Od kilkunastu miesięcy wiemy, że Apple pracuje nad kilkoma projektami związanymi z branżą motoryzacyjną. Doniesienia te oficjalnie potwierdził właśnie Tim Cook, prezes firmy. W rozmowie z agencją Bloomberg zapewnił, że chodzi o "systemy autonomiczne". Apple chce zatem stać się w tym zakresie konkurentem Tesli. Zamierza wykorzystywać w swoim projekcie sztuczną inteligencję.
Nie wiemy jednak, czy chodzi tylko o oprogramowanie, które jednocześnie sterowałoby samochodem i integrowało smartfon z samochodem, czy również o sam samochód. Wedle wcześniejszych doniesień, plany Apple w tym zakresie są znacznie szersze. Gigant chce opracować cały system transportu oparty na autorskich rozwiązaniach.
Firma z Cupertino mogłaby stworzyć coś, co łączyłoby w sobie ideę Tesli i Ubera. Apple nie musiałby sprzedawać swoich samochodów klientom indywidualnym, by dokonać rewolucji w transporcie. Równie dobrze mógłby stworzyć flotę całkowicie lub częściowo autonomicznych pojazdów elektrycznych. Ostatnie doniesienia mówią o tym, że ta koncepcja mogłaby być rozwijana w partnerstwie z producentem samochodów.
Czytaj też: Wszystko co wiemy o Apple Car. Dużo szczegółów.
Wizja stworzenia autorskiego samochodu, oprogramowania autonomicznego i aplikacji w stylu Ubera może rozpalać wyobraźnię. Nie jest jednak pewne, czy Apple zdecyduje się od razu rzucić na tak głęboką wodę - konkurencyjna Tesla zainwestowała w swoją Gigafactory ok. 5 mld dol. Uber na dotychczasową działalność wydał ok. 7,5 mld dol.
Z drugiej strony rynkowa wycena Apple przebiła właśnie wartość 800 mld dolarów. Jak twierdzi "Fortune" firma zamierza przeznaczyć na inwestycje 250 mld dol.
Eksperci Strategy Analytics prognozują, że rynek samochodów autonomicznych, który dziś nie istnieje, w 2035 r. osiągnie wartość 800 mld dolarów, a w 2050 - 7 bln. dolarów.
W popularyzacji tych pojazdów ma pomóc rozwój popularności idei "ekonomii pasażerskiej". Konsument nie będzie już chciał posiadać pojazdu, ale poruszać się w sposób wygodny i bezpieczny. A to zapewnią autonomiczne auta elektryczne.
Niecałe dziesięć lat temu nikt nie mówił jeszcze o możliwej ekonomii współdzielenia (ang. sharing economy) ani o powszechnym wykorzystywaniu takich rozwiązań, bo nic nie zapowiadało ich pojawienia się. Właśnie dlatego rozmawiamy o ekonomii pasażerskiej już teraz. Chcemy uświadomić ogromne możliwości, jakie się pojawią, kiedy samochody staną się najpotężniejszymi urządzeniami mobilnymi, a ich kierowcy staną się pasażerami.
- podkreśla powiedział Brian Krzanich, dyrektor generalny firmy Intel.
Apple przygotowuje się więc do o wiele ważniejszej rewolucji niż sama produkcja samochodów. Plany przedstawione przez Tima Cooka dotyczą nieco bardziej odległej przyszłości. Całkiem możliwe, że za kilka lat będziemy jednak mogli wsiąść do pojazdu z logo Apple na masce. Nawet jeśli stworzy go ktoś inny.