Pod koniec sierpnia pisaliśmy o nowej polityce prywatności w popularnym komunikatorze WhatsApp, która pozwala na przesyłanie danych o użytkownikach do Facebooka. Dość kontrowersyjna decyzja właśnie została dodatkowo skrytykowana przez niemieckiego regulatora.
Hamburski Komisarz ds. Ochrony Danych i Wolności Informacji wystosował oficjalną decyzję, w której nakazał Facebookowi natychmiastowe wstrzymanie zbierania danych o niemieckich użytkownikach WhatsAppa. Regulator nakazał również firmie Zuckerberga skasowanie zebranych do tej pory danych.
Czytaj też: Facebook zadba o Twoją... prywatność. Nowa funkcja już dostępna w Messengerze
Swoją decyzję umotywował tym, że obie firmy publicznie obiecały, że nie będą się wymieniać danymi o użytkownikach. Co więcej, Facebook nie poinformował o tej zmianie użytkowników WhatsAppa z odpowiednim wyprzedzeniem. Według komisarza, Facebook powinien w pierwszej kolejności zapytać o zgodę użytkowników, a dopiero po jej wyrażeniu zbierać dane, a tego nie zrobił.
Według The New York Times decyzja ta ma dotyczyć blisko 35 milionów niemieckich użytkowników, a ponieważ urząd ten może określać politykę prywatności w odniesieniu do Facebooka dla całego kraju, to dla jednego z największych serwisów społecznościowych ta decyzja może być niezwykle bolesna.
Dla Facebooka to może być dopiero początek kłopotów. Decyzja niemieckiego regulatora może zwrócić uwagę Komisji Europejskiej na wspomnianą zmianę w polityce prywatności WhatsAppa. Unia Europejska już niejednokrotnie udowodniała, że lubi przypominać gigantom, że istnieją granice w ich pędzie po nasze dane. Wystarczy wspomnieć o "prawie do zapomnienia", które zostało wymuszone na Google.
Oczywiście, Facebook zapowiedział, że odwoła się od decyzji niemieckiego regulatora, więc można się spodziewać, że sprawa wyląduje w sądzie. Czy firmie Zuckerberga uda się ją wygrać - to się okaże. Na razie jednak Facebook powinien przygotować się na więcej problemów, bo Francuzi i Brytyjczycy też się przyglądają WhatsAppowi.