Zrzutkę pod hasłem "Wspieramy polską naukę!", na koncie której jest obecnie 1 145 051 zł, założył pół roku temu Krzysztof Stanowski. Miało to miejsce po wywiadzie, jakiego Olga Malinkiewicz udzieliła Kanałowi Zero.
Wywiad dotyczył jej sporu z inwestorem, w który fizyczka weszła po problemach finansowych swojego start-upu. Przypomnijmy, że wynalazki Olgi Malinkiewicz opierają się na perowskitach, czyli materiałach z regularnym ułożeniem sieci atomów, które mogą mieć bardzo szerokie zastosowanie w technologii ogniw słonecznych. Start-up popadł jednak w kłopoty z płynnością finansową i spory sądowe.
"Stanowski publicznie deklarował przeznaczyć te pieniądze na pomoc dla mnie. Odmawia przekazania ich na obronę technologii SAULE do mojej fundacji, więc jest proszony o zwrot zebranych środków darczyńcom" napisała w portalach społecznościowych Olga Malinkiewicz.
Darczyńców jest ponad 18 tys. Badaczka przekonuje, że w ponad 500 wpisach wyraźnie wskazywali oni wolę, by środki te trafiły do niej na obronę technologii Saule. Jak pisze Malinkiewicz, od sześciu miesięcy ze zbiórki Stanowskiego nie wpłynęła ani złotówka, mimo że od miesięcy istnieje jej oficjalna fundacja, której prezesem jest zasłużony profesor nauk technicznych Jan Felba, prezes Saule Research Institute. Dodaje, że założenie fundacji było jedynym warunkiem, jaki postawił Stanowski dla przekazania funduszy.
Jej zdaniem tłem tego postępowania może być proces, którego wytoczenie dziennikarzowi zapowiedział prezes Columbus Energy. Powodem miał być jej występ w Kanale Zero, a kwota, jakiej spółka ma się domagać w ewentualnym procesie, to 55 milionów złotych. Dodajmy, że proces o odszkodowanie dotyczy także samej fizyczki.
Według Malinkiewicz jedyna propozycja Stanowskiego dotycząca wypłaty środków była warunkowana okazywaniem pojedynczych faktur, które miały być opłacane ad hoc w oparciu o zmienną dobrą wolę organizatora zbiórki.
Prowadzący Kanał Zero odpowiedział jej także w mediach społecznościowych, zaznaczając, że prawdą jest, iż założył zbiórkę na tysiąc złotych, a uzbierał milion. Podkreślił jednak, że zebrane w ten sposób pieniądze nie będą wydawane bez żadnej kontroli ani tym bardziej "na gębę".
Tymczasem Pani Olga zażądała od nas na dobry początek pół miliona złotych. No tak to się odbywać nie będzie. Zamiast pisać tutaj, proponuję Oldze, by wróciła do kontaktu z wyznaczonymi przez nas prawnikami
- tłumaczy twórca Kanału Zero. Na koniec dziennikarz dodaje, że absolutnie nie ma złej woli, ale cała "relacja zrobiła się co najmniej dziwna".