Statek łapie spadającą część rakiety w sieć. Pierwsze takie nagranie rzadkiego wyczynu

Kilkaset kilometrów od brzegu, daleko na oceanie, dwa niewielkie statki z rozpostartymi wielkimi siatkami regularnie uganiają się za opadającymi na spadochronach częściami rakiet. Firma SpaceX już od kilku lat próbuje opanować tą technologię, ale na razie z umiarkowanym powodzeniem. Teraz Elon Musk pokazał nagranie wyjątkowo udanego przechwycenia.

Na nagraniu najpewniej wykonanym przez drona, operacja przechwycenia spadającej części wydaje się być banalnie prosta. Spadaniemal idealnie na środek wielkiej sieci rozpiętej nad statkiem, który nie wygląda, aby jakoś specjalnie manewrował. Być może to znak, że po długich próbach i doskonaleniu technologii, SpaceX jest bliska uczynienia swoich rakiet jeszcze bardziej wielorazowymi.

Zobacz wideo

Rakiety lecące w kosmos mają swój ładunek skryty na samym czubku, pod dużą i lekką osłoną. Jej zadaniem jest ochronić delikatne satelity, czy pojazdy kosmiczne, przed pędem powietrza i pogodą. Zazwyczaj po wyleceniu z gęstej atmosfery, osłona rozdziela się na dwie części, odpada od rakiety i zostaje zniszczona spadając na ziemię czy do wody. Firma SpaceX chce je jednak odzyskiwać, tak samo jak inne części swoich rakiet. Musk twierdzi, że wyprodukowanie nowej osłony to około sześciu milionów dolarów. Ma to być 10 procent kosztów całej rakiety i jeden z jej najdroższych pojedynczych elementów, więc jego odzyskiwanie ma być opłacalne.

Prace nad tym trwają już od 2017 roku i dotychczas z bardzo umiarkowanym sukcesem. Inżynierowie SpaceX zamontowali w każdej połówce osłony spadochron. Pozwala on po odrzuceniu od rakiety, przy pomocy niewielkich silniczków rakietowych, wylądować w kontrolowany i łagodny sposób na wodzie. Pierwszy raz udało się to zrobić na początku 2017 roku. Szybko jednak uznano, że kontakt ze słoną wodą morską jest niewskazany, bo istotnie utrudnia przygotowanie osłony do kolejnej misji. Postanowiono więc, że opadające pod spadochronem części będą łapane przez niewielkie, szybkie statki, z zamontowanymi ogromnymi siatkami. Seria pierwszych prób w 2018 roku zakończyła się niepowodzeniem, choć w jej trakcie czterokrotnie powiększono powierzchnię siatki na statku.

Zgranie ruchów opadającej pod spadochronem osłony i manewrującej po oceanie jednostki "łapiącej", okazało się być nie lada wyzwaniem. Nawet niewielkie błędy, oznaczały porażkę. SpaceX nie informowała publicznie o detalach prac nad tą technologią, jednak po serii niepowodzeń w 2018 roku, przeprowadzono próby polegające na zrzucaniu osłon ze śmigłowca. Choć nadal nie udawało się ich złapać statkami, to zaczęto regularnie wyławiać z oceanu po łagodnych lądowaniach. Pomimo kontaktu z wodą morską, osłony odzyskane w ten sposób zaczęto ponownie wykorzystywać. Dopiero w czerwcu 2019 roku udało się pierwszy raz złapać jedną połówkę siatką na statku. W lipcu 2020 roku po raz pierwszy zdołano przechwycić w ten sposób obie połówki z jednej rakiety.

Takie sukcesy nadal nie są normą. Zdecydowana większość osłon jest wyławiana z oceanu. Najnowsze wideo opublikowane przez Muska pokazuje jednak niemal idealne lądowanie na siatce. Być może to znak, że SpaceX jest w tym coraz lepsza i niedługo stanie się to rutyną. Jednak równie dobrze, mógł to być przypadek. Choć firma Muska ma jednak to do siebie, że potrafi uczyć się na błędach i szybko je poprawiać.

Nagrania wcześniejszego złapania obu połówek osłony, wykonane z pokładu statku.