Apple Clips to nowa aplikacja dostępna dla użytkowników iPhone'ów (od wersji 5s). Służy do tworzenia i montowania filmów, przesyłania animowanych zdjęć, dodawania efektów i napisów. Ma w sobie wszystko to, co znamy z komunikatorów takich jak Snapchat czy nowy Messenger. Ale czy oferuje coś więcej? Postanowiliśmy to sprawdzić.
Czytaj też: Apple wydał wyrok na tę firmę. W prosty sposób obniżył jej kurs.
Apple Clips obsługuje język polski, co ułatwi wielu użytkownikom korzystanie z niej. W zapowiedziach Clips przedstawiany był jako aplikacja banalnie prosta w obsłudze. Wybierasz czerwony przycisk, nagrywasz, dodajesz efekt, wysyłasz. W praktyce to nie takie proste. Interfejs jest o wiele mniej intuicyjny, niż można by przypuszczać. A stworzenie czegoś wartego zainteresowania zajmuje długie minuty. W przypadku np. Messengera możemy zrobić zdjęcie, używając jednego przycisku dodać napisy i grafiki. Apple Clips wymaga chociażby procesu renderowania.
Tworzenie nowej animacji zaczynamy od wybrania zdjęcia lub nagrania. Możemy wskazać je z naszej biblioteki lub wykonać nowe. Następnie, klikając w poszczególne ikony z menu u góry, możemy podać kolejno: własny tekst, efekt, napis w formie graficznej, planszę. Wszystko to przystosowane również do języka polskiego.
Teraz pozostaje nam dodać podkład muzyczny - do wyboru mamy kilkanaście utworów. Następnie renderujemy nagranie i udostępniamy je w wybrany sposób.
Nowa aplikacja Apple wcale nie musi służyć do tworzenia "błyskawicznych" treści. Nadaje się do nieco dłuższych, ale lekkich w przekazie form. Wymaga jednak czasu, zarówno na zrozumienie interfejsu, jak i zmontowanie czegoś naprawdę ciekawego.
Apple Clips nie jest w końcu komunikatorem, a edytorem treści. Warto o tym pamiętać i nie oczekiwać czegoś równie błyskawicznego jak Snapchat.