Firma Sony we współpracy z ekspertami opracowała cztery prawdopodobne scenariusze przyszłości, po czym upubliczniła je by stały się punktem wyjścia do dyskusji w szerszym gronie. Scenariusze te, nazwane FutureScapes (Pejzaże Przyszłości) pokazują jak wyglądać będzie świat w 2025 roku, ze szczególnym uwzględnieniem technologii i stylu życia. Od tego momentu dzieli nas jeszcze 13 lat - dobrym ćwiczeniem by uświadomić sobie skalę zmian jakie mogą zajść w międzyczasie jest próba przypomnienia sobie jak wyglądała Polska 13 lat temu: ciężkie laptopy, prymitywne telefony komórkowe, brak smartfonów, tabletów, brak mediów społecznych, internet w zwykłym HTMLu. Nie zrażając się tym, spróbujmy wyobrazić sobie jak nasz kraj mógłby wyglądać w przewidzianych przez Sony scenariuszach.
Ten relatywnie optymistyczny scenariusz stosunkowo najbardziej zbliżony jest do czasów obecnych w zamożnych krajach: globalna gospodarka gna naprzód pełną parą, a konieczność podtrzymywania konsumpcji na wysokim poziomie napędza innowację. W tym świecie powstają miriady produktów, coraz bardziej dopasowanych do indywidualnych gustów, zaś pejzaż technologiczny zmienia się w olbrzymim tempie. Tak dynamiczny rozwój ma też swoje ciemne strony: życie na wysokich obrotach odciska swoje piętno na mieszkańcach krajów zamożnych (stres, przemęczenie), zaś ci którzy nie nadążają za zmianami mają poczucie odrzucenia. Gdzie w takim wariancie odnalazłaby się Polska - wśród krajów dobrobytu czy wśród pragnących do nich dołączyć krajów rozwijających się?
Pewną sugestią mogą tu być aktualne trendy: w 2010 roku ONZ zaliczyła Polskę do grona najbogatszych krajów świata na przedostatnim, 41 miejscu, zaś w 2011 było to już miejsce 39. Jeśli tendencja ta się utrzyma, nawet lekko hamując, to w 2025 roku Polacy będą prawdopodobnie należeć do uprzywilejowanych nacji, w pełni korzystających z możliwości jakie dawać nam będzie przyszłość.
W 2025 roku nikt już nie pamięta o Euro 2012 i spóźnionych na nie drogach, za to realnym pożytkiem jest sieć autostrad i dróg ekspresowych oddanych do użytku między 2013 i 2015 rokiem. W scenariuszu tym bowiem innowacja idzie w parze z globalną produkcją - z Azji na rynek europejski i w drugą stronę płyną rozmaite towary, przez co Polska staje się bramą Europy, przy okazji rozwijając sektor usług transportowych i logistycznych. Ze względu potrzeby światowej gospodarki, opartej na produkcji i rozwoju, w tym wariancie przyszłości najbardziej pożądanym zawodem w Polsce staje się inżynier.
W tym scenariuszu przeszłością jest rozpasana konsumpcja i wyścig szczurów. Stracona dekada 2009-2019, będąca pokłosiem kryzysu finansowego, powoduje, że wyłania się nowy model, kładący mniejszy nacisk na pracę i zarobki, a większy na oszczędność, wykorzystywanie zasobów, utrzymywanie więzi międzyludzkich, spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi, a także sąsiadami i lokalnymi społecznościami. W efekcie firmy przestawiają się na tworzenie trwalszych rozwiązań oraz na podejście oparte na usługach.
Ze względu na wysokie koszty utrzymania, ale i chęć bycia ze sobą, do łask powraca mieszkanie wspólnie z rodzicami czy nawet dziadkami. Ponieważ w Polsce model zamieszkiwania z rodziną był zawsze dosyć rozpowszechniony (dawniej zwyczajowo, później z powodu ograniczeń mieszkaniowych), nie jest to dla nas przykrą koniecznością, a raczej powrotem do sympatycznej tradycji. W tym świecie dalsze podróże ze względu na ich wysoki koszt są przyjemnością dostępną jedynie nielicznym - w efekcie jednak Polacy na nowo odkrywają, że i w naszym kraju znajduje się wiele interesujących miejsc do odwiedzenia, co podtrzymuje gospodarkę poprzez popyt wewnętrzny.
W tej wizji roku 2025 ludzie kładą duży nacisk na zdrowie i kwestie związane z samopoczuciem. Mieszkańcy Polski nie są tu wyjątkiem, stąd rozchwytywanymi zawodami stają się lekarze, terapeuci i psychologowie. Mniejsze tempo życia i odwrót od konsumpcji sprzyjają również rozwojowi kultury: na modzie na kulturę regionalną korzystają polscy artyści i twórcy.
Ten scenariusz zakłada że narzucone przez rządy ograniczenia powiązane z koniecznością ograniczenia emisji dwutlenku węgla z czasem przeradzają się w powszechny etos. Ludzkość kieruje się w stronę oszczędnego korzystania z dostępnych zasobów, po części ze względu na koszty, ale też i z poczucia odpowiedzialności za świat. Posiadanie nie jest modne, większy nacisk kładzie się na wspólne użytkowanie lub wypożyczanie. Jeśli już koniecznym staje się zakup na własność, to użytkownicy zakładają znacznie dłuższy niż obecnie czas życia produktu.
Jedną z ofiar wprowadzenia kwot emisji i kredytów węglowych stają się podróże i transport. W miastach dominuje komunikacja zbiorowa, działająca znacznie sprawniej dzięki zmniejszeniu liczby indywidualnych pojazdów oraz osiągnięciu masy krytycznej osób korzystających z systemu - dzięki temu "odkorkowują się" zapchane centra polskich miast. Wirtualna rzeczywistość zastępuje podróże, zbyt drogie dla przeciętnego konsumenta. W polskich domach koniecznością staje inteligentne zarządzanie energią i wodą, ze względu na koszt obu tych dóbr.
Zdalna praca z domu i świadczenie usług na odległość, w do innych krajów, również rozwijających się, stają się podstawą gospodarki - częściowo jest to spowodowane wysokimi kosztami transportu, ale też rozwojem technologii telekomunikacyjnych, który umożliwia funkcjonowanie takiego systemu. Dostęp do sieci jest powszechny, na codzień przydaje się też rzeczywistość rozszerzona. W tym wariancie rozwój Polski opiera się nie tylko na inżynierach i informatykach, ale też lekarzach, psychologach, nauczycielach i innych zawodach opartych na świadczeniu usług, które teraz praktykować można nie tylko lokalnie, ale i globalnie.
Ten najmniej optymistyczny, acz również prawdopodobny, scenariusz zakłada, że rządy zbyt późno zdały sobie sprawę ze skutków zmian klimatycznych i w 2025 roku muszą podjąć zdecydowane kroki by im zaradzić. Wprowadzone zostają drakońskie przepisy mające ograniczyć zużycia energii, podporządkowuje im się całe życie społeczne - każdy dzień jednostki jest ciągłą walką o oszczędzanie energii. W tym scenariuszu zagrożone, a w każdym razie ograniczone, stają się prawa jednostki oraz prywatność. W kulturze króluje eskapistyczna rozrywka, stąd popularność fantastycznych światów wirtualnych, w które uciec można od niewesołej rzeczywistości.
Galopujące koszty pozyskiwania energii zmuszają Polskę do skoncetrowania się na poszukiwaniu alternatywnych jej źródeł, których - wbrew pozorom - w naszym kraju nie brakuje. Od farm wiatrowych na Pomorzu, po elektrownie wodne przy rzekach i strumieniach; nowe technologie umożliwiają także lepsze wykorzystanie coraz bardziej kurczących się zasobów węgla i gazu.
Typowo polska inwencja powodują, że Polacy imają się różnych sposobów na oszczędzanie i produkowanie energii: od siłowni, w których ćwiczący generują prąd pracą swoich mięśni, po drobne usprawnienia życia codziennego. W tym wariancie przyszłości pożądanymi zawodami są inżynierowie i wszystkie specjalności powiązane z ochroną środowiska, geologią i chemią przemysłową.
Próba wyobrażenia sobie tego jak wyglądać będzie przyszłość jest dobrym ćwiczeniem umysłowym - warto, by także nasi rządzący od czasu do czasu zadali sobie takie pytanie i spróbowali wybiec myślą w przyszłość nieco bardziej odległą niż przyszła kadencja. Proponowane przez Sony Pejzaże Przyszłości są dobrym punktem wyjścia do takiej refleksji.
Osobiście sądzę, że żaden z tych czterech scenariuszy nie stanie się dominującym. Przypuszczalnie przetasują się one w ramach państw i będą mniej lub bardziej współistnieć, zatem w Polsce AD 2025 będziemy mieli grupy społeczne w których dominować będzie konsumpcja i produkcja, jak i takie w których wartością stanie się samoograniczenie i życie w wolniejszym tempie.