Inwestycja Tesli ma szczególne znacznie z dwóch powodów. To pierwsza fabryka, którą amerykański koncern wybuduje poza terytorium USA. Po drugie, będzie to pierwsza motoryzacyjna inwestycja w Chinach, za którą w całości stoi zagraniczna firma.
Póki co, nie znamy finansowych szczegółów dotyczących projektu. Z oświadczenia opublikowanego przez władze Szanghaju wynika jednak, że fabryka Tesli będzie największą zagraniczna inwestycją w historii miasta, co budzi wątpliwości ekspertów.
"Największe pytanie, nad którym zastanawiają się inwestorzy, brzmi następująco: Skąd [Elon Musk] weźmie na to pieniądze" - zapytał Ben Kallo, analityk w firmie Robert W. Baird & Co. w rozmowie z telewizją Bloomberg.
Wątpliwości Kallo wydają się być uzasadnione. Pod koniec ubiegłego kwartału Tesla dysponowała "jedynie" 2,7 mld dolarów w gotówce. Firma wciąż przepala ogromne ilości pieniędzy i nie potrafi sprostać planom produkcyjnym dotyczącym Modelu 3.
Czytaj też: Przez wojnę handlową Tesla podnosi ceny w Chinach o 20 proc.
Tesla nie ma wyjścia
Na to pytanie Musk na razie nie odpowiedział. Eksperci zdają sobie jednak sprawę, że jego nagły zwrot w kierunku Chin, to próbą ucieczki na przód. Państwo Środka jest obecnie największym rynkiem elektrycznych samochodów na świecie. Z danych China Association of Automobile Manufacturers wynika, że w ub. roku sprzedano tu 777 tysięcy "elektryków", a w 2018 r. ta liczba ma przekroczyć 1 mln sprzedanych aut.
Amerykańskie koncerny motoryzacyjne nie mają jednak w Chinach łatwego życia. Wszystko rozbija się o transfer technologii, którego chińskie władze wymagają od niemal każdej firmy, która chce działać w tym kraju. Tesla, BMW czy Volkswagen z oczywistych względów dotychczas nie chciały się swoimi technologiami dzielić.
Teraz być może nie będą miały wyjścia. Wojna handlowa na linii Waszyngton - Pekin doprowadziła do nałożenia 25 proc. ceł na import samochodów z USA. Jeśli Tesla i inne koncerny chcą sprzedawać auta w Chinach, to muszą produkować je w tym kraju.
I doskonale zdają sobie z tego sprawę. General Motors, Ford, Volkswagen, Nissan i kilku innych producentów już wcześniej zawarły porozumienia joint-venture z lokalnymi, firmami, z którymi wspólnie będą produkować auta dedykowane na chiński rynek.
O transferze technologii nikt dziś głośno nie mówi. Wiara w to, że zachodnie koncerny będą mogły działać w Chinach na własnych zasadach, byłaby jednak naiwnością.
Tesla działa Chinach od 2014 roku. W ub. roku sprzedała tam 14,779 elektrycznych samochodów. Dla firmy Elona Muska jest to obecnie drugi (po USA) największy rynek, który w 2017 roku odpowiadał za 17 procent przychodów uzyskanych przez koncern.