Wiosną i jesienią wiele osób porządkuje ogród, przycina drzewa i zbiera zalegające liście. Jeszcze niedawno część właścicieli posesji po prostu wrzucała odpady roślinne do ogniska. Dziś takie działanie może skończyć się wysokim mandatem lub nawet sprawą w sądzie. Przepisy zostały zaostrzone, a urzędnicy oraz służby coraz częściej kontrolują sposób pozbywania się bioodpadów.
Liście, trawa i gałęzie są traktowane przez przepisy jako bioodpady. Oznacza to, że powinny trafiać do gminnego systemu odbioru odpadów albo być zagospodarowane na własnej posesji, na przykład w kompostowniku. W większości gmin spalanie takich odpadów na działce może zostać uznane za naruszenie przepisów.
Coraz więcej gmin zachęca mieszkańców do kompostowania. To rozwiązanie pozwala zmniejszyć ilość oddawanych odpadów i jednocześnie uzyskać naturalny nawóz do ogrodu. Ponadto takie rozwiązanie może być opłacalne. W wielu miejscach właściciele kompostowników mogą też liczyć na niższe opłaty za śmieci.
Jak wskazuje portal Gazeta Prawna, od 2 stycznia 2026 roku obowiązują surowsze przepisy dotyczące wykroczeń związanych z zagrożeniem pożarowym. Obecnie mandat za wykroczenia związane z nieostrożnym obchodzeniem się z ogniem może wynieść nawet 5 tys. zł, a przy kilku wykroczeniach jednocześnie nawet 6 tys. zł. Jeszcze poważniejsze konsekwencje grożą wtedy, gdy sprawa trafi do sądu. Górna granica grzywny została podniesiona do 30 tys. zł. Dotyczy to jednak najpoważniejszych przypadków związanych z zagrożeniem pożarowym, a nie każdego niewielkiego ogniska na posesji.
Nowelizacja przepisów zniosła także karę nagany. W niektórych sytuacjach sąd może zastosować karę ograniczenia wolności, a nawet areszt. Szczególne znaczenie ma to wtedy, gdy ktoś wypala trawy lub roznieca ogień w miejscu stwarzającym zagrożenie dla ludzi, budynków albo lasów. Coraz częściej do kontroli wykorzystywane są też drony wyposażone w czujniki jakości powietrza. Takie urządzenia pomagają wykrywać źródła dymu i analizować skład spalin. Do tej pory stosowano je głównie podczas kontroli pieców, ale mogą być używane także przy sprawdzaniu spalania odpadów.
Problemy związane ze spalaniem liści nie kończą się wyłącznie na mandatach. Bardzo często powodem interwencji są zgłoszenia sąsiadów. Właściciel posesji ma obowiązek korzystać z działki w taki sposób, aby nie utrudniać życia innym mieszkańcom okolicy. Jeżeli dym lub intensywny zapach regularnie przedostają się na sąsiednie posesje, mieszkańcy mogą zgłosić sprawę do straży miejskiej, policji albo straży pożarnej. W niektórych sytuacjach możliwe jest także dochodzenie swoich praw na drodze cywilnej.
Przepisy dotyczące tak zwanej immisji jasno wskazują, że właściciel nieruchomości nie powinien zakłócać korzystania z innych działek poprzez dym, hałas czy nieprzyjemne zapachy. W praktyce zatem nawet niewielkie ognisko może doprowadzić do konfliktu, jeśli stanie się uciążliwe dla otoczenia.