Tesla "pali" gotówkę, ale akcje firmy drożeją. Bo inwestorzy kochają Muska i jego wizję świata

Daniel Maikowski
W ostatnim kwartale Tesla Motors zanotowała rekordową stratę, ale po opublikowaniu wczorajszych wyników akcje producenta elektrycznych samochodów w handlu posesyjnym rosły o 7,4 proc. To dowód na to, że Elon Musk cieszy się wśród inwestorów niemal fanatycznym zaufaniem.

Tesla opublikowała wyniki finansowe za drugi kwartał. W tym czasie firma Elona Muska podwoiła swoje przychody, ale jednocześnie zanotowała najwyższą stratę w historii.

Firma "pali" gotówkę rekordowym tempie. W ostatnim kwartale przepływy finansowe netto wyniosły aż -1,16 mld dolarów wobec 622 mln dol. "przepalonych" w pierwszym kwartale. Gigantyczne wydatki związane są przede wszystkim z wprowadzeniem na rynek nowego samochodu - Modelu 3, jak również z projektami dotyczącymi baterii.

Te liczby nie zraziły jednak inwestorów, którzy wierzą, że to właśnie Elon Musk odegra kluczową rolę w elektrycznej rewolucji i na nowo zdefiniuje branże motoryzacyjną.

Po opublikowaniu wczorajszych wyników akcje firmy w handlu posesyjnym drożały o 7,4 proc. do ponad 350 dolarów i są coraz bliżej rekordowego poziomu z czerwca.

Jeszcze nigdy nie byłem tak pewny przyszłości Tesli

- powiedział sam Elon Musk na podczas środowej telekonferencji z inwestorami.

Tesla MotorsTesla Motors fot. Investing.com

Model 3 napędza Teslę 

Oczywiście inwestorzy nie wykazują się jedynie ślepą wiarą w słowa Elona Muska. Mają solidne podstawy do tego, aby zakładać, że Tesla zmierza w dobrym kierunku.

Najnowszy, a także najtańszy samochód Tesli, cieszy się ogromnym zainteresowaniem ze strony klientów. Musk poinformował, że firma odebrała już ponad 455 tys. rezerwacji na Model 3. W drugim kwartale klienci składali 1800 rezerwacji każdego dnia.

W ubiegłym tygodniu pierwsze 30 egzemplarzy wycenianego na 35 tys. dolarów auta trafiły do wybranych szczęśliwców - przede wszystkim pracowników Tesli.

Ambitny plan Tesli zakłada, że do końca tego roku firma będzie w stanie produkować 20 tys. pojazdów miesięcznie, a do końca 2018 roku - 10 tysięcy tygodniowo.

Tesla potrzebuje pieniędzy

Aby zrealizować ten cel firma będzie musiała jednak inwestować w dalszy rozwój swojej fabryki samochodów w Fremont, jak również gigafabryki baterii w Nevadzie. A do tego potrzebne są pieniądze. Bardzo duże pieniądze..

Tesla poinformowała już, że w drugiej połowie roku wydatki kapitałowe wyniosą co najmniej 2 mld dol., a to oznacza, że tempo, w którym firma "pali" gotówkę przyspieszy.

Podczas wczorajszej telekonferencji Musk przyznał, że w celu zdobycia gotówki firma rozważa zwiększenie zadłużenia, ale "nie myśli o pozyskaniu dodatkowego kapitału".

David Kudla, strateg inwestycyjny w Mainstay Capital Management ma na ten temat odmienne zdanie. "Oni powinni powrócić na rynek kapitałowy w tym momencie, gdy samochód cieszy się dobrą prasą" - podkreślił w rozmowie z agencją Bloomberg.

"Muszą zebrać co najmniej 1 mld dolarów. Produkcyjne piekło może być znacznie gorsze od tego, czego spodziewa się Musk" - dodaje

Earns TeslaEarns Tesla AP / AP

Model 3

Model 3 to najtańsze auto w ofercie Tesli. Bazowy wariant kosztuje 35 tys. dolarów i na jednym ładowaniu przejedzie ok. 355 kilometrów. Pojazd waży 1609 kg i od 0 do 60 ml na godzinę przyspiesza w 5,6 sekundy. Jego prędkość maksymalna to 210 km/h. 

Droższy wariant w cenie 44 tysięcy dolarów, za sprawą bardziej pojemnych baterii, na jednym ładowaniu przejedzie 500 km. Pojazd przyspiesza nieco szybciej, osiągając prędkość 60 mil/h w 5,1 sekundy. W tym wypadku prędkość maksymalna do 225 km/h.

Więcej o:
Komentarze (81)
Tesla "pali" gotówkę, ale akcje firmy drożeją
Zaloguj się
  • mppmpp

    Oceniono 22 razy 10

    Musk ma wizję. I za to go lubie. Imponuje mi.
    Mógłby już nic nie robić, ale próbuje zmieniać świat. Myślę, że na lepsze.
    Ryzykuje. Rzuca wyzwania i pomysły. To taki człowiek rodem z XIX w. wierzący, że można ulepszać świat.
    Szkoda, że takich bogatych wizjonerów jest tak mało. Lepiej kupić sobie złoty klozet, niż realnie poprawiać naszą rzeczywistość.
    Musk jeśli nawet przegra (bardzo prawdopodobne!), to przejdzie do historii. A inni... Siedzą na złotym klozecie, na prywatnej wyspie...

  • japka_putina

    Oceniono 4 razy 4

    Warto uzupełnić artykuł o dwie informacje.

    Bezpośrednio po piątkowej premierze Tesli 3 akcje zaczęły tanieć o kilka dolarów, bo Musk zaskakująco mocno podkreślał, że samochód powstaje w produkcyjnym piekle. Jeśli takie piekło mają nadal już po uruchomieniu produkcji, to bardzo zły znak. Istotny wzrost produkcji może okazać się czasochłonny i kosztowny, a Tesla zapowiada szybki i gwałtowny wzrost. Przygotowanie i wprowadzenie nowego modelu zawsze jest piekłem, ale jeśli zrobi się to dobrze, kiedy już produkcja ruszy, powinna przebiegać dość płynnie. Mogą być kłopoty z jakością części od poddostawców, ale to kłopot obsługi posprzedażnej, a nie produkcji. Choroby wieku dziecięcego, to z kolei kłopot konstruktorów. Jeżeli jednak technologia produkcji jest niedopracowana, to do docelowej wydajności można dochodzić w bólach nawet przez rok i wydać na to majątek, w skrajnych przypadkach nigdy nie osiągając zamierzonej wydajności.

    Druga rzecz, to wycofanie się z planu zbudowania modelu Y na zupełnie nowej platformie, co byłoby bardzo kosztowne i czasochłonne, wręcz wykluczając spełnienie zapowiedzi co do daty wejścia na rynek. Do tego tak bardzo różna platforma byłaby nieprodukowalna w jedynej obecnie istniejącej fabryce, gdzie nie ma już na to miejsca. Wczoraj Musk oświadczył, że inżynierowie namówili go, by zawrócił znad przepaści. Model Y będzie oparty na modelu 3. Ten medal ma jednak dwie strony. Jeśli myślano o nowej platformie mając już prototypy modelu 3, to niemal pewne jest, że ten model nie jest udany od strony technologii produkcji, a to może oznaczać, ze samochód będzie za drogi, żeby kiedykolwiek przynosić zaplanowane zyski. Z kolei rezygnacja z nowej, bardziej technologicznej i mniej pracochłonnej platformy oznacza, że następny model odziedziczy przynajmniej część wad modelu, na którym go oparto.

    W tej chwili najważniejsze jest, czy Tesla osiągnie zapowiadaną wielkość produkcji nowego modelu 3 (choćby z poślizgiem) i czy będzie potrafiła sprzedawać go z zyskiem, a to wcale nie jest pewne. Konkurencyjny model GM (Chevrolet Bolt) w wersji podstawowej kosztuje "w detalu" troszkę więcej, a według nieoficjalnych informacji, jest mocno deficytowy, mimo że GM umie dużo lepiej od Tesli ciąć koszty produkcji, często i gęsto nawet przeginając.

  • student_zebrak

    Oceniono 3 razy 3

    Poki co elektrycznych jest malo i ldowanie na trasie daje sie okielznac.
    Spalinowy uzupelnia sie w kilka minut, powierzchnia stacji nie jest zbyt wielka.
    Zamienmy na elektryczne, stacje ladowania musza byc czesciej rozstawione, ladowanie trwa znacznie dluzej, zatem placyk zaczyna sie niebezpiecznie powiekszac. Co beda ze soba robic pasazerowie i kierowcy? Co z dziecmi? Co z poczekalniami z klima? Nikt tego nie kalkuluje?
    Co z samochodami na glebokiej wsi?

  • cojamamwymyslic2

    Oceniono 4 razy 2

    Skoro auto elektryczne tankuje się 6-8 razy dłużej niż z silnikiem spalinowym, to ile będzie musiało być stacji ładowania, żeby kolejki nie sięgały godzin?

  • gangut

    Oceniono 6 razy 2

    Grunt to zaczarować lemingi tak żeby zamykały oczy na fakty. Musk to potrafi.

  • darek9999

    Oceniono 4 razy 2

    Taka sama wydmuszka jak Uber. Ale dobrze. Nie moje pieniądze. Nie mój ból. Z kasą nie powinno być problemu. Jak ktoś pożyczył już miliard to pożyczy i drugi, bo gdy tego nie zrobi straci pierwszy. A te firemki wizjonerskie to bańki. Ciekawe ile jeszcze będą jechać na stratach.

  • student_zebrak

    Oceniono 4 razy 2

    If you’re spending $201,000 on a new car, details are important. Here’s why Tesla’s SUV doesn’t live up to the spin.
    But if you’re spending $306,232 – the on-road, optioned-up price of the Tesla Model X P100D we’re in today – details are important. We should look closely at them because there are a few holes in the Tesla story.

    The Model X is a big, heavy (2497kg) SUV, its styling signature a pair of vertically hinged rear doors – “Falcon Wing” doors in Tesla-speak. Five seats are standard; a seven seat option is $5800. As with any electric car, it’s actually a pretty simple machine, with only a fraction of the components of a conventional internal combustion drivetrain.
    “Enhanced Autopilot”, Tesla’s latest semi-autonomous driving system, is a $7300 option. “Full Self Driving Capability” adds another $4400. Enhanced Autopilot is a waste of money because it doesn’t work properly. Tesla admits that it’s still in the beta testing phase. As for Full Self Driving Capability, Tesla’s disclaimer states that “functionality is dependent upon extensive software validation and regulatory approval, which may vary widely by jurisdiction”. It seems bizarre that Tesla is allowed to spruik and sell this technology, which has serious consequences for road safety if it goes wrong, while it’s still effectively in a prototype state, using its customers – and the rest of us who share the roads with them – to do the final validation.
    Model X owners get a Tesla wall charger that can charge the battery at a claimed 81km of range per hour. Tesla claims the 100kW/h battery provides 565km of range, yet in any electric vehicle range depends on factors such as how you drive and ambient temperature. In ideal autumn weather I never got close to 565km. On several highway drives, the maximum achievable range was nearer to 350km.

    At Tesla’s free supercharger station north of Newcastle on the Pacific Highway it took 40 minutes to recharge the battery from 137km remaining to a claimed 488km of range, but after another 231km of driving I had only 118km left. It then took 48 hours on a 10 amp power point to recharge the battery to a claimed 548km of range, but I had to stop at the supercharger again on the return trip to Sydney after 220km because I wasn’t going to make the 388km distance. It took 50 minutes to recharge to a claimed 470km range. I then drove 168km to Sydney, where the display said I had 161km left.

  • senseiek

    Oceniono 2 razy 2

    "Muszą zebrać co najmniej 1 mld dolarów.".... zbiorą w palcem w d... albo kogoś będę musiał zmusić ("przekonać") do inwestycji...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX