Blackberry KeyOne to jeden z najciekawszych smartfonów tego roku i urządzenie ewidentnie nie dla każdego [RECENZJA]

Kamil Mizera
Blackberry. Kiedyś jeden z najważniejszych graczy na rynku smartfonów i symbol świata korporacji. Dzisiaj firma po przejściach, która oddała swój dział mobilny w obce ręce. ALe która jednocześnie nie chce dać o sobie zapomnieć. I dobrze, bo Blackberry ma jeszcze coś do zaoferowania.
BlackBerry KEYone
fot. Bartłomiej Pawlak

Choć Blackberry przespało smartfonową rewolucję, to od blisko 2 lat stara się nadgonić świat. Za pierwszym razem przy pomocy Blackberry Priv, typowego smartfonu z Androidem, który jednocześnie był sliderem z klawiaturą. Później przyszła pora na współpracę TCL i serię urządzeń DTEK50 i DTEK60, które były już klasycznymi smartfonami z Androidem oraz jeżynowym softem. I w końcu nadeszła pora na Blackberry KeyOne. Połączenie tego, co najlepsze w świecie Androida i BB.

KeyOne to nietypowe urządzenie. Jest to jeden z nielicznych smartfonów na rynku, który oferuje fizyczną klawiaturę qwerty, a jednocześnie działa pod kontrolą Androida. To połączenie plus nietypowy design sprawiają, że KeyOne to jeden z najciekawszych smartfonów tego roku.

Ni to pies, ni to wydra

Wygląd KeyOne sprawia, że nie da się w żaden sposób pomylić tego urządzenia z innym. Metalowa obudowa z przodu, specjalny, karbowany plastik na plecach, niestandardowe proporcje ekranu oraz fizyczna klawiatura, która od zawsze była flagowym produktem BlackBerry. Dla jednych smartfon ten jest toporny, niesymetryczny, wielki i niezgrabny. Innym podoba się jego industrialny wygląd oraz poczucie, że ma się w dłoni urządzenie do pracy, a nie zabawkę. I szczerze powiem, że należę właśnie do tej ostatniej grupy.

Przyjrzyjmy się jednak telefonowi krok po kroku. Od frontu mamy dużą górną ramkę, na której umieszczono głośnik i przednią kamerę. Ekran ma przekątną 4,5 cala i rozdzielczość 1080 x 1620. Jego nietypowe wymiary są podyktowane tym, że tuż pod nim znajdziemy pełną, fizyczną klawiaturę qwerty, o której jeszcze później będę pisał.

BlackBerry KEYone
BlackBerry KEYonefot. Bartłomiej Pawlak

Plecy urządzenia to połączenie metalu i specjalnego plastiku, z klasycznym logiem Blackberry. Na plecach swoje miejsce znalazł również główny aparat, który w szczególny sposób odstaje od powierzchni, tak, jakby konstruktorzy wręcz chcieli go wyeksponować. U dołu urządzenia znajdziemy głośnik, niestety mono, po lewej stronie włącznik, a po prawej przyciski odpowiedzialne za głośność oraz, tzw. convenient key, który możemy dowolnie zaprogramować. Może on nam posłużyć do wywoływania wybranej aplikacji, skrótu czy funkcji.

Samo urządzenie nie należy do smukłych. 149,3 x 72,5 x 9,4 mm to dość spore gabaryty. Jeżeli dodamy do tego 180 gram wagi, to trzymając KeyOne w ręce będziemy mieli poczucie obcowania z solidnym, choć czasami przyciężkawym urządzeniem.

Klawiatura jest po prostu cudowna

Jedną z największych zalet KeyOne oraz sztandarową jego cechą jest oczywiście fizyczna klawiatura made by Blackberry. Nie miejcie żadnych wątpliwości, w tej klawiaturze czuć ducha starego BB. Skok klawiszy jest mniejszy, niż w BB Classic czy starszych telefonach z serii Bold, ale jednocześnie większy niż w płaskim jak stół Privie czy Passport. Klawisze są bardzo dobrze wycięte, świetnie leżą pod palcami. Pisanie na tej klawiaturze to czysta przyjemność.

BlackBerry KEYone
BlackBerry KEYonefot. Bartłomiej Pawlak

Jednak należy pamiętać, że nie jest tak szybkie, jak na wirtualnej klawiaturze. Choć po jakimś czasie i przyzwyczajeniu się do fizycznych przycisków tempo pisania się zwiększa, to mi osobiście nie udało się nigdy osiągnąć szybkości, z jaką piszę na iPhonie. Ale nie o szybkość, ale dokładność chodzi. Dzięki wyczuwaniu fizycznych przycisków z czasem zaczyna się pisać znacznie dokładniej. Wspiera to również doskonały słownik, system autokorekty i przewidywania od Blackberry.

Kolejną zaletą fizycznej klawiatury w KeyOne jest możliwość zaprogramowania każdego klawisza, i to na 2 sposoby. Można przypisać wybrane akcje zarówno pod lekkie przytrzymanie klawisza, jak i dłuższe go przytrzymanie. W ten sposób da się zmapować większość funkcji i aplikacji, które mamy na telefonie i mieć je zawsze pod ręką, bez konieczności dotykania ekranu.

W KeyOne zastosowano również powierzchnię czułą między klawiszami, która jest swoistym trackpadem. Możemy więc używać gestów, które przydatne są zarówno przy edytowaniu większych partii tekstu, jak i nawigowaniu po interfejsie Androida, np możemy przewijać strony internetowe czy dokumenty bez dotykania ekranu.

BlackBerry KEYone
BlackBerry KEYonefot. Bartłomiej Pawlak

W klawiaturę, a dokładniej w klawisz spacji, wmontowano także czytnik linii papilarnych. Bardzo dobre zagranie, które pozwala błyskawicznie odblokować smartfon, zwłaszcza, że w przypadku KeyOne ręce same wędrują do klawiatury. Czytnik działa bardzo szybko, choć nie jest to może najszybszy skaner na rynku.

Powiem tak: ta klawiatura jest cudna. Powrót z ekranu dotykowego na fizyczne klawisze nie jest łatwy i na pewno nie jest dla każdego. Ale z czasem korzystanie z niej staje się dużo bardziej wydajne niż pisanie na wirtualnej klawiaturze. System gestów, skrótów i specjalnych funkcji sprawia, że edytowanie tekstu na tym urządzeniu to czysta przyjemność.

Nie jest to jednak rozwiązanie pozbawione wad. Okupione jest oczywiście zmniejszoną powierzchnią ekranu. Gesty nie działają wszędzie tak samo. Nie da się wygodnie pisać na tej klawiaturze korzystając tylko z jednej dłoni.

Ale klawiatura, to tylko jeden i chyba nawet nie najważniejszy plus tego urządzenia. Kolejnym jest…

Bateria nie do zajechania

KeyOne jest pękaty i duży. I taką ma też baterię. 3505 mAh to może nie top topów, ale znacznie więcej niż w większości flagowców na rynku. Dodatkowo Blackberry udało się przygotować specjalny software, który wyciska z baterii ostatnie soki. Dzięki aplikacji, która na bieżąco monitoruje aplikacje i procesy zjadające baterię oraz faktowi, że ekran to zaledwie 4,5 cala (pomaga w tym też nieco słabszy procesor, ale o tym później), KeyOne potrafi wytrzymać na jednym ładowaniu blisko 1,5 dnia. I to przy normalnym użytkowaniu, a więc internet, social media, komunikatory, zdjęcia, rozmowy, itp.

Długość życia tego urządzenia na jednym ładowaniu to jedna z największych zalet KeyOne. Zwłaszcza, jeżeli potraktujemy ten telefon jako narzędzie pracy, a nie rozrywki.

BlackBerry KEYone
BlackBerry KEYonefot. Bartłomiej Pawlak

Ekran jaki jest, każdy widzi

Nie ma co wiele się rozpisywać na temat ekranu w KeyOne, bo jego wady są widoczne gołym okiem. 4,5 cala to mała powierzchnia, dość nietypowa proporcja 3:2 sprawia, że nie nadaje się zbytnio do wyświetlania wideo czy grania w gry. Za to fizyczna klawiatura powoduje, że w środowisku pracy mamy do dyspozycji właściwie cały ekran. O ile w zwykłych smartfonach wirtualna klawiatura potrafi zabrać ogromną część przestrzeni, o tyle w KeyOne ten problem nie występuje, więc można wygodnie na nim pracować.

Aparat dobry, ale nie jest to szczyt szczytów

W KeyOne wrzucono ten sam aparat, który można znaleźć w Google Pixel: 12 mpx z tyłu, 8 mpx z przodu, sensor Sony IMX378. Zrobimy więc nim przyzwoite zdjęcia, nagramy nie najgorszy filmik, nawet w 4K. Jednak dla Blackberry aparat nie stanowi najważniejszej cechy telefonu, co widać doskonale, gdy prześledzimy zmagania firmy w tym aspekcie. Zarówno linia DTEK, jak i Priv, że o wcześniejszych modelach nie wspomnę, nigdy nie cechowały się dobrym aparatem. Ten w KeyOne jest bez wątpienia najlepszym, jaki Blackberry kiedykolwiek wrzuciło do swojego smartfona, ale wciąż daleko mu do ideału.

BlackBerry KEYone
BlackBerry KEYonefot. Bartłomiej Pawlak

Wydajność i system

KeyOne działa pod kontrolą Androida 7.1 z autorską nakładką od BlackBerry. Jak już pisałem we wcześniejszych recenzjach, nakładka od BB jest mało inwazyjna, a jednocześnie wypchana typowymi dla tej firmy rozwiązaniami. Mamy więc osobną sekcję skrótów, pod które możemy zaprogramować różne akcje. Jest specjalna boczna karta, w której znajdziemy szybki dostęp do kalendarza, maili, kontaktów. Jest wspomniany convenient key, jest aplikacja do sprawdzania poziomu bezpieczeństwa urządzenia oraz aplikacja do kontroli stanu baterii. Oprócz tego BB daje swój pakiet biurowy, a więc rewelacyjną aplikację HUB do zarządzania mailami i kontami w social media, jak również aplikacje kalendarza, zadań, kontaktów, BB Messenger czy manager haseł. Oprócz tego BB Launcher pozwala muśnięciem palca wywoływać widget danej aplikacji bez konieczności dodawania go do pulpitu. Te i inne udogodnienia są oczywiście nastawione na maksymalną produktywność, gdyż BB wciąż chce się lokować w tym segmencie mobilnego rynku.

Gorzej z wydajnością tego sprzętu. KeyOne ma pod maską Qualcomm Snapdragon 625 i 3GB RAM (Black Edition ma mieć 4GB). I niestety, to jest jednak za mało. Spotkałem się z opiniami, które chyba podziela Blackberry, że KeyOne jest urządzeniem typowo do pracy, więc taki set powinien spokojnie wystarczyć do ogarniania mobilnego biura. Niestety, ale jestem całkowicie odmiennego zdania.

BlackBerry KEYone
BlackBerry KEYonefot. Bartłomiej Pawlak

Dość słaby procesor i 3GB RAM sprawiają, że nawet przy dość prostych procesach system laguje, a interfejs przycina. Widać to dobrze przy wywoływaniu niektórych aplikacji, szybkości ich ładowania, tempie przewijania stron, ale nawet przy zwykłym przechodzeniu z pulpitu na pulpit. Tak, telefonowi, który nie jest z założenia multimedialny nie potrzeba nie wiadomo jak mocnych podzespołów. Ale jednak Blackberry to smartfon dla ludzi, którzy kupują go, bo chcą mieć świetne narzędzie do pracy. I to właśnie w przypadku, gdy w grę wchodzi praca, mniej się wybacza brak wydajności. To, że YouTube mi się wolno będzie ładował - jestem w stanie przeżyć, bo służy mi do rozrywki. Gdy jednak lagi pojawiają się przy edytowaniu maili czy obsłudze istotnych programów - to jest już niewybaczalne. Dlatego też z wszystkich smartfonów na rynku, to właśnie KeyOne powinien mieć albo optymalne parametry albo idealnie skrojony software, rekompensujący gorsze podzespoły.

Blackberry KeyOne to nietuzinkowy smartfon

I na pewno nie jest dla każdego. Fani marki, czujący sentyment do fizycznej klawiatury bez wątpienia mogą po niego sięgnąć, bo łączy on to co najlepsze z dawnego BB ze współczesnością. Również użytkownicy, których mniej interesują multimedialne funkcje, a bardziej szukają porządnego smartfonu do pracy mogą rozważyć KeyOne. Przemawia za tym dokładność klawiatury, biznesowe rozwiązania Blackberry i otwarty dostęp do świata aplikacji dzięki Androidowi. Dodając do tego świetny czas pracy na baterii, przyzwoity aparat i nietuzinkowy wygląd, to KeyOne może stanowić bardzo dobry wybór.

Z drugiej strony nie można zapomnieć, że podzespoły plasują raczej KeyOne na średniej półce, a fizyczna klawiatura wymusza bardzo konkretny sposób interakcji z urządzeniem. Kupowanie KeyOne, który kosztuje prawie 3 tysiące złotych, tylko dlatego, że jest czymś innym niż cała reszta obecnie oferowanych smartfonów może narazić cię na rozczarowanie. Po KeyOne’a lepiej sięgnąć, gdy naprawdę wie się, czego chce: gdy chce się narzędzia do pracy i jest się gotowym wybaczyć nieco gorszą specyfikację.

Dane techniczne:


  • Procesor: ośmiordzeniowy Qualcomm Snapdragon 625, 2.0 GHz, Cortex A53
  • Pamięć operacyjna: 3 GB RAM
  • Pamięć wewnętrzna: 32 GB
  • Wyświetlacz:  4,5 cala, 3:2, IPS LCD, (1620 x 1080)
  • System: Android 7.1. Nougat
  • Aparat: tylny - 12 Mpix f/2.0; przedni - 8 Mpix f/2.2, 4K 30fps,
  • Bateria: akumulator o pojemności 3505 mAh
  • Łączność: WiFi, NFC, 3G, LTE, Bluetooth 4.2, GPS, GLONASS,
  • Wymiary: 149,3 x 72,5 x 9,4 mm
  • Waga: 180 g
  • Inne: slot kart microSD, port USB typu C 3.1, czytnik linii papilarnych, brak odporności na wodę
Kamil Mizera
Więcej o: