Na targach dostępne są już w sprzedaży zarówno krajowe truskawki, jak i owoce z południowej Europy. Na rynku hurtowym w Broniszach pod Warszawą truskawki znikają w mgnieniu oka. Zainteresowanie tymi owocami jest ogromne.
– Truskawki sprzedają się bardzo szybko. To najszybszy rynek wśród owoców ze względu na ich niską trwałość – wyjaśnił w rozmowie z "Faktem" Maciej Kmera, ekspert rynku hurtowego w Broniszach.
Popyt jest duży, a każda dostawa znika bardzo szybko
- powiedział ekspert.
Na rynku w Broniszach największy ruch panuje o dwóch porach dnia. – Rano sprzedaje się owoce zebrane poprzedniego dnia, a wczesnym popołudniem te świeżo zerwane – wskazał Kmera.
Ekspert podkreślił także, że w najbliższych tygodniach kluczowa będzie aura w Polsce. Zmiany pogodowe mogą błyskawicznie wpłynąć na zwiększenie krajowej podaży, co z kolei od razu przełoży się na sytuację cenową. – Truskawki bardzo mocno reagują na warunki pogodowe. Wystarczy kilka cieplejszych dni, by rynek całkowicie się zmienił – zaznaczył.
Według Macieja Kmery obecne na rynku od listopada greckie truskawki kosztowały w ostatnich miesiącach od 25 do 35 zł za kg. Wiosną, wraz ze wzrostem podaży, ich ceny spadły jednak do 14–15 zł za kg. Z kolei owoce z Serbii pojawiły się u nas dopiero niedawno.
Najwcześniejsze odmiany truskawek zaczynają właśnie ustępować miejsca kolejnym partiom zbiorów. – Opóźnienia w dojrzewaniu wynikają z chłodnych i mało słonecznych warunków. Gdy zrobi się cieplej, podaż może gwałtownie wzrosnąć – wyjaśnia ekspert. Truskawki potrafią niezwykle szybko "nadrobić" zaległości, co zwiastuje nagły wysyp towaru na straganach.
Obecna, wciąż ograniczona podaż przekłada się na relatywnie wysokie ceny. W piątek, 22 maja, na rynku hurtowym w Broniszach polskie truskawki kosztowały od 19 do 25 zł za kg. Za owoce importowane należało z kolei zapłacić od 12 do 17 zł za kg.