Google posiada cały sztab ekspertów, którzy odpowiadają za wykrywanie błędów i luk w zabezpieczaniach smartfonów. Jeden z takich zespołów już rok temu donosił o wykryciu linijki kodu, która jest narażona na atak w systemie Android. Od tamtego czasu część telefonów nadal nie dostała stosownych paczek aktualizacyjnych i, jak donoszą specjaliści Google, luka nie została załatana. Pozwala ona na instalację zewnętrznego oprogramowania, które umożliwia śledzenie wszystkiego, co robimy na smartfonie.
Aplikacja, by została zainstalowana na naszym smartfonie, wymaga naszej zgody. Dlatego można łatwo uniknąć zagnieżdżenia się jej w urządzeniu, uważnie czytając i zatwierdzając czynności na naszym telefonie. To utrudnienie sprawia, że liczba zainfekowanych telefonów nie musiała być zbyt duża. Jednak atakiem wciąż są zagrożone następujące modele:
Dziwi na tej liście przede wszystkim obecność Pixela 2, czyli telefonu, który produkuje Google i który w związku z tym ma zapewnione najszybsze aktualizacje. To niepokojące i zaskakujące, że gigant z Mountain View nie dopilnował bezpieczeństwa aktualizacji w swoich własnych telefonach. Szczególnie, że korporacja stawia co raz mocniej na bezpieczeństwo użytkowników. Udostępniając im kolejne narzędzia. Trzeba mieć nadzieję, że Google nie popełni takich ględów z ich nowym telefonem, którego premiera już 15 października.