Apple zmienia prognozę dotyczącą sprzedaży iPhone'a X - donosi agencja Reutera powołując się na azjatyckich dostawców amerykańskiego giganta. Najnowszy smartfon ma znaleźć w tym kwartale 30 mln nabywców. Wcześniej mówiono o 50 mln - spadek jest zatem znaczący.
Oficjalnych danych Apple jeszcze nie zaprezentował, Tim Cook skomentował jednak popyt na iPhone'a X w Chinach. Stwierdził, że "mógłby być szczęśliwszy", co oznacza, że oczekiwania firmy nie są spełnione.
Według analityków z firmy JL Warren Capital niższa sprzedaż iPhone'a X spowodowana jest wysoką ceną i brakiem kluczowych innowacji. Wysoką sprzedaż utrudnia też konkurowanie z iPhonem 8.
Warto podkreślić, że nie wszyscy analitycy są zgodni co gorszego popytu na iPhone'a X. Jeden z azjatyckich analityków twierdzi, że opierając się na zamówieniach dotyczących ekranu OLED nie można mówić o wyraźnym spadku produkcji największego z iPhone'ów.
Niejednoznaczne informacje dotyczące modelu X nie są jedynymi kłopotami Apple. Firma musi się bowiem liczyć z pozwem wytoczonym przez grupę konsumentów korzystających ze starszych modeli iPhone'ów. W zeszłym tygodniu przyznała, że celowo obniża taktowanie procesora w iPhone'ach ze starszymi bateriami. Chodzi o tzw. "throttling".
Apple twierdzi, że stosuje go w trosce o dobro użytkowników. Obniżenie taktowania procesora to specjalna funkcja systemu, która ma zapobiec nagłemu, dużemu poborowi mocy, co w przypadku iPhone'ów ze starszymi bateriami mogło skutkować nagłym wyłączeniem się telefonu.
Apple zrzuca więc winę na baterie litowo-jonowe, które mają mieć problem z szybkim dostarczaniem dużej ilości mocy w sytuacji, gdy znajdują się w niskiej temperaturze, gdy poziom naładowania jest niski lub gdy są zwyczajnie się zestarzeją.
Czytaj też: Najbardziej pożądane urządzenia roku 2017. Wśród nich ten produkt Apple.
Prawnik, cytowany przez agencję Reutera, właśnie w tym postępowaniu widzi przyczynę pozwu.
Zamiast naprawić problem z baterią poprzez jej darmową wymianę dla wszystkich urządzeń, w których stwierdzono problem, Apple postanowił zamaskować problem.
Część konsumentów mogła zdecydować się na zakup nowego iPhone'a nie wiedząc co tak naprawdę jest przyczyną problemów z obecnie posiadanym urządzeniem.
Pozwy mają trafić do sądów w Nowym Jorku, Illinois, Kalifornii, a także Izraelu. Jeden z pozwów opiewa na kwotę 999 miliardów dolarów. Apple nie odniósł się do zapowiedzi procesów, nie wiadomo też jaką będą miały skalę. Część prawników twierdzi, że postępowanie Apple można ocenić jedynie w kategorii etycznej, bo normy dotyczące ochrony konsumenta nie są w USA jasno określone.