Święty Mikołaj poszedł w odstawkę? Teraz dzieci proszą o prezenty Alexę Amazonu

Rodzice korzystający z głosowego asystenta od Amazonu powinni mieć się na baczności, bo mogą obudzić sie z wysokim rachunkiem za zakupy. Dzieci (przynajmniej w USA) zamiast pisać listy do Świętego Mikołaja proszą o prezenty Alexę.

Asystenci głosowi to genialny wynalazek, który może zdecydowanie ułatwić i przyspieszyć wiele codziennych czynności. Sprawdzi pogodę, wyłączy światło, ustawi przypomnienie lub zamówi świąteczne prezenty. No właśnie, okazuje się, że korzystanie z niego jest na tyle łatwe, że poradzą sobie z tym nawet najmłodsi.

Dzieci w USA zamawiają świąteczne prezenty z Amazonu

Przynajmniej w USA, gdzie użytkownicy Amazonu mogą skorzystać z głosowego zamawiania produktów w swoim rodzimym języku. Wystarczy wybrać konkretny produkt i poprosić Alexę o jego zamówienie. Adres dostawy jest przypisany do konta użytkownika, więc asystent i tak go zna, a pieniądze ściągnie z powiązanej z kontem karty kredytowej.

Amerykańskie i brytyjskie media ostatnio rozpisują się na temat sytuacji, kiedy z tego ułatwienia skorzystały zaledwie kilkuletnie dzieci. Kilka dni temu 26-latka z Sterling Heights w stanie Michigan odebrała od kuriera kilka pudełek z lalkami Barbie i zabawkami z kreskówek PJ Masks.

Początkowo pomyślała, że może to świąteczny zestaw prezentów od rodziny, jednak szybko okazało się, że odpowiedzialne za zamówienie zabawek są jej dzieci w wieku czterech i sześciu lat. Kartony produktów kosztowały mieszkankę Michigan niemal 400 dolarów

Szczęśliwe udało się jej wycofać część zamówień, ale również za te, które dotarły wcześniej Amazon zgodził się oddać pieniądze i to bez konieczności zwracania zakupów. Przedsiębiorstwo przypomniało jednak, że po każdym zamówieniu wysyła powiadomienie z linkiem do przejrzenia własnych zakupów, więc warto być czujnym.

Kupowanie w sieci stało się zbyt łatwe?

O podobnych przypadkach pisze w swoim tekście "The Wall Street Journal". W jednym z nich kilkulatek wszedł w aplikację Amazonu na iPadzie rodzica i korzystając z wyszukiwania głosowego znalazł interesujące go zabawki. Zdołał następnie dodać je do koszyka i zatwierdzić zakup. Gdy matka chłopca zauważyła powiadomienie od Amazonu, było już za późno, aby wstrzymać wysyłkę. Podobnych przypadków było zresztą więcej.

Problemem jest technologia, która jest tak łatwa i intuicyjna, że z zamówieniem produktów ze sklepu internetowego poradzą sobie nawet małe dzieci. Aby przyspieszyć proces zakupów przypisujemy karty płatnicze do własnego konta, zapisujemy domyślny adres dostawy i nie wylogowujemy się z aplikacji po skończonych zakupach.

Takie ułatwienia mogą sporo kosztować, dlatego - o ile to możliwe - warto ustawić odpowiednie zabezpieczenia w swoich urządzeniach mobilnych, np. logowanie się do aplikacji odciskiem palca lub hasłem. W przypadku Alexy Amazonu można też wyłączyć automatyczne zakupy (np. w trybie FreeTime  lub włączając kontrolę rodzicielską) albo wymusić każdorazowe podawanie pinu, aby asystent zaakceptował zamówienie.