Windows przypomniał na swoim firmowym blogu, że 29 lipca mija termin, w którym użytkownicy Windows 7, 8 i 8.1 mogą pobierać bezpłatną aktualizację do Windows 10. Od sierpnia trzeba będzie za to płacić i to całkiem sporo, bo 119 dolarów/99 funtów (ok. 400-500 zł). Wersja Pro kosztować będzie 199 dolarów.
Firma zachęca do aktualizacji przypominając, że już latem ukaże się ważna aktualizacja - Anniversary Update. Ma wprowadzić wiele istotnych ulepszeń.
Computerworld przewiduje, że komunikat Microsoftu nie jest "straszakiem", ani elementem presji na niezdecydowanych użytkowników. Gigant z Redmond nie ma wyjścia - jeśli przełoży zapowiadany wcześniej termin wprowadzenia opłat będzie musiał to robić już zawsze. ZDNet zwraca z kolei na jedno słowo w komunikacie Microsoftu: "Możliwość bezpłatnej aktualizacji do Windows 10 jest obecnie możliwa do 29 czerwca".
Microsoft informuje, że najnowsza wersja systemu działa już na 300 milionach urządzeń. Chodzi nie tylko o komputery PC, ale i smartfony i tablety. Przekłada się to na 20% udział w rynku systemów operacyjnych.
Microsoft ma ciężki orzech do zgryzienia - przedłużając promocję na bezpłatną aktualizację sprawia, że konsumenci odkładają decyzję. Wprowadzenie opłat może się jednak wiązać z tym, że spora grupa użytkowników postanowi zostać przy aktualnym systemie. Dla Microsoftu najważniejsze jest jednak by jak najwięcej osób przesiadło się na dziesiątkę. Tym bardziej, że za kilka lat zakończy się wsparcie również dla Windows 7 i 8.