Po kilku europejskich krajach Polska może być kolejnym, z którego wycofa się Uber. Wszystko przez zmiany, jakie zapowiada Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa. Rząd chce, by przewóz osób był możliwy wyłącznie dla posiadaczy odpowiedniej licencji - informuje Rzeczpospolita.
Co to oznacza w praktyce? Prawdopodobnie nowe przepisy będą wymagały od kierowców licencji takiej, jaką posiadają taksówkarze. Oczywiście płatnej, i oczywiście poprzedzonej, także płatnym, szkoleniem. Obecnie ceny szkoleń na taksówkarzy to ok. 150-300 zł, a licencja na 15 lat to koszt ok. 200 zł.
Wprowadzone takich zmian nie oznaczałyby oczywiście automatycznej rezygnacji Ubera z działalności w Polsce. Mógłby on spróbować pozyskać do współpracy dużą grupę odpowiednio wykwalifikowanych osób. Ale to może być się trudne, również z racji tego, że licencjonowani kierowcy nie mają problemów ze znalezieniem pracy.
W obecnej formie Uber (korzystanie przez kierowcę z aplikacji bez licencji na przewóz osób) jest raczej rozwiązaniem dla tych, którzy chcą uzyskać dodatkowy dochód.
Z Uberem, według projektowanych przepisów, będą mogli bez problemu współpracować zawodowi kierowcy posiadający uprawnienia kategorii D (na autobus, ciągnik rolniczy i pojazd wolnobieżny).
Wyrobienie kategorii D kosztuje ok. 4000 zł. Ale to nie wszystko. Trzeba też uzyskać kwalifikację wstępną na przewóz osób, która w trybie przyspieszonym kosztuje ok. 2500 zł. Zwykły kierowca, który chciałby więc przewozić osoby musi liczyć się z kosztem 6500 zł. Do tego dochodzą jeszcze inne drobne opłaty.
Czytaj też: Polski Uber w liczbach. Co udało się osiągnąć przez 2 lata?
Co o proponowanych zmianach myśli Uber, który ma już w Polsce milion użytkowników? Nie wiadomo, bo amerykańska spółka wypowie się jeśli planowane zmiany trafią do konsultacji.
W pierwszej wersji tekstu pojawiły się nieścisłości, na które zwrócili też uwagę nasi użytkownicy. Poprawki zostały już naniesione. Dziękujemy i przepraszamy za pomyłkę.
A teraz zobacz WIDEO: Zamawianie jedzenia przez UberEATS