Analitycy amerykańskiego banku City przewidują, że istnieje aż 40 proc. szans na to, iż Apple przejmie w tym roku Netfliksa. Powodem miałyby być dwa czynniki.
Pierwszy dotyczy podatków. Administracja Donalda Trumpa wdraża zapowiadaną w kampanii wyborczej regulacje dotyczące firm, które za pomocą powiązanych spółek trzymają środki poza USA lub płacą podatki gdzie indziej. Nowe regulacje pozwolą, jak tłumaczy Economic Times, przetransferować z powrotem do Stanów 220 mld dol.
Eksperci specjalizujący się w badaniu rynku przewidują, że zaledwie 30 proc. tej kwoty wystarczy, by przejąć Netflix.
Drugim z czynników, który uprawdopodabnia taki scenariusz jest ostatnie przejęcie Disneya. Gigant kupił innego giganta - prawie cały koncern 21st Century Fox. Wraz z prawami do tuzinów hitów kinowych i telewizyjnych.
Warto przypomnieć, że wcześniej Disney wycofał swoje filmy z Netflixa i zapowiedział stworzenie własnej platformy wideo. A w swoim portfolio ma przecież produkcje Pixara, Lucasfilms, Marvela, Disney Animation, Disney Channel. Dlatego też poszukiwanie przez Netfliksa silnego partnera jest możliwe.
Przejęcie nie jest oczywiście niczym pewnym. Analitycy z firmy Contrary przewidują, że Apple uruchomi w tym roku nową usługę wideo. Ma przeznaczyć miliard dolarów na własne produkcje. Netflix zamierza jednak wydać 8 miliardów. Ma to zapewnić, że udział własnych produkcji w zasobie wzrośnie do 50 proc. Czy Apple jest w stanie konkurować z takim gigantem? Czy jedyny sposób, by go pokonać to przejęcie?
***