Liczby mówią same za siebie. Rynek smartfonów staje się płaski, a zapotrzebowanie na supernowoczesne telefony komórkowe słabnie. Jeszcze w 2015 branża odnotowała ponad 10% wzrost rok do roku. Tym razem ma on wynieść zaledwie 1,6%. Krótko mówiąc, w 2016 roku sprzeda się niemal tyle samo smartfonów, co rok wcześniej.
Oczywiście, nie cały świat ma dość smartfonów, ale przede wszystkim bogaty, szeroko rozumiany Zachód. Według analityków IDG, na rynkach rozwiniętych należy spodziewać się w najbliższych latach stagnacji lub niewielkich spadków. Producenci nadrobią na tzw. rynkach rozwijających się.
Czytaj też: Tim Cook rządzi w Apple od 5 lat. Udało mu się zmienić firmę w maszynkę do zarabiania pieniędzy
Dane te raczej nie ucieszą Tima Cooka. Szczególnie, jeżeli spojrzymy na powyższa tabelkę, z której wynika, że IDC przewiduje 12% spadek sprzedaży iPhone'ów. Prognostyka ta potwierdza się w kolejnych, kwartalnych wynikach Apple, gdzie przychody ze sprzedaży iPhone'a spadają. Dla Apple, które tylko w 2015 roku zarobiło na sprzedaży iPhone'ów 155 miliardów dolarów, to może być poważny problem. Tym większy, że sprzedaż iPhone'ów stanowiła w zeszłym roku 66% całej sprzedaży firmy.
Czy premiera iPhone'a 7 może odwrócić ten trend? Zwykle na fali entuzjazmu po-premierowego sprzedaż iPhone'ów rosła znacząco. Jednak wciąż pojawiające się w sieci przecieki wskazują, że nowe urządzenia nie będą się szczególnie różnić od tych sprzed roku i dwóch lat. Może to negatywnie odbić się na ich sprzedaży. Jeżeli jeszcze nałożymy na to generalny przesyt smartfonami, to może się okazać, że roczny raport Apple może być naprawdę ciekawy. Zwłaszcza, że chiński rynek może nie wystarczyć. Może właśnie dlatego Tim Cook niedawno sprzedał część swoich akcji za, bagatela, 36 milinów dolarów?
Przesunięcie wzrostu na rynki rozwijające się będzie dla Apple problemem ze względu na wysokie ceny ich produktów. Z tym nie powinny mieć kłopotu firmy takie, jak Lenovo, Huawei czy Samsung. Wszystkie one oczywiście oferują flagowe modele niejednokrotnie ścigające się o cenową palmę pierwszeństwa z Apple, jednak oferują urządzenia w różnych przedziałach cenowych. Zwiększa to również dominację systemu Android, którą dobrze widać na pierwszej tabelce od IDC.
Znudzony smartfonami Zachód może ożywić nieco wejście w erę VR-u, która będzie wymagać lepszych urządzeń i tym samym może pobudzić nieco popyt na smartfony. Apple jednak, jak zwykle, w tej kwestii jest 1-2 lata za konkurencją.
Być może Cook powinien był sprzedać nieco więcej tych akcji.