SpaceX straciło kontakt z trzema satelitami Starlink. Spłoną w atmosferze Ziemi

Bartłomiej Pawlak
Aż 57 z 60 satelitów Starlink wystrzelonych w maju przez SpaceX działa zgodnie z planem. To wielki sukces firmy Elona Muska. Specjaliści SpaceX stracili jednak kontakt z pozostałymi trzema satelitami i nie mają już nad nimi żadnej kontroli.
Zobacz wideo

SpaceX wystrzelił pod koniec maja pierwszą partię satelitów Starlink. To nowy projekt założonej przez Elona Muska firmy. SpaceX chce otoczyć Ziemię gęstą siecią blisko 12 tys. satelitów, które w przyszłości będą dostarczać internet z kosmosu.

SpaceX planuje rozmieszczenie dwóch grup satelitów na orbicie. Jedna partia 4409 satelitów będzie okrążać Ziemię na wysokości od 550 do 1325 km. Druga partia to 7518 satelitów umieszczonych nieco niżej, na wysokości między 335, a 346 km.

Stracono kontakt z trzema satelitami

Satelity zostały wyniesione w przestrzeń kosmiczną na pokładzie rakiety Falcon 9. Następnie - przy użyciu własnego napędu - miały oddalić się od Ziemi i skierować na swoją docelową orbitę. Początkowo SpaceX miał kontakt z każdym z satelitów i plan był skutecznie realizowany. 

Ostatecznie firma straciła jednak połączenie z trzema satelitami systemu Starlink. Co więcej, jak podaje przedsiębiorstwo Elona Muska nie ma już szans na przywrócenie tych trzech urządzeń do życia.

Wszystkie pozostałe zrealizowały swoją misję w pełni. Z 60 obiektów 55 trafiło na orbitę na wysokości 550 km od Ziemi. Dwa zostały przez SpaceX celowo skierowane na kurs kolizyjny z Ziemią. Niedługo mają zbliżyć się do naszej planety i spłonąć w atmosferze Ziemi. SpaceX chce w ten sposób przetestować proces deorbitacji elementów składowych systemu Starlink.

Trzy "zagubione" satelity spłoną w atmosferze

Pozostałe trzy "zagubione" satelity zostały na zbyt niskiej orbicie oddzielając się od swojej grupy. SpaceX nie ma już możliwości sterowania ich silnikami, jednak - jak informuje - satelity nie staną się kosmicznymi śmieciami. W biegiem czasu będą stale obniżać swoją wysokość, aż wpadną w ziemską atmosferę i doszczętnie spłoną. 

Ze względu na swoją konstrukcję i niską pozycję orbitalną, wszystkie pięć satelitów deorbitujących rozpadnie się, gdy wejdą w atmosferę Ziemi, wspierając zaangażowanie SpaceX w czyste środowisko kosmiczne

- poinformowała firma SpaceX w komunikacie cytowanym przez The Verge.

SpaceX pozostało jeszcze do wyniesienia na orbitę ponad 11,8 tys. satelitów. Cały proces ma potrwać ok. 4 lat, choć udostępnianie kosmicznego internetu ma rozpocząć się już w przyszłym roku. Firma nie podaje, kiedy możemy spodziewać się kolejnego startu.

Działaniom SpaceX sprzeciwia się część astronomów. Obawiają się, że satelitów będzie niebawem na niebie więcej niż gwiazd widzialnych gołym okiem, co zaburzy wygląd nocnego nieba. Obecnie na orbicie Ziemi działa "zaledwie" 2 tys. satelitów. Wystrzelenie wszystkich elementów systemu Starlink zwiększy tę liczbę siedmiokrotnie.

Czytaj też: Satelity Starlink Elona Muska przeleciały nad Polską. Były widoczne gołym okiem