Potencjał sztucznej inteligencji (AI) ujawnia się w wielu zastosowaniach, również takich, które mogą się nas przerażać. Monitoring z zaawansowanym mechanizmem analizy obrazu (w tym wypadku rozpoznawania twarzy), stosowany przez chińskie organy ścigania, jest tu znakomitym przykładem.
Za rozwiązanie odpowiada tamtejsza firma SenseTime, której wartość za sprawą dofinansowania od chińskiego giganta Alibaba Group wzrosła do 4,5 mld dolarów. Według szacunków analityków z CB Insights, żaden inny startup na świecie wykorzystujący AI (ang. Artificial Intelligence) nie dobił jeszcze do takiego pułapu.
Analiza obrazu to obecnie jedna z bardziej lukratywnych gałęzi, w której zastosowanie znajduje AI. Jeśli dodamy do tego wyjątkowo mocne zainteresowanie chińskich władz zaawansowanym monitoringiem wideo, wszystko zaczyna układać się w spójną całość. Oprogramowanie SenseTime pomaga de facto 'trzymać społeczeństwo w ryzach'.
Pozytywne efekty działania AI są już podobno wyraźnie widoczne. Oprogramowanie SenseTime działające w biurze bezpieczeństwa Guangzhou pomogło w identyfikacji ponad 2 tys. podejrzanych i przyczyniło się do rozwiązania niemal 100 spraw.
Obecnie trwają prace nad oprogramowaniem o nazwie kodowej Viper (żmija), które będzie przetwarzać obraz z tysięcy kamer policyjnego monitoringu do alarmowania o przestępstwach, wypadkach i śledzenia podejrzanych.
Oczywiście nie brakuje głosów sprzeciwu, również w Chinach. Obrońcy prywatności i prawa do wolności wypowiedzi alarmują, że podobny system jest już w posiadaniu lokalnych władz i służy m.in. do śledzenia i zastraszania polityków opozycyjnych.
Współzałożyciel SenseTime, Xu Liu, w rozmowie z Bloombergiem podkreśla, że technologia nie ograniczy prawa do prywatności, bo może być używana wyłącznie przez osoby z odpowiednią autoryzacją. Pozostaje pytanie: kto stoi nad nimi?