Google dodaje ważną funkcję do Gmaila. Będziemy mogli korzystać z poczty bez dostępu do sieci

Poczta Gmail właśnie w wzbogaciła się o bardzo przydatne rozwiązanie. Chodzi o tryb offline, dzięki któremu skorzystamy z usługi nawet bez dostępu do sieci.

Niedawno Google kompletnie odświeżył swoją usługę pocztową. Dziś jest ładniejsza, bardziej spójna i "inteligentna", a do tego ma też kilka ciekawych funkcji, których nie mogliśmy wypróbować wcześniej.

Firma nie spoczęła jednak na laurach i bez większego rozgłosu wprowadziła właśnie kolejne ułatwienie - tryb offline. Dzięki temu będziemy mogli skorzystać z najpopularniejszej skrzynki e-mail na świecie bez konieczności łączenia się z internetem.

Aby tak się stało, trzeba funkcję najpierw samodzielnie włączyć. Rzecz jasna jest to możliwe tylko w nowym Gmailu. Jak przejść na nową wersję pisaliśmy już w tym poradniku.

Jeśli korzystacie już z nowej poczty musicie tylko wejść w ustawienia i wśród zakładek na górnym pasku wybrać "offline". Potem wystarczy tylko kliknąć "Włącz pocztę offline".

Nowy Gmail dostał funkcję OfflineNowy Gmail dostał funkcję Offline fot. screen Gmail

Tutaj będzie można wybrać liczbę ostatnich dni, z których ma się zsynchronizować poczta i zdecydować, czy Gmail ma pobierać na dysk również załączniki. Konieczne jest jeszcze zaznaczenie, co Google ma zrobić z zapisanymi e-mailami po ewentualnym wylogowaniu się z konta.

Po zapisaniu zmian poczta zostanie pobrana na komputer. Od teraz Gmail będzie synchronizował wszystkie działania za każdym razem, gdy połączy się z internetem. Każda akcja (jak archiwizacja, usuwanie, pisanie maili czy dodawanie etykiet) będzie wykonana offline, ale zmiany zostaną wprowadzone, gdy będzie możliwy dostęp do sieci.

Niestety jest pewien haczyk, przez który nie wszyscy będą mogli cieszyć się nową funkcją w Gmailu. Ta na razie jest dostępna wyłącznie dla użytkowników przeglądarki Chrome w wersji 61 lub nowszej.

Czytaj też: Gmail w kompletnie nowej odsłonie już dostępny. Lista najważniejszych zmian

---

Maciej Panek: Byłem na dnie, gdy otworzyłem firmę posiadającą obecnie 3 tys. samochodów [NEXT TIME]