Andrzej Domański poinformował o wykryciu krytycznych błędów uniemożliwiających terminowe i bezpieczne wdrożenie obowiązkowego KSeF w 2024 roku. Przeprowadzony wówczas audyt wykazał ryzyko paraliżu obrotu gospodarczego.
– Za tym paraliżem stały działania lub brak adekwatnych działań naszych poprzedników. Analiza techniczna wykazała brak spełnienia wymagań jakościowych i wydajnościowych. Testy w zakresie wystawiania faktur nie zbliżyły się do oczekiwanej wydajności – argumentował Domański.
Podstawowym problemem okazała się niewystarczająca przepustowość systemu, co realnie groziło sytuacją, w której przedsiębiorcy nie mogliby skutecznie wystawiać dokumentów sprzedażowych. W efekcie start obowiązkowego KSeF został przełożony.
Ostatecznie zrewidowany system zaczął obowiązywać od 1 lutego bieżącego roku, obejmując w pierwszej kolejności największe podmioty na rynku. Od 1 kwietnia obowiązek ten rozszerzono na firmy o obrotach przekraczających 10 tys. zł miesięcznie. Poza systemem nadal pozostają najmniejsi przedsiębiorcy, dla których obligatoryjne korzystanie z KSeF wejdzie w życie z początkiem 2027 r.