Inteligentne głośniki zyskują w ostatnich miesiącach na popularności. Nic dziwnego, urządzenia te już teraz mają spore możliwości, a ich producenci ciągle pracują nad dodaniem nowych funkcji.
Jedną z ciekawszych jest bezprzewodowe połączanie kilku głośników w jeden, zsynchronizowany zestaw audio. Wszystko po to, aby mieć dostęp muzyki i asystenta głosowego w różnych częściach mieszkania.
Problem są jednak pieniądze. Nie da się ukryć, że dokupienie kilku głośników będzie oznaczało niemały koszt, w przypadku Google Home kilkaset złotych za sztukę.
Dlatego Google ma nowy pomysł, który może wam przypaść do gustu. Jak donosi Digital Trends, Google otrzymał w amerykańskim Urzędzie Patentów i Znaków Towarowych nowy patent.
Okazuje się, że jednym z inteligentnych głośników mógłby stać się smartfon. Google zakłada, że każdy korzystający z Google Home jest w posiadaniu przynajmniej jednego smartfona. Nie będzie więc potrzeby dopłacania do kolejnych urządzeń.
Jak wynika z patentu, smartfon musiałby być relatywnie blisko głośnika lub głośników. Razem urządzenia mają tworzyć małą wewnętrzną sieć, a jedno z nich ma odpowiadać za zarządzanie pozostałymi.
Szczegółów na razie nie znamy. Pewne jest jednak, że połączenie między głośnikami musi być bardzo stabilne. Trzeba zadbać m.in. o to, aby każde z urządzeń w jednym momencie odtwarzało dokładnie ten sam dźwięk, a z tym w niektórych miejscach może być problem.
Digital Trends sugeruje, że opatentowana własnie technologia może zostać wbudowana w Google Cast. Już teraz pozwala on na strumieniowanie nie tylko obrazu, ale i dźwięku na jedno urządzenie, np. telewizor czy inteligentny głośnik.
Może Google umożliwi przesyłanie dźwięku na wiele sprzętów jednocześnie. Wtedy niemal każde z urządzeń audio, łącznie np. z głośnikami w telewizorze mogłoby być częścią składową systemu.
To już brzmi lepiej niż perspektywa duetu: inteligentny głośnik i przeciętnie grający smartfon.
---