Jak Bill Gates ratował Apple przed katastrofą. "90 dni dzieliło nas od bankructwa"

Daniel Maikowski
Apple stało się pierwsza w historii spółką notowaną na amerykańskiej giełdzie, której kapitalizacja rynkowa przekroczyła barierę dwóch bilionów dolarów. Całkiem nieźle, jak na firmę, która nieco ponad 20 lat temu otarła się o bankructwo. Wówczas firmę z Cupertino uratował m.in. Bill Gates.

19 sierpnia 2020 roku wartość Apple na nowojorskiej giełdzie przekroczyła 2 biliony dolarów. To pierwsza amerykańska spółka w historii, która osiągnęła ten historyczny pułap - i to w czasie gdy cały świat zmaga się z pandemią koronawirusa. Jeszcze bardziej imponujący jest fakt, że firma z Cupertino podwoiła kapitalizację w zaledwie dwa lata. Barierę 1 bln dolarów Apple przekroczył w sierpniu 2018 roku.

Wycena na poziomie 2 bilionów dolarów oznacza, że inwestorzy Apple są dziś skłonni zapłacić dwa razy więcej za tę samą prognozę zysków

- tłumaczy Dan Gallagher, dziennikarz "The Wall Street Journal".

Choć dziś, gdy na świecie każdego roku sprzedaje się ponad 200 mln iPhone'ów, trudno w to uwierzyć, to jednak Apple nie zawsze był maszynką do zarabiania pieniędzy i generowania zysków dla akcjonariuszy spółki. Ponad 20 lat temu amerykański gigant stanął na progu bankructwa. Wówczas firma została uratowana przed dwie osoby. Pierwszą z nich był Steve Jobs, a drugą.... jego wielki rywal Bill Gates.

Apple w odwrocie

Lata 90-te były bez wątpienia najtrudniejszym okresem w historii Apple. Po odejściu Steve’a Jobsa i kilku nieudanych eksperymentach jego następcy Johna Sculley’a, firma zmagała z problemami wewnętrznymi, jak i z coraz silniejszą konkurencją ze strony takich firm jak IBM czy (a raczej przede wszystkim) Microsoft.

W 1992 roku premierę miał Windows 3.1, który garściami czerpał z rozwiązań znanych ze stworzonego przez Apple systemu MacOS. Z kolei już dwa lata później Microsoft wypuścił na rynek legendarnego już Windows 95, który w krótkim czasie uczynił z firmy z Redmond prawdziwego hegemona w świecie IT.

Apple próbował bronić swojej rynkowej pozycji, wypuszczając na rynek kolejne wersje swoich Macintoshy. Modele Quadra, Centris oraz Performa nie odniosły jednak rynkowego sukcesu, a firma z Cupertino była krytykowana za kiepską strategię marketingową i brak wizji rozwoju.

W 1995 roku do sprzedaży trafił przenośny komputer PowerBook 5300. Apple upatrywał w nim szansę na powrót do dni chwały. Kierowana wówczas przez Michaela Spindlera firma wydała ogromne pieniądze na ulokowanie tego produktu w dwóch hollywoodzkich hitach – „Mission: Impossible” i „Dzień Niepodległości”.

Te działania na niewiele się jednak zdały. PowerBook okazał się urządzeniem skrajnie niedopracowanym. Wielu klientów otrzymało uszkodzone komputery, a dodatkowo pojawił się problem z bateriami Sony, które ulegały samozapłonowi. Nowy Apple został ostatecznie pogrążony przez mało wydajne oprogramowanie.

Aby uratować topniejące udziały w rynku komputerów osobistych, Spindler zdecydował się na ruch, który dziś wydawałby się nie do pomyślenia. Postanowił udzielić licencji na system Mac OS firmom trzecim. W efekcie na rynku pojawiło się mnóstwo „klonów” Macintoshy. Ten pomysł nie tylko nie uratował Apple, ale wpakował firmę w większe finansowe tarapaty. Spindler opuścił Apple, a jego miejsce zajął Gil Amelio.

Mural przestawiający Steve'a Jobsa i Billa GatesaMural przestawiający Steve'a Jobsa i Billa Gatesa Sean Davis/Flickr.com/CC

90 dni od bankructwa

Amelio nie okazał się jednak cudotwórcą. Pod jego rządami Apple wciąż tracił pieniądze, a udział w rynku komputerów osobistych stopniał z 15 proc. w 1992 roku do zaledwie 5 proc. w 1997. Amelio podjął jednak jedną decyzję, która zaważyła na przyszłości Apple. W 1996 r. za kwotę 402 mln dolarów nabył należącą wówczas do Steve’a Jobsa firmę NeXT oraz stworzony przez nią system operacyjny NeXTstep, który stał się podwaliną dla Mac OS X. 

W efekcie, po trwającej 12 lat banicji współtwórca potęgi Apple wrócił do firmy, by dokonać niemożliwego: uratować Apple przed katastrofą. W lipcu 1997 r. Jobs zastąpił Gila Amelio na stanowisku prezesa. Był jednak daleki od entuzjazmu. Firma w niczym nie przypominała prężnie rozwijającego się Apple lat 70 i 80-tych. „Od bankructwa dzieliło nas zaledwie 90 dni” – przyznał po latach Jobs w jednym z wywiadów.

Plan ratunkowy był prosty: zmniejszyć zatrudnienie, zamknąć nierentowne projekty i utrzymać przy życiu system Mac OS, a następnie odbudować markę Apple. Pierwszą „ofiarą” Jobsa okazał się projekt Apple Newton. Jobs nigdy nie pałał do Newtona sympatią, choćby dlatego, że był on pomysłem Sculleya, który doprowadził do jego rozstania z Apple. Zresztą, Newton był również projektem nierentownym.

Steve Jobs i Bill Gates podczas konferencji Macworld 1997 w BostonieSteve Jobs i Bill Gates podczas konferencji Macworld 1997 w Bostonie fot. Julia Malakie AP Photo

Szalony Microsoft

Jobs zdawał sobie jednak sprawę, że cięcia kosztów nie wystarczą. Apple potrzebował zastrzyku gotówki, który pomógłby firmie stanąć na nogi. Potrzebował jednak czegoś jeszcze: odzyskania wiarygodności w oczach rynku i partnerów biznesowych. Nikt nie spodziewał się jednak, że wybawcą firmy z Cupertino może okazać się jej wieloletni konkurent.

„Szokujące” partnerstwo pomiędzy Apple i Microsoftem zostało ogłoszone przez Steve'a Jobsa podczas konferencji Macworld 1997 w Bostonie.

Jeśli chcemy pójść naprzód i zobaczyć zdrowy i dobrze prosperujący Apple, to musimy zrezygnować z kilku rzeczy. Musimy zrezygnować z przekonania, że zwycięstwo Apple powinno być równoznaczne z porażką Microsoftu. Jeśli chodzi o mnie, to era rywalizacji pomiędzy Apple i Microsoftem właśnie dobiegła końca

- przekonywał Jobs.

Chwilę wcześniej na wielkim ekranie ukazała się twarz Billa Gatesa, który wyjaśnił szczegóły partnerstwa pomiędzy firmami. Symboliczne pojawienie się Gatesa w „świątyni Apple” wywołało konsternację wśród uczestników konferencji Macworld. Niektórzy otwierali usta ze zdumienia, inni gwizdali z dezaprobatą.

Na mocy zawartego porozumienia Microsoft zobowiązał się, by przez co najmniej 5 lat dostarczać wersję pakietu Microsoft Office dla komputerów Macintosh. Oprócz tego gigant z Redmond miał zainwestować 150 mln dolarów w akcje Apple.

W pewnym sensie można powiedzieć, że to jedna z najbardziej szalonych rzeczy, jaką kiedykolwiek zrobiliśmy

wspominał po latach Steve Ballmer, były prezes Microsoftu.

Oczywiście umowa z Apple była świetnym interesem również dla Microsoftu. Po pierwsze gigant otrzymał gwarancję, że Internet Explorer będzie domyślną przeglądarką na komputerach Macintosh. Po drugie, „zakopanie topora wojennego” oznaczało, że Apple nie będzie kontynuować toczącej się latami batalii sądowej, która miała rozstrzygnąć, czy Microsoft wykorzystał elementy MacOS w  Windowsie.

Microsoft miał jednak jeszcze co najmniej jeden dobry powód, aby pomóc Apple. W drugiej połowie lat 90-tych firma z Redmond toczyła spór prawny z Departamentem Sprawiedliwości USA, który oskarżał ją o stosowanie praktyk monopolistycznych. Wyciągnięcie pomocnej dłoni do tonącego Apple miało być dowodem na to, że Microsoft nie boi się zdrowej konkurencji.

Oczywiście naiwnością byłoby stwierdzenie, że to właśnie 150 mln dolarów od Microsoftu uratowało Apple przed bankructwem. Warto pamiętać, że w chwili zawracia porozumienia kapitalizacja firmy Steve'a Jobsa wynosiła 2,46 mld dolarów, a jej rezerwy gotówkowe - ponad 1,2 mld dolarów. Partnerstwo z Microsoftem dało jednak Apple coś więcej. Przywróciło firmie rynkową wiarygodność, o którą tak bardzo zabiegała. 

Steve Jobs i Bill Gates - byli w tym samym wieku i powołali do życia największe na świecie firmy komputerowe.Steve Jobs i Bill Gates - byli w tym samym wieku i powołali do życia największe na świecie firmy komputerowe. Fot. 60minutes

W poszukiwaniu seksu

Teraz Steve Jobs potrzebował jeszcze jednego: urządzenia, który sprawi, że świat znów przypomni sobie o „magii” Apple. 

Wiecie, jaki jest problem z tą firmą? Nasze produkty są BEZNADZIEJNE – nie ma w nich seksu

– miał powiedzieć Jobs na jednym ze spotkań z pracownikami firmy.

Zadanie przywrócenia „seksu” urządzeniom Apple zostało powierzone Jonathanowi Ive, który stworzył dla Jobsa futurystyczny projekt komputera. W późniejszym czasie Ive stanie się jedną z kluczowych postaci w Cupertino i zaprojektuje najbardziej kultowe produkty Apple.

W 1998 roku odbyła się premiera iMaca. Urządzenie z miejsca stało się hitem. Wystarczy wspomnieć, że w ciągu pięciu miesięcy od premiery Apple sprzedał 800 tys. komputerów. Siłą iMaca był jego unikalny design. Ive zdecydował się na zastosowanie przeźroczystej obudowy, co sprawiło, że użytkownicy mogli podziwiać wnętrze urządzenia. Dzięki Apple, komputer przestał być już „nudną beżową skrzynką”.

Sukces iMaca sprawił, że po raz pierwszy od 1995 r. Apple odzyskał rentowność. Firma zakończyła 1998 rok z zyskiem na poziomie 309 mln dolarów. iMac był dopiero początkiem drogi na szczyt. Tu rozpoczyna się jednak zupełnie nowa historia. Historia iPoda, MacBooka, iTunes, iPada i iPhone’a i wielu innych urządzeń, które uczyniły Apple najdroższą firmą na świecie.