Huawei P40 Lite i P40 Lite E to średniaki, które mogą się podobać. Wszystko sprowadza się do ceny [TEST]

Daniel Maikowski
Wielbiciele smartfonów marki Huawei żyją premierą serii P40. Tymczasem nieco wcześniej na polskim rynku pojawiły się budżetowe modele z serii P40 Lite. Miałem okazje testować je przez dwa tygodnie. Czy Huawei P40 Lite i P40 Lite E to urządzenia warte uwagi?
Zobacz wideo

Huawei P40 Lite i P40 Lite E - WYGLĄD I WYŚWIETLACZ

P40 Lite zdaje się aspirować do miana sprzętu z wyższej półki. Znajdziemy tu modną w ostatnim czasie prostokątną wyspę z aparatami, a pastelowa kolorystyka obudowy nawiązuje do flagowych urządzeń Huawei. Budżetowy charakter tego telefonu zdradzają plastikowe plecki i ramka, która okala obudowę. Czytnik linii papilarnych został umieszczony z boku tuż pod przyciskiem regulacji głośności. Na dolnej krawędzi znajdziemy głośnik, port USB-C oraz wyjście audio mini-jack.

Huawei P40 LiteHuawei P40 Lite fot. DM

Jeśli chodzi o P40 Lite E to mamy tu do czynienia z konstrukcją bardziej budżetową, choć telefon również może się podobać. Największe wizualne różnice to czytnik linii papilarnych umieszczony na tylnym panelu, a także inny kształt modułu z obiektywami głównego aparatu. Jeśli chodzi o przedni aparat, to podobnie jak w przypadku P40 Lite, znajduje się bliżej lewej krawędzi ekranu.

Najbardziej kontrowersyjna decyzja - jeśli chodzi o konstrukcję - to zastosowanie w modelu P40 Lite E portu microUSB. Podtrzymywanie przy życiu tego standardu to technologiczna zbrodnia. I nie przekonują mnie tłumaczenia, że producenci muszą jakoś różnicować swoje urządzenia.

Huawei P40 Lite i Huawei P40 Lite EHuawei P40 Lite i Huawei P40 Lite E fot. DM

Obydwa smartfony dysponują wyświetlaczami LCD IPS, które różnią się jednak rozdzielczością. W P40 Lite znajdziemy 6,4" ekran Full HD+ (1080 x 2310), a w P40 Lite 6,39" ekran HD+ (750 x 1560). Jeśli chodzi o kąty widzenia, to obydwa telefony prezentują się podobnie, czyli przeciętnie. 

P40 Lite wypada natomiast lepiej od swojego tańszego brata w kwestii odwzorowania kolorów, kontrastu oraz maksymalnej jasności. Różnice nie są gigantyczne, bo mówimy o podobnej klasie wyświetlacza, ale wyraźne. W przypadku P40 Lite możemy dokonywać zmian w trybie kolorów wyświetlacza, jak i temperatury barwowej. P40 Lite E takiej możliwości nie daje.

Huawei P40 Lite i Huawei P40 Lite EHuawei P40 Lite i Huawei P40 Lite E fot. DM

Huawei P40 Lite i P40 Lite E - SPECYFIKACJA I WYDAJNOŚĆ

P40 Lite dysponuje średniopółkowym układem HiSilicon Kirin 810, który jest wspomagany przez 6 GB RAM. Do dyspozycji mamy 128 GB pamięci na dane. Pamięć tę możemy rozszerzyć, ale nie za pomocą kart microSD, ale kart Nano Memory Card, czyli autorskiego pomysłu Huawei.

Sercem tańszego P40 Lite E jest mniej wydajny układ Kirin 710F. Do tego dochodzi również 4 GB RAM oraz 64 GB pamięci na dane, którą również możemy rozszerzyć kartą NMC. Warto dodać, że smartfon nie dysponuje modułem NFC, który znajdziemy w modelu P40 Lite.

Huawei P40 Lite i P40 Lite EHuawei P40 Lite i P40 Lite E fot. DM

Jak obydwa urządzenia wypadają w benchmarkach? Tutaj P40 Lite wręcz miażdży P40 Lite E. W aplikacji AnTuTu  Benchmark 8 pierwsze z urządzeń zgromadziło 306 313 punktów, a drugie zaledwie 156 857 punktów Sytuacja wyglądała podobnie w przypadku aplikacji GeekBench 4.

Czy tę różnicę w wydajności widać podczas codziennej pracy? Trudno mówić o wielkiej przepaści, ale P40 Lite lepiej radzi sobie z wymaganiami stawianymi przez Androida. W przypadku drugiego z urządzeń musimy pogodzić się z przycinaniem animacji i wolniejszym uruchamianiem aplikacji. 

W tym miejscu warto również zaznaczyć, że P40 Lite dysponuje najnowszym systemem Android 10, z kolei P40 Lite E pracuje pod kontrolą Androida 9 i raczej nie oczekiwałbym na aktualizację.

Huawei P40 LiteHuawei P40 Lite fot. DM

A jeśli o Androidzie mowa to warto przypomnieć, że z powodu zawieszenia współpracy z Google, smartfony Huawei dysponują okrojoną wersją systemu. Nie znajdziemy tu sklepu Google Play, jak i najpopularniejszych aplikacji tej firmy. Usługi Google'a możemy doinstalować ręcznie, ale nawet wtedy nie skorzystamy z takich usług, jak Google Play czy z aplikacji mobilnych banków.

Huawei tworzy swój własny ekosystem (Huawei Mobile Services), którego elementem jest sklep AppGallery. Trzeba przyznać, że chińska firma stale rozbudowuje jego portfolio. Warto jednak pamiętać, że na ten moment to wciąż namiastka tego, co oferuje nam Google Play.

Jeśli chodzi o baterię, to w droższym z modeli zastosowano akumulator o pojemności 4200 mAh, a w tańszym ma on pojemności 4000 mAh. Choć P40 Lite dysponuje bardziej energożernym ekranem , to testy wykazały, że na jednym ładowaniu pracuje 2-3 godziny dłużej od P40 Lite E.

Huawei P40 Lite i P40 Lite E - APARAT

P40 Lite dysponuje głównym aparatem z aż czterema obiektywami, z kolei w przypadku P40 Lite. E "oczka" są trzy. Ich konfiguracja prezentują się następująco:

Huawei P40 Lite

  • 48 MP, f/1.8, 26mm (szeroki), 1/2.0", 0.8µm, PDAF;
  • 8 MP, f/2.4, (ultra-szeroki);
  • 2 MP, f/2.4, 27mm (zdjęcia makro), 1/5.0", 1.75µm;
  • 2 MP, f/2.4, (sensor głębi).

Huawei P40 Lite E

  • 48 MP, f/1.8, 26mm (szeroki), 1/2.0", 0.8µm, PDAF;
  • 8 MP, f/2.4, (ultra-szeroki);
  • 2 MP, f/2.4, (sensor głębi).

Huawei P40 Lite i P40 Lite EHuawei P40 Lite i P40 Lite E fot. DM

Huawei P40 Lite i P40 Lite EHuawei P40 Lite i P40 Lite E fot. DM

Huawei P40 Lite i P40 Lite EHuawei P40 Lite i P40 Lite E fot. DM

Huawei P40 Lite i P40 Lite EHuawei P40 Lite i P40 Lite E fot. DM

Huawei P40 Lite i P40 Lite EHuawei P40 Lite i P40 Lite E fot. DM

Huawei P40 Lite i P40 Lite EHuawei P40 Lite i P40 Lite E fot. DM

Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony możliwościami fotograficznymi aparatu w P40 Lite. Zdjęcia są bardzo bogate w detale i charakteryzują się dobrym odwzorowaniem kolorów, jak i wysoką rozpiętością tonalną. Z kolei, jeśli chodzi o model P40 Lite E - to dostałem dokładnie to, czego się spodziewałem. Jakość zdjęć jest przyzwoita, ale tylko przyzwoita.

Co ciekawe, tańszy z modeli pozwala nagrywać wideo w rozdzielczości 1080p przy 60 klatkach na sekundę, a droższy jedynie przy 30 klatkach na sekundę. Jest to o tyle zaskakujące, że ekran w P40 Lite E nie dysponuje przecież rozdzielczością FullHD. Jeśli chcemy więc obejrzeć w pełnej krasie nagrane nim filmy 1080p, to musimy skorzystać z ekranu zewnętrznego.

Huawei P40 Lite i Huawei P40 Lite EHuawei P40 Lite i Huawei P40 Lite E fot. DM

Huawei P40 Lite i P40 Lite E - PODSUMOWANIE

Huawei P40 Lite to ładny (choć plastikowy) smartfon, który dysponuje niezłym ekranem, mocną specyfikacją i aparatem, który nie ustępuje modelom za 1500 zł i więcej. Z kolei P40 Lite E jawi się raczej jako przeciętniak, który absolutnie niczym nie wyróżnia się z tłumu.

Największą wadą tych urządzeń jest brak dostępu do usług Google, a największą zaletą - cena. A przynajmniej była. W momencie, gdy smartfony debiutowały w Polsce, Huawei P40 Lite został wyceniony na 999 zł, a Huawei P40 Lite E na 699 złotych. Niecałe 1000 zł za tak jakościową słuchawkę, jaką jest model P40 Lite, to - w mojej opinii - znakomita oferta. Nawet bez Google'a.

Sęk w tym, że potem z tą ceną zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Po zakończeniu przedsprzedaży wróciła ona do poziomu 1 599 zł, choć wcześniej Huawei poinformował mnie, że promocja będzie obowiązywać przez cały czas. W tym tygodniu w sklepie Huawei pojawiła się nowa promocja, w ramach której smartfon sprzedawany jest za 1 599 zł, ale wraz z zegarkiem Watch GT 2e.

P40 Lite za 999 zł brałbym w ciemno. Za 1599 zł - nawet z gratisem - nie byłbym taki pewien tej  decyzji. Co ciekawe, w niektórych sklepach internetowych smartfon wciąż oferowany jest w niższej cenie. Dlatego jeśli rozważacie jego zakup, to warto dobrze rozejrzeć się po sieci. 

Więcej o:
Komentarze (16)
Huawei P40 Lite i P40 Lite E to średniaki, które mogą się podobać. Wszystko sprowadza się do ceny [TEST]
Zaloguj się
  • fakekonto10

    Oceniono 7 razy 1

    Bezczelny, podsypanych hajsem, tekst. Jeśli ktoś poleca obecnie telefon bez usług google, to albo jest opłacany przez chinoli, albo jest "pożytecznym idi0tą".

    Niezależnie czy smartfon bez usług googla kosztuje 1,5 tys., 999zł, czy 199zł, to nie jest on obecnie SMARTfonem. Jest zwykłym przyciskiem na papier - tzw. cegłą. Kto kupi - będzie żałować.

    Jedynymi osobami, dla których może to być okazja na tani smartfon to osoby umiejące wgrać sobie nowy system, aczkolwiek nawet nie wiadomo, czy jest odblokowany bootloader. Jeśli nie wiesz, co to TWRP, to nawet nie myśl o tym telefonie.

  • kumpelzos

    Oceniono 3 razy -1

    Generalnie mam pozytywne wrażenia z używania telefonu Huawei P40 Lite. Jednak na początek o niedogodnościach. Ze względu na brak Google Pay nie mogę płacić przy pomocy telefonu. Kilkukrotne próby dogrania tej aplikacji spełzły na niczym. Moduł NFC jest, wiec jeśli się USA i Huawei dogadają, to ta usługa będzie funkcjonować. Nie jest dla mnie to jakąś straszną niedogodnością, ponieważ w poprzednim swoim telefonie nie korzystałem z niej. Większy problem mam z czytnikiem linii papilarnych w przycisku wyłączania. Mimo wgrywania odcisku palca, jego zatwierdzenia ta funkcja u mnie nie działa. Stosuję odblokowywanie wizualne, które uważam za mniej bezpieczne, albo pin-kodem. Może robię coś niewłaściwie. Telefon nie umożliwia prowadzenia wideo-rozmów. Nie płaczę z tego powodu, bo korzystałem z tej możliwości w innym telefonie cztery lata temu (jest dodatkowa opłata za połączenie, poza abonamentem) i są inne aplikacje jak WhatsApp, czy Skype to umożliwiające.
    Większość aplikacji przegrałem ze swojego poprzedniego telefonu (też Huawei) przy pomocy aplikacji phone clone. Brakujące aplikacje Google w tym sklep Google Play ściągnąłem sobie korzystając z aplikacji Chat Partner. Jak wspomniałem wcześniej Google Pay nie udało się wgrać. Otrzymuję komunikat o błędzie. Aplikacja bankowa mBanku działa bezproblemowo. Aplikację Payback musiałem dograć ze sklepu Google Pay i działa.
    Nie eksploatuję telefonu do maksimum jego technicznych możliwości, więc nie wypowiadam się o jego działaniu w grach. Ładowarka o mocy 40 W bardzo szybko ładuje urządzenie. Wyraźnie szybciej niż moja poprzednia. Nie ma ładowania indukcyjnego. Jest gniazdo do podłączenia tradycyjnych słuchawek (dołączone są fabryczne), co uważam za plus, mimo że istnieje moduł Bluetooth. Nie ma modułu radia. Również rzadko korzystałem w poprzednich telefonach, bo jakość transmisji nie była zachwycająca.
    Mój aparat ma fabrycznie naklejoną osłonę ekranu, więc oszczędziłem na zakupie takowej. W promocji (999 zł) dostałem opaskę Bad 4 Pro. Ciekawy gadżet. jednak nie mogłem jej ładować ładowarką telefonu (może za duża moc?). I ma gniazdo micro USB, a więc do noszenia dodatkowy kabel. Nie jestem fotoamatorem, więc o klasie aparatów się nie wypowiadam.

  • amused

    Oceniono 3 razy -3

    Wynocha z Europy. Już wystarczy nam chiński wirus. Telefonów bez usług google nie potrzebujemy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX