Testowaliśmy gogle PlayStation VR. Sony nie zawiodło oczekiwań. To będzie murowany hit

Daniel Maikowski
Przez kilkadziesiąt minut mieliśmy okazję pobawić się okularami wirtualnej rzeczywistości PlayStation VR. Wrażenia? Znakomite.

Nie mam wątpliwości, że rok 2016, to rok urządzeń VR. W ostatnich miesiącach swoje gogle wirtualnej rzeczywistości zaprezentowały m.in. HTC (Vive) czy znajdujący się w rękach Facebooka Oculus (Rift). Urządzenia te – poza szeregiem zalet - mają dwie podstawowe wady. Po pierwsze, są drogie (odpowiednio 599 i 799 dolarów). Po drugie, wymagają bardzo mocnej platformy sprzętowej, która poradzi sobie z generowaniem obrazu VR.  Szacuje się, że komputer o odpowiedniej dla gogli Oculusa i HTC specyfikacji sprzętowej, to wydatek rzędu 6-8 tysięcy złotych.

Co z osobami, które chciałyby „zanurzyć się” w wirtualnej rzeczywistości nieco mniejszym kosztem? Mają one dwie możliwości. Pierwszą z nich są mobilne platformy VR takie jak Samsung Gear VR czy Google Cardboard. Rozwiązania te również dostarczą nam wielu wrażeń, ale musimy pamiętać, że to jedynie „ubodzy krewni” Oculus Rifta i HTC Vive, o zdecydowanie ograniczonych możliwościach.

Jest jeszcze PlayStation VR – gogle wirtualnej rzeczywistości, które współpracują z konsolą PS4. Sony rozpoczęło przedsprzedaż tego urządzenia, a na półki sklepowe trafi ono  13 października br. Kilka dni temu mieliśmy okazję przetestować możliwości PS VR.

PlayStation VRPlayStation VR fot. Daniel Maikowski

Zakładamy okulary

Pierwszy kontakt z goglami PS VR jest jak najbardziej pozytywny. Urządzenie nosi się bardzo wygodnie, a za pomocą specjalnego przycisku możemy je odpowiednio dopasować do kształtu naszej twarzy. Komfortowej nie popsuły mi nawet noszone przeze mnie okulary, które w przypadku kilku konkurencyjnych rozwiązań okazały się sporą przeszkodą. Po 5-10 minutach zabawy z PlayStation VR niemal kompletnie zapomniałem o tym, że mam na sobie całkiem pokaźnych rozmiarów gogle.

Przypominały mi o tym jedynie kable biegnące wprost do konsoli. PS VR – podobnie jak Oculus Rift czy HTC Vive – wymaga bowiem fizycznego połączenia z komputerem/konsolą. Póki, co możemy więc zapomnieć o bieganiu po pokoju podczas wirtualnej bitwy z zombie.

Podczas kilkudziesięciu minut spędzonych z PS VR miałem okazje przetestować kilka gier przygotowanych z myślą o tej platformie. Do obsługi większości z nich – oprócz samych gogli – wymagany jest również kontroler DualShock lub kontrolery ruchu Move.

Bound

Niesiony patriotycznym obowiązkiem,, swoją zabawę z PS VR rozpocząłem od stworzonej przez polskie studio Plastic platformówki Bound, w której bohaterka tanecznym krokiem porusza się po abstrakcyjnym świecie pełnym tajemniczych budowli i stworzeń. Była to bodaj jedyna z testowanych gier, w której główną bohaterkę obserwujemy z perspektywy trzeciej osoby. Zupełnie nie przeszkodziło to jednak w świetnej zabawie. Z zachwytem rozglądałem się po wirtualnym świecie w poszukiwaniu ukrytych ścieżek i drzwi., a wrażenia potęgowała świetnie dobrana muzyka.

RIGS & Battle Zone

Chwilę później siedziałem za sterami potężnego mecha w wieloosobowym FPS-ie RIGS. Celem gry jest zdobywanie „bramek”, poprzez wskoczenie do gigantycznej obręczy znajdującej się na środku mapy. Aby to zrobić, musimy wcześniej wprowadzić się w stan „furii”. Jak tego dokonać? Eliminując wrogów za pomocą potężnych działek (sterujemy nimi naszym wzrokiem) i współpracując z partnerami z drużyny. RIGS jest doskonałym dowodem na to, że VR nie musi być doświadczeniem jednoosobowym.

PlayStation VRPlayStation VR fot. Daniel Maikowski

Until Dawn: Rush of Blood & Here They Lie

Nie ma wątpliwości, że gogle VR to idealna platforma dla produkcji, które mają wzbudzić w graczu silne emocje – takich jak horrory. Na pokazie Sony miałem okazje zagrać w dwa mrożące krew w żyłach tytuły, które różnią się od siebie w elementarny.

Until Dawn: Rush of Blood to prawdziwa „jazda bez trzymanki”. Wsiadamy do wirtualnego wagonika i ruszamy w psychodeliczną podróż pełną ohydnych stworzeń, duchów i innych potworności. W naszych dłoniach spoczywają dwa pistolety (w rolę których wcielają się kontrolery PS Move). Zadanie jest proste – zabijamy hordy przeciwników i omijamy pułapki. Całość zrealizowana jest ze sporym rozmachem i robi naprawdę duże wrażenie.

 

Straszy również Here They Lie, ale w zdecydowanie inny sposób. W tym wypadku, gracz boi się nie tego, co widzi, ale tego co może zobaczyć. Gra ta przywodzi mi na myśl legendarne Blair Witch Project. W zaprezentowanym demie trafiamy do kanałów, po których poruszamy się wyposażeni jedynie w wirtualną latarkę. Nie ma tu wielkich wybuchów, strzelanin i potworów, które wyskakują zza rogu. Ale jest gęsty i mroczny klimat, który przeraża.

PlayStation VRPlayStation VR fot. Daniel Maikowski

London Heist

Zagrałem również w London Heist, mini-grę z promowanej przez Sony serii VR Worlds, która ma być prawdziwym pokazem możliwości PlayStation VR. Trafiamy tu do pędzącego po autostradzie samochodu. W czasie jazdy, możemy swobodnie manipulować otoczeniem – otworzyć schowek, włączyć radio czy rzucić kubkiem z napojem w kierowcę. Chwilę później nasz samochód zostaje zaatakowany przez rosyjską mafię. Chwytamy więc za pistolet maszynowy i rozpoczynamy filmową strzelaninę.

PlayStation VRPlayStation VR fot. Sony

Wady i zalety

PlayStation VR zapowiada się naprawdę dobrze. Oczywiście zwolennicy grania na PC-tach będą narzekać na słabszą – niż w przypadku Oculus Rifta i HTC Vive – grafikę czy też brak 4K. Trudno z tym zarzutami dyskutować, bo są faktem. Gry na PS VR – póki co – graficznym majstersztykiem zdecydowanie nie są. Pod tym względem urządzenie Sony wcale nie zamierza jednak stawać szranki z  Oculusem i HTC. Japończycy nie chcą również konkurować z mobilnymi platformami VR. Można wręcz powiedzieć, że tworzą nową ligę, w której są dziś jedynym zawodnikiem. Przynajmniej do momentu, w którym do VR-owej walki dołączy Microsoft ze swoim HoloLens.

 

PS VR jest produktem skierowanym do konsolowego gracza, który szuka rozwiązania komfortowego i łatwego w obsłudze. Sugerowana cena gogli Sony to 1769 zł, to znacznie mniej niż w przypadku dwóch konkurencyjnych platform, choć na pewno nie tanio. Japoński koncern będzie sprawował pełną kontrolę nad całym ekosystemem PS VR, możemy mieć pewność, że gry dedykowane PlayStation VR będą dopieszczone do ostatniego szczegółu. Wyraźnie widać to na przykładzie większości produkcji, w które miałem okazje zagrać.

Nie grozi nam również scenariusz, w którym gier dla PS VR w przyszłości nam zabraknie. Sony już podczas tegorocznych targów E3 pokazało, że wirtualna rzeczywistości jest dla firmy jednym z priorytetów. Tylko do końca tego roku w sprzedaży ma się pojawić 50 gier dla PS VR, a wśród nich takie tytuły jak Resident Evil VII czy Arkham VR. Dla właścicieli PS4 jesień zapowiada się więc pasjonująco.