Google umożliwi dzielenie się kupionymi aplikacjami. Cieszą się rodziny i drobne cwaniaczki

Z jednego konta będzie mogło korzystać kilka osób. To ułatwienie dla rodzin i szansa na zarobek dla "sprytnych przedsiębiorców".

W sumie sześć osób będzie mogło korzystać z zakupionych przez jedno konto aplikacji, książek, filmów czy gier. Dostęp przydzielać ma administrator grupy, który do konta podpina swoją kartę kredytową. Mogą z niej płacić pozostali członkowie, o ile "szef” wyda na to zgodę. Administrator wybiera również, jakie programy i dla kogo są dostępne. Co ważne, reszta grupy musi pochodzić z tego samego kraju, a zarządzający skończone 18 lat.

Usługa "Rodzina w Google Play” to coś, na co wielu użytkowników czekało. Podobne rozwiązanie Apple wprowadziło już dawno, ułatwiając korzystanie ze wspólnych aplikacji. Zresztą nie tylko Apple, bo podobne opcje ma np. Steam, choć w dzielone gry nie da się grać w tym samym czasie:

Udostępnianie gier na platformie Steam umożliwia dostęp do twoich gier rodzinie i gościom. Osoby, z którymi dzielisz się grami, mogą zdobywać osiągnięcia na swoich kontach oraz zapisywać swój postęp w systemie Steam Cloud. Wszystkie te funkcje dostępne są po autoryzacji użytkowników i współdzielonych komputerów.

Tak samo jest na PlayStation 4, gdzie z jednego konta - jednak nie jednocześnie - korzystać mogą dwie osoby. Teoretycznie ma to ułatwić dostęp do gier domownikom, tak by nie musieli logować się na konto taty, brata czy partnera chcąc zagrać w grę, która i tak jest na dysku konsoli, tyle że przypisana do innego loginu.

W praktyce często dochodziło do nadużyć i tak zwane sloty - czyli udostępniane konta - wystawiane były na Allegro. Taka cyfrowa wersja gry jest dużo tańsza niż w przypadku zakupów w oficjalnym sklepie PlayStation. To nie przypadek - nie stajemy się jej właścicielami, bo sprzedający udostępnia nam tylko konto. Dla wielu nie było to problemem, skoro można było za grosze zgarnąć nową grę. Proceder na PlayStation 3 był nagminny, dlatego na PS4 konto udostępniać można tylko jednej osobie, a nie jak na PS3 aż czterem. Sony w ten sposób chciało ograniczyć "zrzutki”.

AllegroAllegro fot. Adam Bednarek/Allegro

Jeszcze większy problem ma z tym Steam - sprzedaż polegająca na udostępnianiu konta to prawdziwa plaga. Na tego typu aukcjach nowa gra kosztuje często mniej niż 5 zł, a konto sprzedawane jest nawet stu osobom! Handlarze omijają steamowe zabezpieczenia i podkreślają, że gra będzie działać wyłącznie na koncie "offline". 

Wydawcy tracą? Niekoniecznie 

Konta rodzinne skierowane są, jak sama nazwa wskazuje, do domowników, ale korzystają na nich znajomi lub nawet obcy ludzie - bo to okazja do oszczędzania. Opłatę za abonament dzieli się na kilka osób i usługa wychodzi taniej. Tak jest na Spotify czy Netfliksie. Teoretycznie oznacza to straty dla wydawców, ale być może jest im to na rękę. Przyznaje to szef Netfliksa, Reed Hastings, cytowany przez portal Serialowa. Według niego dzielenie się kontem jest pozytywną rzeczą, która sprawia, że usługa dociera do nowych klientów.

NetflixNetflix Netflix

Jest to na swój sposób logiczne. Ktoś, kto kupuje konto na spółkę, robi to przede wszystkim dlatego, że nie chce płacić całej kwoty. I pewnie nie zapłaciłby, gdyby grupowych abonamentów nie było. Mowa więc o pozyskanym kliencie, a nie straconym. Jest jeszcze jeden plus. Reed Hastings uważa, że tacy użytkownicy "przyzwyczajają się do usługi” i prędzej czy później wygodniej będzie im przesiąść się na własne konto. Tak jest np. w przypadku dzieci, które chcą uzależnić się od rodziców.

Widocznie straty spowodowane przez sprzedawców udostępnianych kont nie są aż tak duże i problematyczne, by blokować grupowe konta. Wręcz przeciwnie - warto je promować, co teraz zacznie robić Google. My na taką opcję będziemy musieli poczekać, funkcja "Rodzina w Google Play” najpierw wejdzie na rynek niemiecki, amerykański czy japoński.