To może być naprawdę duża zmiana w sposobie oszczędzania wielu Polaków. Już we wtorek, 5 maja, rząd ma zająć się projektem ustawy o Osobistych Kontach Inwestycyjnych (OKI). Jej celem jest stworzenie nowej formy inwestowania, która będzie częściowo zwolniona z podatku.
Po raz pierwszy o OKI usłyszeliśmy w sierpniu poprzedniego roku. Minister finansów Andrzej Domański mówił wtedy, że "w poprzednich latach depozyty i lokaty słabo chroniły przed inflacją, nie pozwalały efektywnie pomnażać majątku gospodarstw domowych i tutaj rynek kapitałowy, polska giełda radziła sobie wyraźnie, wyraźnie lepiej". Dlatego wymyślono sposób, by zachęcić szersze grono naszego społeczeństwa do inwestowania w tego rodzaju instrumenty.
Z projektu wynika, że środki zgromadzone w OKI objęte będą podatkiem od aktywów, którego stawka będzie wynosić 19 proc. wartości stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego obowiązującej 31 października roku poprzedzającego rok podatkowy, ale stawka ta nie może być niższa niż 0,1 proc. W pierwszym roku działania OKI, a więc - jak planuje rząd - w roku 2027, stawka podatku od aktywów ma wynieść 0,85 proc.
Jednocześnie aktywa zgromadzone w OKI będą częściowo zwolnione z podatku. Środki zainwestowane w obligacje oszczędnościowe oraz ulokowane na rachunkach bankowych będą zwolnione do kwoty 25 tys. zł. Z kolei środki ulokowane w akcjach, jednostkach funduszy inwestycyjnych, obligacjach innych niż strukturyzowane i oszczędnościowe, a także w listach zastawnych będą zwolnione z podatku do kwoty 100 tys. zł.
Zgodnie z uzasadnieniem, umowę o prowadzenie OKI będzie mogła zawrzeć osoba pełnoletnia. Jedna osoba będzie mogła mieć kilka OKI, ale nie jest planowane, aby wspólne umowy o prowadzenie kont mogli zawierać np. małżonkowie. Ustawa ma wejść w życie od 1 stycznia 2027 r.
- Jeśli ten projekt wejdzie w życie, może być przełomem dla rynku kapitałowego. Mówimy o możliwości inwestowania do 100 tys. zł bez podatku Belki, a powyżej tej kwoty przy bardzo łagodnym opodatkowaniu od wartości aktywów. Do tego pełna elastyczność, czyli możliwość wypłaty środków w dowolnym momencie. To może realnie przyciągnąć nowych inwestorów i uruchomić krajowy kapitał. Tym bardziej, że wzorujemy się na szwedzkim koncie ISK, które odniosło ogromny sukces. Korzysta z niego ponad 40 proc. dorosłych Szwedów. Zgromadzone tam aktywa sięgają blisko 200 mld euro. Jeśli choć część tego efektu uda się powtórzyć w Polsce, będzie to bardzo mocny impuls dla rozwoju rodzimego rynku kapitałowego - chwalił projekt Tomasz Bardziłowski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie w rozmowie z Wyborcza.biz.
- W porównaniu z IKE (Indywidualne Konto Emerytalne) czy IKZE (Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego), które cieszą się rosnącą popularnością, jedną z kluczowych różnic jest elastyczność. W ramach OKI środki będzie można wpłacać i wypłacać w dowolnym momencie. Dla wielu osób może to mieć istotne znaczenie, ponieważ obniża psychologiczną barierę wejścia - inwestor nie ma poczucia, że zamraża kapitał na wiele lat. Może to stanowić ważny impuls dla nowych uczestników rynku - dodawał prezes.
Całą rozmowę z Tomaszem Bardziłowskim można przeczytać tutaj: "ETF-y, OKI i polskie jednorożce. GPW ma plan, jak przyciągnąć Kowalskiego do giełdy".