Chcesz dostać wizę do USA? Teraz musisz pokazać urzędnikom swoje konto na Facebooku

Bartłomiej Pawlak
Amerykanie zaostrzają politykę wizową. Wprowadzono nowe wnioski wizowe, w których konieczne jest podanie adresów e-mail, numerów telefonów czy też danych dotyczących kont społecznościowych. Urzędnicy będą je prześwietlać przed przyznaniem wizy.
Zobacz wideo

Departament Stanu USA zaostrzył właśnie przepisy wizowe dla obywateli wszystkich krajów objętych obowiązkiem wizowym, a więc takich jak Meksyk, Chiny czy Polska. W ambasadach i konsulatach pojawiły się nowe formularze wizowe, które wymagają podania namiarów m.in. na konto na Facebooku.

Dostaniesz wizę, jeśli sprzedasz swoją prywatność

Nowe, zaostrzone przepisy wizowe to pomysł Donalda Trumpa, który starał się o ich wprowadzenie od zeszłego roku. Propozycja Departamentu Stanu weszła właśnie w życie i zakłada podanie większej ilości prywatnych danych niż wcześniej.

W nowych formularzach wizowych pojawiły się rubryki, w których należy podać nazwy kont na Facebooku, Instagramie, Twitterze, Redditcie lub YouTubie. Poniżej znajduje się też miejsce na wpisanie danych kont w pozostałych mediach społecznościowych.

Poza tym, wniosek wymaga również podania wszystkich adresów e-mail i numerów telefonów. W każdym z przypadków chodzi o numery i konta wykorzystywane przez aplikującego o wizę w ciągu ostatnich pięciu lat. Niestety nie wiadomo, w jakim stopniu rząd USA zamierza wykorzystać podane dane do sprawdzenia aplikującego o wizę.

Dodatkowo konieczne jest też wypisanie wszystkich podróży zagranicznych odbytych w ciągu ostatnich pięciu lat. Wymagane jest także podanie danych członków rodziny, którzy byli (lub są) zaangażowani w działalność terrorystyczną.

Wiza do Stanów ZjednoczonychWiza do Stanów Zjednoczonych usembassy.gov

Kilkadziesiąt stron prywatnych danych

Administracja Donalda Trumpa poprzez wprowadzenie obowiązku podania takich danych chce kontrolować osoby wybierające się do Stanów Zjednoczonych. Dotyczy to wszystkich obywateli krajów objętych obowiązkiem wizowym (również Polski), a więc ok. 15 mln podróżnych rocznie.

To również dodatkowe utrudnienie dla ubiegających się o wizę. Sam formularz wizowy DS 160 zawiera kilkadziesiąt stron niedyskretnych pytań dotyczących życia i rodziny ubiegającego się o wizę. Każde z pytań może zostać powtórzone podczas rozmowy z konsulem, który następnie porówna zgodność odpowiedzi z formularzem.

Po spełnieniu wszystkich formalności, a także uiszczeniu opłaty (160 dolarów) i pozytywnym rozpatrzeniu wniosku osoba chcąca wjechać na terytorium USA dostaje tzw. promesę wizową. Ostateczna decyzja dotycząca pozwolenia na przekroczenie granicy jest podejmowana dopiero przez urzędnika w porcie docelowym.

Nowe przepisy weszły szybciej, niż USA zniosło wizy

Polska jest jednym z pięciu krajów Unii Europejskiej (wraz z Chorwacją, Cyprem, Rumunią i Bułgarią), której obywatele są objęci obowiązkiem wizowym przy wjeździe do USA. Nasz kraj od wielu lat walczy o zniesienie wiz, ale jak na razie nie przyniosło to oczekiwanego skutku.

Obowiązkiem wizowym objęte są kraje, w których współczynnik odmów wydania wiz klasy B wynosi więcej niż 3 proc. W podsumowaniu za 2018 r. Polska osiągnęła wynik 3,99 proc. To lepszy rezultat niż w 2017 r., kiedy odnotowano 5,92 proc. odmów wydania wizy, ale wciąż niewystarczający do zniesienia wiz.

Czytaj też: Tak blisko jeszcze nie było. Co musi się stać, by Polacy mogli jeździć do USA bez wiz?