Lidl tnie etaty we Francji. Setki pracowników biurowych mogą stracić pracę. Będzie strajk?

Europejska sieć dyskontów Lidl planuje drastyczne cięcia we Francji. Firma chce zlikwidować nawet 550 stanowisk administracyjnych w ramach programu dobrowolnych odejść. To kolejny punkt zapalny w niezwykle trudnych relacjach handlowego giganta z tamtejszymi związkami zawodowymi.
Francuski Lidl walczy o rentowność proponując dobrowolne odejścia pracownikom biur
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Lidl we Francji posiada ponad 1600 sklepów i zatrudnia 46 tys. pracowników. W oświadczeniu przesłanym e-mailem agencji Reuters przedstawiciele sieci poinformowali, że prowadzą obecnie twarde negocjacje ze wszystkimi związkami zawodowymi. Firma zaznaczyła przy tym, że nie jest jeszcze w stanie oszacować ostatecznych kosztów zwolnień, dopóki plan nie zostanie w pełni zatwierdzony.

Jak podkreślono w komunikacie, redukcja etatów to element szerokiej strategii transformacji, mającej na celu poprawę „konkurencyjności i prostoty" działania przedsiębiorstwa.

Zobacz wideo

To kolejne cięcia we francuskim Lidlu

Sieć od dłuższego czasu walczy nad Sekwaną o większą rentowność. Równo rok temu francuski oddział Lidla zderzył się z „bezterminowym strajkiem" ogłoszonym solidarnie przez pięć największych związków zawodowych, które protestowały przeciwko trudnym warunkom pracy.

Związkowcy argumentowali wówczas, że od 2022 roku firma zmniejszyła zatrudnienie o ponad 2200 osób, zmuszając pozostałą załogę do przejęcia dodatkowych obowiązków, odpowiadających łącznie 2 milionom godzin roboczych. Ich zdaniem redukcja personelu doprowadziła do zauważalnego pogorszenia jakości obsługi, co bezpośrednio uderzyło w wyniki Lidla – zwłaszcza w dobie niezwykle ostrej wojny cenowej w sektorze handlu detalicznego.

– Zamiast rozwiązać te problemy strukturalne poprzez inwestycje w pracowników i funkcjonowanie sklepów, Lidl odpowiedział ograniczaniem wynagrodzeń i narzucaniem wyższych norm wydajności. W latach 2019–2024 podwyżki płac ledwo nadążały za inflacją, a pracownicy na różnych stanowiskach mierzą się z ogromnymi różnicami w wynagrodzeniach

– przekonywały silne w tym kraju organizacje pracownicze.

Francuskie związki zjednoczyły się w walce o podwyżki

Francuskie związki zjednoczyły się, domagając się wyższych podwyżek płac (powyżej 1,2 proc.), poprawy warunków pracy, załatania niedoborów kadrowych i złagodzenia wyśrubowanych celów wydajnościowych. Ostro sprzeciwiano się także planom obowiązkowego otwierania sklepów w niedziele (dotychczas była to opcja dobrowolna dla starszych stażem pracowników) oraz zbyt niskim rekompensatom za takie zmiany w grafiku.

– Niskie ceny nie mogą być osiągane kosztem środków do życia i dobrostanu pracowników

– apelował Mathias Bolton, szef sektora handlu w globalnej federacji związkowej UNI.

Ubiegłoroczny strajk został ostatecznie zawieszony po kilku dniach, a sprawa zakończyła się kompromisem. Firma zaproponowała załodze podwyżki płac na poziomie 1,2 proc. (wyrównujące ówczesną inflację), z kolei za pracę w niedzielę wprowadzono stawkę godzinową wyższą o 50 proc. Obecne plany redukcji „białych kołnierzyków" mogą jednak po raz kolejny zaognić sytuację w firmie.

Więcej o: