"Zwykły telefon jest dziś lepiej zabezpieczony od śmiercionośnego pistoletu". Ta technologia ma to zmienić

Daniel Maikowski
W jednej z pierwszych scen filmu „Skyfall” James Bond otrzymuje od Q prototypowy model pistoletu Walther PPK, wyposażony w technologię biometryczną. Broń mogła oddać strzał jedynie wtedy, gdy znajdowała się w dłoni Agenta 007.

Inteligentna broń (ang. smartguns), bo o niej mowa, nie jest jedynie wytworem wyobraźni scenarzystów i reżyserów filmów akcji. W 2014 roku niemiecka firma Armatix wprowadziła na rynek pistolet iP1. Aby oddać strzał, użytkownik musi mieć na ręce specjalny zegarek, który komunikuje się z pistoletem za pośrednictwem technologii RFID. Aktywacja broni odbywa się poprzez wpisanie 4 cyfrowego kodu PIN na ekranie zegarka.

 

Śladem Armatix chcą podążyć również inni producenci broni. Kwestią czasu jest pojawienie się na rynku inteligentnego pistoletu, który – tak jak Walther PPK Jamesa Bonda – zostanie wyposażony w technologię identyfikacji biometrycznej.Już na tegorocznych targach CES 2016 w Las Vegas zaprezentowano technologię Identilock – rodzaj biometrycznego systemu blokady broni, który został skonstruowany w taki sposób, aby zabezpieczać spust pistoletu. Użycie broni z systemem Identilock wymaga autoryzacji poprzez położenie palca na czytniku linii papilarnych, co powoduje odblokowanie pistoletu.

 

Oczywiście nowa technologia budzi sporo dyskusji. Głównie w Stanach Zjednoczonych, które charakteryzują się dość liberalnym podejściem do kwestii posiadania broni przez obywateli. Zwolennicy nowych rozwiązań zwracają uwagę na fakt, że smartguns mogą w znacznym stopniu ograniczyć przestępczość – jeśli ktoś wyrwie z naszych rąk taki pistolet, to nie będzie mógł oddać strzału. Przeciwnicy, do których zalicza się m.in. słynna NRA, czyli Narodowe Stowarzyszenie Strzeleckie Ameryki, argumentują natomiast, że popularyzacja tej technologii to zamach na wolność obywateli.

iPhone zabezpieczony lepiej niż pistolet

W lutym br. agent FBI z San Francisco zgubił swój pistolet, po tym jak położył go na dachu samochodu i odjechał. W październiku 2015 roku mężczyzna zastrzelił w Oakland cenionego artystę Daniela Panko z pistoletu Glock 26, który ukradziono wcześniej federalnemu urzędnikowi imigracyjnego. W lipcu 2015 roku kolejny mężczyzna zastrzelił w San Francisco 32-letnią Kathryn Steinle z półautomatycznego pistoletu należącego do federalnego strażnika. Takie przykłady można mnożyć.

Jeśli możemy zabezpieczyć telefon w taki sposób, że możemy odblokować go jedynie naszym odciskiem palca, to dlaczego by nie zastosować tego rozwiązania w przypadku broni.

– mówił Barack Obama w emocjonalnym wystąpieniu na początku stycznia br

„Istnieje aplikacja, które pozwala odnaleźć zaginiony tablet.. nie ma powodu, abyśmy nie mogli wykorzystać tego systemu w przypadku skradzionego pistoletu” – dodał Obama.

Amerykański prezydent od wielu lat opowiada się za zwiększeniem kontroli państwa nad dostępem do broni palnej, czym naraża się nie tylko zdominowanemu przez republikanów Kongresowi, ale i wpływowym organizacjom, takim jak NRA.
„Lobbyści na rzecz broni mogą trzymać Kongres jako zakładnika, ale nie mogą uczynić zakładnikiem Ameryki” – mówił Obama w tym samym wystąpieniu.

Dlaczego NRA nie podziela entuzjazmu Obamy w kontekście inteligentnej broni? Powodów jest kilka. Najważniejszym z nich jest jednak wcale strach przed utratą jednej z podstawowych wolności, ale kompletny brak zaufania do nowej technologii. Dość uzasadniony. Pod koniec ubiegłego roku NRA opublikowała recenzję pistoletu iP1, w którym nie zostawia na nim suchej nitki:

- potrzeba aż 12 sekund, aby aktywować zablokowany wcześniej pistolet;

- jeśli pistolet znajduje się w odległości większej niż 25 cm od naszego nadgarstka, to oddanie strzału nie jest możliwe.

Do tego dochodzi szereg innych problemów związanych choćby z wodoodpornością iP1 (a raczej jej brakiem) czy też krótkim czasem życia baterii.

Powierzenie swojego życia w ręce technologii, która może nas zawieść w najmniej oczekiwanym momencie nie brzmi zachęcająco. Co jeśli bateria w zegarku się rozładuje? Co jeśli odległość pomiędzy pistoletem a zegarkiem, pierścieniem czy opaską będzie zbyt duża? Co jeśli pistolet wpadnie do wody? Wreszcie, co jeśli nie będziemy mieć 12 sekund, aby zareagować na zagrożenie?

Może więc technologia biometryczna? W końcu sprawdza się ona w przypadku smartfonów. Brzmi nieźle, ale kiedy uświadomimy sobie, że często potrzebujemy 2-3 prób, aby odblokować nasz telefon odciskiem palca, to sprawy nieco się komplikują. Jeśli dodamy do tego fakt, że podczas korzystania z broni nasze palce mogą się spocić lub pobrudzić, to okazuje się, że czytnik linii papilarnej wcale nie musi być rozwiązaniem niezawodnym.

Armatix iP1Armatix iP1 Armatix

Druga strona medalu

W przypadku smartguns nie możemy mówić o żadnym przełomie. Takie rozwiązania były testowane już kilka, a nawet kilkanaście lat temu. To, że wciąż rozmawiamy o nich w kategoriach ciekawostki, a nie konkretnego rozwiązania wynika z faktu, że producenci prawdopodobnie doskonale zdają sobie sprawę ze słabości tej technologii.

– podkreśla Michał Sitarski, Redaktor Naczelny Frag Out Magazine

Zdaniem Michała Sitarskiego, jeśli możemy w ogóle mówić o rynkowym wdrożeniu technologii smartguns, to przede wszystkim w kontekście broni służbowej należącej do policjantów i innych służb mundurowych.

Ze statystyk FBI wynika, że w latach 2002-2011 5,1 proc. zastrzelonych w czasie służby, zginęło w wyniku strzału oddanego z ich własnej broni. Wyposażenie policyjnej broni w chip RFID czy też systemy biometryczne mogłoby wpłynąć na zwiększenie bezpieczeństwa funkcjonariuszy. Mogłoby, ale w cale nie musi.

„Jeśli wrócimy do historii o policjancie z San Francisco, który zostawił pistolet na dachu samochodu, to uświadomimy sobie, że problemem nie jest sama broń, ale człowiek, który korzysta w niej w sposób całkowicie bezmyślny” – podsumowuje Michał Sitarski.

A w walce z ludzką bezmyślnością nie pomoże nam ani chip RFID, ani czytnik biometryczny, ani też żadna inna technologia...