Amerykański system obrony przed atakiem balistycznym GMD (Ground-based Midcourse Defense) został poddany testom we wtorek 30 maja. Z Atolu Kwajalejn, na Wyspach Marshalla wystrzelono pocisk międzykontynentalny klasy ICBM (Intercontinental Ballistic Missile) o zasięgu powyżej 5500 km, symulujący atak skierowany na terytorium USA.
Potencjalne zagrożenie wykryły czujniki morskiej platformy radarowej systemu GMD operującej w tym czasie na Oceanie Spokojnym. Następnie z bazy sił powietrznych USA Vandenberg w Kalifornii został wystrzelony pocisk przechwytujący GBI (Ground-Based Interceptor), który namierzył i zniszczył rakietę w przestrzeni kosmicznej w bezpośrednim kontakcie.
Dane telemetryczne zarejestrowane w trakcie testu są teraz szczegółowo analizowane przez specjalistów pod kątem poprawienia skuteczności. Warto przypomnieć, że w historii dotychczasowych testów systemu GMD jedynie w 10 na 18 przypadków test zakończył się pełnym sukcesem. Po raz pierwszy wykonano jednak test na rakiecie międzykontynentalnej.
W obecnym stadium amerykański system obrony przeciwrakietowej to 36 rakiet zdolnych do przechwycenia pocisków klasy ICBM. Część z nich ulokowano w Fort Greely na Alasce. Pozostałe znajdują się we wspomnianej wcześniej kalifornijskiej bazie Vandenberg. Do końca tego roku przewiduje się wzrost liczebności rakiet w systemie GMD do 44.
Oczywiście należy przeprowadzić kolejne testy, również w sytuacji ataku rakietowego na większą skalę, kiedy system będzie musiał zdać egzamin w śledzeniu i neutralizacji rakietami GBI kilku pocisków w jednym czasie. Między innymi takiego zagrożenia władze USA obawiają się najbardziej.