Wyciekły tajne reguły dla pracowników Facebooka dotyczące cenzury wpisów. Niektóre mogą wywołać wielkie kontrowersje

Robert Kędzierski
Brytyjski Guardian dotarł do dokumentacji dla pracowników Facebooka. Okazuje się, że największy serwis społecznościowy świata bezustannie analizuje każdy nasz wpis. Pracownicy sprawdzają, którą ze stu wewnętrznych instrukcji do nich zastosować. To, co uznane jest za dopuszczalne do publikacji niektórych może zaszokować.
Fot. 123RF

Niektórym użytkownikom może się wydawać, że Facebook jest miejscem całkowicie nieskrępowanego wyrażania myśli. Niejawne informacje, do których dotarł brytyjski Guardian dowodzą, że jest inaczej. Pracownicy Marka Zuckerberga wkładają gigantyczną pracę w nieustanny monitoring tego co dzieje się na portalu.

100 wewnętrznych instrukcji

Moderatorzy pracujący w Facebooku muszą umieć ocenić czy post umieszczony przez użytkownika łamie jakieś zasady. Ustalono procedury, które pozwalają obiektywnie ocenić, czy publikacja jest nawoływaniem do przemocy, rasizmu, zawiera pornografię, mowę nienawiści albo zwiastuję próbę samobójczą.

Ważne intencje użytkownika

Instrukcje zawierają wiele przykładów na to, że decyzja moderatora nie jest łatwa. Reguły Facebooka pozwalają na przykład na umieszczenie zdjęcia przedstawiającego przemoc wobec zwierzęcia. Ekstremalne publikacje mogą być oznaczone specjalnym ostrzeżeniem. Niedopuszczalne jest publikowanie aktów sadyzmu albo cieszenie się z przemocy. Jeśli zatem ktoś publikuje wpis o okrucieństwie wobec zwierząt jako ostrzeżenie, wpis powinien pozostać na serwisie. Jeśli użytkownik natomiast przejawia zadowolenie z takiego faktu wpis zostaje usunięty.

W taki sam sposób moderatorzy reagują na wpisy dotyczące przemocy wobec dzieci. Dopuszczalne są publikacje mające na celu ostrzegać przed zjawiskiem.

Kolejnym przykładem tego, że o dopuszczalności wpisu decydują intencje użytkownika są reguły dotyczące zjawiska "revenge porn". Chodzi o publikację zdjęć lub filmów przedstawiających akty seksualne, na których widać np. byłego partnera. Umieszczane są w ramach zemsty np. przedstawiają osobę podczas bardzo intymnej sytuacji zdradzającej jej preferencje seksualne, mające najczęściej poniżyć daną osobę. By zdjęcie zostało zakazane osoba na nim przedstawiona musi być naga lub niemal naga, a całość musi być opatrzona komentarzem stwierdzającym, że chodzi o "revange porn". Oznacza to bowiem, że pokrzywdzona osoba nie zgodziła się na publikację. 

Lista dopuszczalnych treści może wywołać szok

Wśród dopuszczalnych treści Facebook wymienia: wpisy dotyczące gwałtownej śmierci, obrazy, rzeźby, rysunki przedstawiające treści seksualne lub nagie ciało,  filmy przedstawiające aborcje (o ile nie zawierają nagości), filmy na żywo przedstawiające samookaleczenie.

Przykłady wpisów niedopuszczalnych: przemoc seksualna wobec dzieci, fałszywe informacje o czyjejś śmierci.

Czarne nie jest czarne

W dokumentach, które publikuje Guardian znajduje się wyjaśnienie, które rzuca więcej światła na zasady, z których korzystają pracownicy Facebooka.

Mamy zróżnicowaną, globalną społeczność, a ludzie mają bardzo różne poglądy na to czym można się dzielić na Facebooku. Nieważne gdzie postawimy linię zawsze znajdą się jakieś sporne obszary. Przykładem tego jest oddzielenie humoru i satyry od czegoś nieodpowiedniego. Niezwykle trudno decydować po której stronie linii umieścić jakiś wpis.

Z dokumentów dowiadujemy się też, że Facebook zamierza zwiększać swoje możliwości w zakresie moderacji wpisów. Wiąże się to z żądaniami chociażby ze strony Unii Europejskiej, która chce, by Mark Zuckerberg lepiej chronił swoich użytkowników przed mową nienawiści, fałszywymi informacjami czy próbami oszustw.

Eksplozja rakiety w centrum lotów kosmicznych NASA. Z dymem poszły setki milionów dolarów

Robert Kędzierski
Więcej o: