Start rakiety Falcon Heavy. Ta misja może zmienić przyszłość. Dlaczego jest tak ważna?

Na ten moment czekaliśmy od 2011 r., gdy Elon Musk obwieścił światu plany budowy gigantycznej rakiety, znanej dziś jako Falcon Heavy. Zaplanowany na 6 lutego start może wpłynąć na przyszłość misji kosmicznych, o jakich od dawna marzy ludzkość.

Nie bez powodu Falcon Heavy to konstrukcja niespotykana. Przede wszystkim to obecnie najmocniejsza w użyciu rakieta na świecie. Jej siłę napędową stanowią trzy połączone ze sobą rakiety nośne wielokrotnego użytku Falcon 9. Całość mierzy 70 metrów wysokości i składa się z dwóch stopni, które wieńczy kapsuły ładunkowa. Start rakiety stojącej na terenie kosmodromu amerykańskiej agencji kosmicznej NASA na przylądku Canaveral zaplanowano na 6 lutego o 19:30 naszego czasu.

Po pierwsze: moc

Ponieważ każdy z trzech członów Falcon 9 ma do dyspozycji po 9 silników rakietowych Merlin 1D, przy zespoleniu zyskujemy ich aż 27, co daje niewyobrażalną wręcz siłę ciągu w momencie startu, wynoszącą 22 819 kN. Tyle generuje mniej więcej 18 samolotów typu Boeing 747, potocznie znanych pod nazwą Jumbo Jet, ustawionych na pełną moc. Sami przyznacie, że to kosmiczne porównanie.

Po drugie: ładunek

Osiągi przekładają się bezpośrednio na ciężar ładunku, jaki Falcon Heavy będzie w stanie wynieść na niższą orbitę okołoziemską (niemal 63 800 kg). W dotychczasowej historii jedynie rakieta Saturn V, której użyto podczas wyprawy na Księżyc (a jej ostatni lot odbył się w 1973 roku), była w stanie unieść więcej. Druga w kolejności współcześnie stosowana rakieta Delta IV Heavy może zabrać na pokład jedynie 22 600 kg ładunku.

 

Po trzecie: cena

Tu dochodzimy do kolejnego istotnego aspektu całego przedsięwzięcia, czyli kosztów. Żeby zacząć poważnie myśleć o wystrzeleniu ładunku rakietą Falcon Heavy, musimy usiąść do rozmów z budżetem w wysokości przynajmniej 90 mln dolarów. To stosunkowo niewiele, biorąc pod uwagę, że użycie konkurencyjnej Delty IV Heavy będzie nas kosztować mniej więcej 350 mln dolarów.

Po czwarte: to dopiero test

Dzisiejsza misja ma charakter wielkiego eksperymentu. Przede wszystkim chodzi o sprawdzenie, czy Falcon Heavy jest w stanie wystartować i bezpiecznie wynieść na orbitę ładunek. I tu możemy liczyć na specyficzne poczucie humoru samego pomysłodawcy, bowiem w luku bagażowym znajdzie się... osobiste auto Elona Muska, wiśniowa Tesla Roadster. Za kierownicą prawdopodobnie umieszczona zostanie manekin ubrany w najnowszy strój astronauty od SpaceX.

Drugi stopień rakiety Falcon Heavy ma wykonać tzw. manewr transferowy Hohmanna (zmianę orbity), a następnie skierować ładunek w stronę orbity Marsa wokół Słońca. Oczywiście ostatecznie nie dotrze w pobliże Czerwonej Planety, aby uniknąć ryzyka potencjalnego zanieczyszczenia atmosfery planety ziemskimi mikroorganizmami. W zależności od powodzenia ostatniego etapu obiekt oddali się od Ziemi na odległość od 380 do 450 mln km.

Czytaj też: Rok 2017 był rokiem przełomów. Oto 8 niezwykłych odkryć i wydarzeń na Ziemi i w kosmosie

Sukces Falcon Heavy otwiera nie tylko drogę powrotu człowieka na Księżyc. Stanowi również pierwszy etap dużo większego przedsięwzięcia o znaczeniu globalnym, czyli załogowej misji na Marsa.

Katarzyna Drewnowska: Założyłam firmę, żeby wydać książkę Nigelli Lawson [NEXT TIME]