Polska na czele koalicji przeciwko budżetowi UE. "W Brukseli będą w szoku, jak nam się udało zebrać tyle krajów"

Warszawa zebrała potężną koalicję aż 16 państw unijnych, by wspólnie walczyć o warunki tworzenia budżetu Wspólnoty na najbliższe lata. Chodzi w szczególności o pieniądze na rolnictwo, a także o warunki spłaty starych pożyczek z czasów pandemii.
Polska na czele koalicji, która chce zmian w budżecie UE na kolejne lata. Chodzi m.in. o większe pieniądze na rolnictwo
Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.pl /

Zwiększenie puli środków na rolnictwo i regiony przy pełnej kontroli państw członkowskich ich wydatkowania – to warunki, jakie Polska, jako kraj stojący na czele koalicji 16 państw sprzeciwiających się budżetowi UE na lata 2028-2034, zamierza przedstawić we wtorek 26 maja w Brukseli

Jak podaje portal rmf24, to bitwa o miliardy euro, które mogłyby trafić do polskich regionów i rolników. Warszawa zebrała szeroki front państw, które podpisały się pod bojkotem planowanego budżetu, w tym Bułgarię, Czechy, Estonię, Grecję, Hiszpanię, Chorwację, Węgry, Włochy, Litwę, Łotwę, Maltę, Portugalię, Rumunię, Słowenię i Słowację.  

Co istotne, obecność Włoch i Hiszpani w koalicji stanowi o powadze i skali protestu koalicji szesnastu. 

Zobacz wideo

Ma to być sygnał dla Brukseli, że prawie dwie trzecie krajów Wspólnoty podziela polskie postulaty dotyczące utrzymania silnego finansowania regionów i rolnictwa. 

Pieniądze za reformy

Największą kością niezgody jest najnowszy pomysł Komisji Europejskiej określany mechanizmem  "pieniądze za reformy". KE dąży do tego, aby wypłata środków na drogi, mosty i rolnictwo zależała od realizacji odgórnie uzgodnionych celów. Podobny mechanizm obowiązuje przy wypłacie środków z Krajowego Planu Odbudowy (ustalone są w nim reformy, tzw. kamienie milowe, od ich realizacji uzależniona jest wypłata środków). 

Tymczasem Polska i jej sojusznicy chcą, żeby to państwa, a nie unijni urzędnicy decydowały, jak wydawać te środki.  

Dodatkowo, jak podaje serwis, koalicja szesnastu negocjuje w stolicy Belgii opóźnienie spłat pożyczek zaciąganych z funduszu na odbudowę po pandemii (to część krajowych planów odbudowy - KPO). Ich propozycja to zawarcie przepisu w nowym budżecie unijnym, by kraje spłacały jedynie odsetki, a nie kapitał. Zgodnie bowiem z planem KE, od 2028 roku cała Unia miałaby spłacać aż 25 mld euro rocznie. 

Polscy działacze, którzy zbudowali koalicję, mają liczyć na "efekt wow" w Brukseli. Spodziewają się, że Komisja Europejska nie miała pojęcia o tym, że powstała tak silna koalicja. Ta czeka jeszcze na ostatnich graczy, określanych w Unii jako "państwa-skąpcy", którymi są Niemcy, Holandia i Finlandia, forsujące oszczędny budżet. 

W grupie koalicji szesnastu zabrakło Francji, ale i ona jest przeciwna cięciom w rolnictwie. W rozmowach kuluarowych można usłyszeć, że koalicja jest zdeterminowana, by forsować swoje wizje dysponowania unijnymi pieniędzmi i jeśli któryś z krajów-skąpców będzie za wszelką cenę obstawał przy swoim, ma napotkać na twardy opór. 

Więcej o: