150 ton selera zalega w chłodni rolnika. Proponują mu niskie stawki. "Cios poniżej pasa"

Rolnik z Wielkopolski ma w chłodni warzywa zalegające z ubiegłego roku. Nabywcy proponowali mu zaledwie 50 groszy za kilogram selera. - Koszty niszczą rolnika - mówi.
Seler (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Pixabay.com

Pan Roman, rolnik z Wielkopolski, prowadzi wraz z rodziną 35-hektarowe gospodarstwo warzywne w Sędzinku. Producent ma problem ze sprzedażą warzyw i rosnącymi kosztami, które przewyższają stawki sprzed lat nawet 5-krotnie. W jego ocenie rynek nie jest w stanie wchłonąć całej krajowej produkcji.

W chłodni rolnika wciąż zalegają warzywa z zeszłego roku. Wśród nich jest aż 150 ton selera - wyjaśnił w rozmowie z "Tygodnikiem Rolniczym".

Zobacz wideo

Rolnik ma problem ze sprzedażą warzyw

Zaległy seler został wystawiony na sprzedaż w internecie, ale za umyty produkt oferowano rolnikowi zaledwie 50 groszy za kilogram. - To jest dla mnie trochę poniżej pasa. Nie jestem w takiej desperacji, żeby tak sprzedawać. Jeszcze poczekamy, może to się zmieni - powiedział pan Roman.

Przy sprzedaży zaległych warzyw pomaga syn rolnika, który promuje je w ogłoszeniach w internecie oraz w krótkich filmach na platformach społecznościowych. Pan Roman sprzedaje część warzyw w workach. - Sprzedajemy buraczki po 5 kg, marchew 10 kg. Pora na sztuki - wyjaśnił. Przygotowuje też boksy warzywne, w których umieszcza np. buraczki i inne warzywa.

Rolnik sprzedaje marchewkę w cenie od 80 groszy do 1 zł za worek, pietruszkę po 2-4 zł, seler po 1-2 zł, buraczki po 1-1,2 zł, a por po 2 zł za sztukę. Ceny zależą jednak m.in. od jakości towaru.

Narzeka na konkurencję

Pan Roman powiedział, że problemem są przede wszystkim rosnące koszty produkcji. - Koszty, nawozy, środki ochrony roślin, usługi takie jak serwisy i części do maszyn są nieporównywalne do naszych zarobków i do cen naszych produktów - wyjaśnił.

W zeszłym roku skończyliśmy na minusie. Trzeba było się wspomóc kredytem

- dodał.

Właściciel gospodarstwa wspomniał również o nierównej konkurencji na rynku. W jego ocenie gospodarstwa w Polsce muszą mierzyć się z tańszym importem i innymi warunkami produkcji w krajach spoza Unii Europejskiej.

- To nierówna konkurencja. Walka z wiatrakami. Towar sprowadzają z Ukrainy czy z Mercosuru, a oni mają zupełnie inne koszty - powiedział.

Rolnik stwierdził, że różnice dotyczą przede wszystkim cen energii, nawozów i środków ochrony roślin, kosztów paliwa oraz części do maszyn. - Te koszty niszczą rolnika. I te ceny, które my dostajemy - podsumował.

Więcej o: