Północny region Norwegii odnotował najsilniejsze zakłócenia sygnału GPS w historii, informuje PAP, powołując się na Norweski Urząd Komunikacji Nkom. Norwegowie przeanalizowali źródło sygnału zakłócającego, które ich zdaniem zlokalizowane jest w obwodzie murmańskim w Rosji.
Zakłócenia sygnału GPS, czyli tzw. GPS jamming, nie są nowym zjawiskiem. Norwegowie obserwują je od 2017 roku. Natomiast od 2022 roku, czyli od pełnoskalowej wojny w Ukrainie, GPS jamming jest obserwowany nad dużą częścią Europy Wschodniej i Północnej, Morzem Bałtycki oraz nad północną Polską.
Nkom komentuje, że obecne zakłócenia odróżniają się od poprzednich skalą. Urząd twierdzi, że obecna fala GPS jammingu jest rekordowa. Norwegowie zwracają uwagę, że po raz pierwszy GPS jamming stosowany na tak dużą skalę zszedł poniżej pułapu około 600 metrów. Zastosowanie zakłóceń tak nisko nad ziemią oznacza problemy dla samolotów podczas najtrudniejszych faz lotu, czyli lądowania i startowania. Stwarza to także poważne problemy dla śmigłowców, w tym ratowniczo-poszukiwawczych.
Nkom dodaje, że oprócz samego zakłócenia GPS, pojawia się także zjawisko GPS spoofingu. Polega na tym, że odbiornik, np. w samolocie lub śmigłowcu, dostaje błędne informacje o swoim położeniu, kierunku lotu, prędkości. W skrócie GPS na pokładzie pokazuje pilotowi, że znajduje się w innym miejscu, niż jest naprawdę.
Jest to dodatkowo niebezpieczne w rejonie północnej Norwegii, pasy startowe na lotniskach i lądowiskach są krótkie oraz często występuje tam zła pogoda i słaba widoczność. W takich miejscach i warunkach wsparcie GPS jest niezbędne.
W komunikacie Norweskiego Urzędu Komunikacji zawarto raporty pilotów regionalnej linii lotniczej Wideroe, która operuje w północnej Norwegii. Informują, że zdarzały i zdarzają się przypadki, gdy całkowicie tracą sygnał GPS podczas startów i lądowań.
Norweska służba wywiadu PST oceniła, że obserwowane zakłócanie i spoofing GPS to element działań Rosji, która w ten sposób sprawdza odporność systemów i infrastruktury krytycznej Norwegii.