Zmierzą, ile razy puszczałeś bąki i ile zrobiłeś kroków, ale niczego ci nie powiedzą - dlaczego inteligentne akcesoria mogą być dla nas zagrożeniem

Łukasz Józefowicz
Inteligentne akcesoria i ich aplikacje liczą już niemal wszystko - od kroków, przez kalorie, do liczby puszczanych bąków. Mają nam pomóc utrzymać zdrowie, ale jednocześnie nie ciążą na nich żadne regulacje.

Policzyć możemy wszystko: od ziarenek piasku na plaży, po liczbę uczestników manifestacji. Wielu rzeczy nie da się jednak zrobić ręcznie. Potrzebujemy do tego komputerów i aplikacji, by te dane zapisać, zaprezentować je w przejrzystej formie, a w przypadku bardziej złożonych informacji, także by poprawnie je zinterpretować.
Tak pojawiła się nowa branża urządzeń i aplikacji mierzących wszystko, co ludzkie. Niestety mierząca błędnie.

Ile ja?

Nowy segment na rynku technologii bywa zbiorczo nazywany "quantified self” (na polski można to mało elegancko przetłumaczyć jako "wyliczone ja”) i mieszczą się w nim zarówno inteligentne akcesoria jak i aplikacje na smartfony. Ostatecznie nieważna jest nazwa, istotą tego jest sprowadzenie naszego życia do zbioru liczb. W zeszłym roku pojawiła się nawet zbiórka społecznościowa na urządzenie mierzące, ile razy w ciągu dnia puszczamy bąki.

CH4CH4 Fot. CH4

Według Gartnera sam rynek inteligentnych akcesoriów do fitnessu będzie w tym roku warty 5 miliardów dolarów. Nie ma się co temu dziwić. Jesteśmy otwarci na nowinki techniczne i nieustannie chcemy być lepsi - fizycznie i psychicznie. Na to wskazywać może wzmożone zainteresowanie zajęciami fitness w okresie noworocznym. 

Załóż i wiedz?

Dzięki opasce na rękę (Fitbit, Jawbone, Misfit, MiBand...) dowiemy się, jaki dystans przebiegliśmy podczas treningu, ile spaliliśmy kalorii, czy ile kroków zrobiliśmy podczas zakupów w centrum handlowym. Moduł GPS pomoże nam sprawdzić na mapie trasę biegu, dzielić się nią ze znajomymi czy porównywać z nimi nasze wyniki. Wśród aplikacji są takie, które pomogą nam zrzucić wagę - ustalamy dzienny limit kalorii i przy każdym posiłku wpisujemy, co zjedliśmy. Potem możemy śledzić siłę naszej woli na wykresie. To wszystko brzmi obiecująco, problem jednak w tym, że choć są dobre programy (np. mierzące poziom glukozy we krwi), podawane liczby bywają niekiedy szalenie nieprecyzyjne.

Aplikacje zdrowotne na smartfonachAplikacje zdrowotne na smartfonach Fot. Jason Howie

Lepiej nie wiedzieć, niż mieć takie dane

Weźmy na przykład coś tak prostego jak krok. Odpowiedź, czym on jest, wydaje się oczywista, ale każda aplikacja, która je mierzy, ma na ten temat odmienne zdanie. Rachel Kalmar, zajmująca się analizą danych w Misfit, na co dzień nosi 21 akcesoriów i każde z nich podaje jej inne wartości. Co prawda możemy używać tylko jednego gadżetu i traktować te dane jedynie poglądowo, ale i tak napotkamy problem z liczeniem. Na przykład, jak zbadało Berkeley Science Review, im szybciej się poruszamy, tym nasz wynik - zarówno kroki jak i spalone kalorie - będzie bardziej nieprecyzyjny. Gdy magazyn Wired badał problem niespójnych wyników podawanych przez opaski fitness Dan Heil, profesor fizjologii wysiłku fizycznego na uniwersytecie stanu Montana, powiedział jasno:

Każdy zakłada, że liczba kalorii podawana przez aplikację jest prawidłowa i to jest niebezpieczne. To że twój zegarek powie ci, że spaliłeś 1000 kalorii nie znaczy, że tak jest. W rzeczywistości w takiej sytuacji margines błędu zawiera się w widełkach od 600 kalorii do 1500 kalorii.

Niektórzy lubią korzystać z aplikacji mierzących fazy snu (np. Sleep Cycle lub Sleep Time) i wybudzających nas naturalnie w najbardziej odpowiednim momencie. Jednak bez pomiarów elektrofizjologicznych wyniki nigdy nie będą prawidłowe. Ktoś może cierpieć na zespół bezdechu sennego, ale aplikacja wykorzystująca jedynie akcelerometr powie mu, że wszystko jest w porządku.

Aplikacja pokazująca kalorieAplikacja pokazująca kalorie Fot. Foodfacts pm

Co na to lekarze?

Quantified Self to także wiele aplikacji zdrowotnych, które z medycyną mają niewiele wspólnego. Na przykład aplikacja do mierzenia ciśnienia, Instant Blood Preassure, podawała niewłaściwe informacje i 77 proc. użytkowników z podwyższonym ciśnieniem dowiadywało się, że wszystko jest w normie. Według wykładowców Johns Hopkins University jest to o tyle niebezpieczne, że osoby, które powinny zażyć leki, z powodu poprawnego wyniku mogły tego w ogóle nie robić. Na stronie z recenzjami aplikacji widać było, że jej użytkownicy mają problemy z nadciśnieniem, a jedna osoba była po transplantacji serca. Program był tak popularny, że załapał się do rankingu 50 najczęściej kupowanych aplikacji. Po ujawnieniu rozbieżności w prezentowanych danych został usunięty z App Store, ale nadal dostępne są dziesiątki innych programów obiecujących precyzyjne zmierzenie ciśnienia.

Według niektórych lekarzy, korzystanie z aplikacji mierzących nasze życie może zwiększyć poziom niepokoju, stwarza ryzyko nieprawidłowej diagnozy (głównie kiedy próbujemy sami się leczyć), a nadmiar danych może ze zdrowych ludzi zrobić turystów w lokalnych przychodniach. Największym problemem jest jednak brak kontroli - nikt nie weryfikuje prawdziwości danych podawanych przez te urządzenia i aplikacje.

Aplikacja zdrowotna na zegarkuAplikacja zdrowotna na zegarku Fot. Karl Baron

Czy kiedyś naprawdę policzymy siebie?

Nawet jeśli inteligentne akcesoria zaczną w końcu podawać prawidłowe wyniki, nierozwiązany pozostanie jeszcze jeden problem. Obecnie najbardziej zaawansowane urządzenia, np. opaska fitness, komunikują się z aplikacją na smartfonie, tam zostawiając zebrane dane. To jednak wszystko, nic więcej się z nimi nie dzieje. Gdyby jednak ta sama opaska mogła połączyć się z prognozą pogody na telefonie, pulsometrem, wagą w łazience, kubkiem (tak, są kubki, które sprawdzają, co pijemy) czy wcześniej wspomnianym czujnikiem do liczenia bąków, zebrane informacje byłyby znacznie bardziej dokładne i wartościowe. Od samych danych ważniejsze są bowiem korelacje pomiędzy nimi.

Quantified self to dobry pomysł, który na razie nie został dobrze wykonany. Urządzenia liczące naszą codzienność przede wszystkim muszą być precyzyjne i połączone. Gdy pojawią się aplikacje spinające dane z różnych czujników i te wprowadzane przez użytkownika, szukające korelacji i przyczyn - wtedy zacznie być ciekawie.

Komentarze (3)
Zmierzą, ile razy puszczałeś bąki i ile zrobiłeś kroków, ale niczego ci nie powiedzą - dlaczego inteligentne akcesoria mogą być dla nas zagrożeniem
Zaloguj się
  • joe_brody

    Oceniono 4 razy 2

    Pojadę rowerem w trudny teren i wrócę skonany, ale mój licznik i tak powie, że spaliłem mniej kalorii niż na rekreacyjnej przejażdżce po asfalcie. Bo jechałem wolniej...

  • ulanzalasem

    Oceniono 1 raz 1

    Odrobina zdrowego rozsądku i krytycyzmu do tego co robimy, kupujemy, czytamy, czemu i komu ufamy jest zawsze potrzebna. A tutaj lekarze, a właściwie kilku różnych specjalizacji nic nie zastąpi, chcesz mieć pewność, większą szansę na pewność udaj się do profesjonalistów. Nie bazuj na aplikacji napisanej przez nie wiadomo kogo, jak, na czym się opierał, kto poprawność wskazań badał, oceniał czy i kto bierze za nią odpowiedzialność itd.

  • thebigzumzum

    Oceniono 3 razy 1

    Jezeli kobiety kupia sobie Fitbita i beda konkurowac o to kto wiecej krokow zrobi i faktycznie beda starac sie nie byc na koncu tabeli to juz to jest sukces. Niezaleznie jak bardzo jest to precyzyjne.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX