7,5 mld zł to kwota, jaką państwo otrzymałoby, gdyby wszystkie sieci handlowe, które funkcjonują w modelu franczyzowym, działały w sposób zintegrowany – dowiadujemy się z raportu przygotowanego przez Instytut Finansów Publicznych ze Stowarzyszeniem Ajentów i Franczyzobiorców (SAiF) oraz Krajowym Sekretariatem Banków, Ubezpieczeń i Handlu NSZZ "Solidarność".
Państwo traci głównie na:
Autorzy raportu wskazują, że sieci sklepów celowo przechodzą na model franczyzowy, żeby uniknąć w ten sposób podatku od sprzedaży detalicznej, którym objęte są podmioty o przychodach przekraczających 17 mln zł miesięcznie.
Jeśli jednak niezależny przedsiębiorca jest powiązany z podmiotem organizującym sprzedaż w formie franczyzy lub na podstawie podobnej umowy i działa z nim we wspólnym celu gospodarczym, jest zwolniony z tego podatku.
Mówiąc krótko: opłaca się zawrzeć umowę franczyzową w celach optymalizacji podatkowej. Z tego sposobu skorzystało już ponad 18,4 tys. firm prowadzących nie więcej niż dwa sklepy. Negatywne efekty tego trendu są też odczuwalne na rynku pracy: wielkość zatrudnienia w handlu detalicznym zmniejszyła się o 9940 etatów, a wysokość przeciętnego, miesięcznego wynagrodzenia brutto o 543 zł – czytamy w raporcie.
Czemu tak się dzieje? Bo sieciówkom opłaca się zamienić umowę o pracę z osobą zatrudnioną przez sklep na umowę o współpracy z franczyzobiorcami opłacającymi ryczałt od przychodów ewidencjonowanych. "Rozwiązanie to daje korzyści wynikające ze zmniejszenia obciążeń fiskalnych o 859,14 zł miesięcznie (10 309,68 zł rocznie)" – kwitują autorzy.
Przypomnijmy, że obecnie umowa franczyzowa ma formę nienazwaną. Dominują w niej umowa zlecenia. Ta forma prowadzenia działalności zdominowała głównie rynek usług w gastronomii. Historie młodych przedsiębiorców, którzy w nią zainwestowali, nieraz kończyły się tragicznie.