Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) w zeszłym miesiącu opublikował trzy scenariusze dotyczące tempa wzrostu PKB w latach 2026 i 2027 w obliczu niepewności związanej z wojną na Bliskim Wschodzie: najbardziej optymistyczny "scenariusz bazowy", "scenariusz niekorzystny" oraz najczarniejszy z wariantów, "scenariusz krytyczny".
W scenariuszu bazowym wzrost PKB w 2026 roku wyniósłby 3,1 proc., czyli o 0,2 punktu procentowego mniej niż prognozowano w styczniu. W tym wariancie średnio ropa kosztowałaby 82 dol. za baryłkę.
Scenariusz niekorzystny przewiduje spowolnienie globalnego wzrostu do 2,5 proc. w 2026 roku oraz inflację ogólną na poziomie 5,4 proc. W scenariuszu krytycznym mowa jest o wzroście na poziomie zaledwie 2 proc. oraz inflacji ogólnej na poziomie 5,8 proc.
Szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego w poniedziałek ostrzegła, że inflacja już rośnie, a gospodarka światowa może stanąć w obliczu "znacznie gorszego skutku", jeśli wojna na Bliskim Wschodzie jeszcze potrwa.
- Inflacja już rośnie, a gospodarka światowa może stanąć w obliczu znacznie poważniejszych problemów, jeśli wojna na Bliskim Wschodzie potrwa w 2027 roku, a ceny ropy wzrosną do około 125 dolarów za baryłkę - oceniła Kristalina Georgiewa.
Scenariusz bazowy, zakładający krótkotrwały konflikt, który przewidywał niewielkie spowolnienie wzrostu do 3,1 proc. i niewielki wzrost cen do 4,4 proc., nie jest już możliwy
- dodała. Zauważyła również, że przed wojną finanse publiczne poszczególnych gospodarek były już napięte, a pandemia, szok cen energii i żywności w 2022 roku oraz rosnące zakłócenia handlowe pozostawiły rządy z wyższym zadłużeniem.
Kristalina Georgiewa oceniła, że kontynuacja wojny, prognoza cen ropy na poziomie lub powyżej 100 dolarów za baryłkę oraz rosnąca presja inflacyjna oznaczają, że "niekorzystny scenariusz" MFW już się realizuje. - Jeśli wojna na Bliskim Wschodzie będzie kontynuowana i ceny ropy wyniosą około 125 dolarów, musimy spodziewać się znacznie gorszego wyniku. Wtedy zobaczymy mocniejszy wzrost inflacji - stwierdziła ekonomistka.
MFW uważnie śledzi wpływ konfliktu na łańcuchy dostaw. Według najnowszych danych nawozy już podrożały od 30 do 40 proc., co podniesie ceny żywności o 3 do 6 proc. - Chcę podkreślić, że sytuacja jest naprawdę poważna - powiedziała Georgiewa. Zauważyła również, że wielu decydentów wciąż zachowuje się, jakby kryzys miał się skończyć za kilka miesięcy i wprowadza środki mające na celu ograniczenie wpływu na konsumentów i biznes, co utrzymuje wysoki popyt na ropę.
Reuters podaje, że ceny ropy spadły we wtorek o ponad 1 proc. do ok. 104 dolarów za baryłkę po wzroście nawet o 6 proc. w trakcie poprzedniej sesji. To reakcja na sygnały, mówiące o tym, że marynarka wojenna USA poluzuje działania Iranu w Cieśninie Ormuz. To potencjalnie mogłoby otworzyć dostawy z Bliskiego Wschodu.
Amerykanie w poniedziałek rozpoczęli nową operację mającą na celu ponowne otwarcie cieśniny dla żeglugi. Podano, że tankowcowi firmy Alliance Fairfax udało się opuścić Zatokę Perską przez cieśninę w towarzystwie amerykańskiego wojska. To złagodziło obawy dotyczące zakłóceń dostaw.
- Udane eskortowane wyjście statku obsługiwanego przez Maersk pomogło złagodzić obawy dotyczące zakłóceń w dostawach - powiedział Tim Waterer, główny analityk rynku w KCM Trade. - Pokazuje, że w obecnych warunkach możliwy jest ograniczony bezpieczny przejazd, co pomaga stopniowo łagodzić najgorsze obawy dotyczące zakłóceń w dostawach. Jednak to wciąż raczej jednorazowe wydarzenie niż pełne ponowne otwarcie - ocenił.
Tymczasem szef firmy petrochemicznej Chevron, Mike Wirth, ocenił, że z powodu zamknięcia Cieśniny Ormuz fizyczne niedobory w dostawach ropy zaczną pojawiać się na całym świecie. Z kolei bank Goldman Sachs podał, że globalne zapasy ropy zbliżają się do najniższego poziomu od ośmiu lat, ostrzegając, że tempo wyczerpywania staje się powodem do niepokoju.