Galaxy Note 20 Ultra to najlepiej wyposażony smartfon Samsunga. Niestety nie jest idealny [RECENZJA]

Bartłomiej Pawlak
Nie mam wątpliwości, co do tego, że Galaxy Note 20 Ultra to najlepiej wyposażony smartfon Samsunga. Niestety nie jest idealny. Czy przyjemność korzystania z niego warta jest zatem niemal 6000 zł?
Zobacz wideo Zobacz też: Sony wraca do gry? Xperia 1 II to świetny smartfon. Ale zbyt drogi

Tegoroczna linia Galaxy Note jest dość dziwna. Samsung zamiast wypuścić dwa mocne urządzenia różniące się przekątną ekranu i pojemnością baterii (jak to miało miejsce w poprzednich latach), pokazał dwa kompletnie różne smartfony.

Mniejszy Galaxy Note 20 to m.in. plastikowa obudowa, ekran 6,7 cala z odświeżaniem tylko 60 Hz, nieco słabszy aparat czy inny (bardziej obły) design. Większy Galaxy Note 20 Ultra dostał już wszystko, co najlepsze mogli zaoferować w tym roku Koreańczycy. Jest jednak absurdalnie drogi. Czy nowy Note w wersji Ultra wart jest wydania niemal 6 tys. zł? 

Samsung Galaxy Note 20 UltraSamsung Galaxy Note 20 Ultra fot. BP

Wielki i świetnie wykonany

Zacznijmy od wymiarów, bo Galaxy Note 20 Ultra - jak przystało na serię Note - jest już naprawdę wielki. Przekątna ekranu to aż 6,9 cala (o 0,15 cala więcej niż u poprzednika). Nie ma jednak się co dziwić, galaktyczne notatniki to smartfonu służące główne do pracy, dlatego duża przestrzeń robocza jest tu priorytetem.

Mimo sporych wymiarów smartfon dość dobrze leży w dłoni, choć o obsłudze jedną ręka można raczej zapomnieć. Note 20 Ultra jest też dość ciężki - waży 208 g, co wyraźnie czuć podczas codziennego korzystania. Przyczepić mogę się również do bardzo wyraźnie wystającego modułu z aparatami. Wygląda to dość słabo i mocno dokucza, gdy telefon położymy na płaskiej powierzchni.

Samsung tradycyjnie już postawił w kolejnym przedstawicielu linii Note na bardzo kanciasty design. Smartfon ma tylko delikatnie ścięte rogi wyświetlacza, a okalające go ramki są maleńkie. Całość wygląda bardzo atrakcyjnie, a ta "kanciastość" w moim odczuciu dodaje elegancji. To duży plus.

Samsung Galaxy Note 20 UltraSamsung Galaxy Note 20 Ultra fot. BP

Nowy Galaxy Note 20 Ultra jest również perfekcyjnie wykonany. Z tyłu mamy bardzo przyjemne w dotyku, matowe szkło (w wersji czarnej jest błyszczące). Wszystkie elementy są idealnie spasowane i absolutnie nie mogę się do niczego przyczepić.

Potwornie szybki i bardzo gorący

Samsung Galaxy Note 20 Ultra to prawdziwy potwór. Wydajność smartfona stoi na najwyższym poziomie, a w popularnym benchmarku AnTuTu wyniki tego modelu sięgają sporo ponad 500 tys, punktów. Nic dziwnego, na pokładzie znalazł się autorski procesor Samsunga - Exynos 990 (w wersji europejskiej) wsparty przez 12 GB pamięci RAM. Niestety wspomniany układ to również jedna z większych bolączek Galaxy Note'a 20.

Samsung Galaxy Note 20 UltraSamsung Galaxy Note 20 Ultra fot. BP

Exynos ma bowiem ogromne problemy z utrzymaniem rozsądnej temperatury pracy. W efekcie cały smartfon, już po chwili od rozpoczęcia nieco bardziej wymagającego zajęcia, jest bardzo ciepły lub wręcz gorący. I niestety problem nie występuje jedynie w grach. Niemal na każdym kroku (np. podczas korzystania z aparatu, a nawet przeglądarki) obudowa znacznie nagrzewa się, a korzystanie z urządzenia staje się nieco niekomfortowe.

Niestety przekłada się to również na spadki wydajności (mamy tu do czynienia z tzw. thermal throttlingiem). Procesor obniża taktowanie, a Galaxy Note 20 Ultra wyraźnie zwalnia. Na tyle wyraźnie, że czasem możemy zauważyć spadek wydajności nawet przy wykonywaniu mniej wymagających zadań. Przy tak dużych problemach Exynosa 990 dziwi decyzja Samsunga o umieszczeniu tego układu we flagowym modelu. Wielka szkoda, zwłaszcza że amerykańska wersja tego telefonu (ze Snapdragonem 865+) nie zmaga się z nadmiernym nagrzewaniem.

Samsung Galaxy Note 20 UltraSamsung Galaxy Note 20 Ultra fot. BP

Świetnej jakości ekran

Na pokładzie Galaxy Note'a 20 Ultra znalazł się ekran o przekątnej 6,9 cala i rozdzielczości 1440 x 3088 pix. Tradycyjnie jest to panel wykonany w technologii Dynamic AMOLED, ale tym razem z odświeżaniem o częstotliwości 120 Hz.

Ponownie Samsung przeszedł sam siebie oferując rewelacyjnej jakości wyświetlacz, na który zwyczajnie chce się patrzeć. Odwzorowanie i nasycenie kolorów, głębokość czerni, kontrast, a także poziom detali jest wzorowy. Co więcej, mamy tu odświeżanie 120 Hz, które wyraźnie poprawia płynność (widać to najlepiej m.in. podczas przewijania ustawień itp.) i działa w trybie adaptacyjnym (nie da się wymusić 120 Hz na stałe). Oznacza to, że smartfon sam dobiera odpowiednią częstotliwość, aby zaoszczędzić baterię.

Samsung Galaxy Note 20 UltraSamsung Galaxy Note 20 Ultra fot. BP

Nie mogę nie wspomnieć tu również o obecności S-Pena, co jest wyróżnikiem całej serii Galaxy Note. Tegoroczny rysik jest jeszcze szybszy, jeszcze wygodniejszy w użyciu, a wrażenia towarzyszące korzystaniu z niego jeszcze bardziej przypominają pisanie długopisem po kartce papieru.

Samsung ponownie zadbał o całą gamę funkcji, które są dostępne po wysunięciu S-Pena z obudowy. To m.in. możliwość zdalnego sterowania smartfonem za pomocą gestów (możemy np. zmienić tryb fotografowania przesunięciem rysika w powietrzu). Ich użyteczność (przynajmniej dla mnie) jest raczej niewielka, jednak być może komuś przypadną do gustu.

Gesty rysikiemGesty rysikiem fot. BP

Świetny i wszechstronny aparat

Samsung zaoferował w Galaxy Note 20 Ultra zestaw trzech aparatów, który powinien sprawdzić się w zdecydowanej większości sytuacji. Mamy tu:

  • aparat główny 108 Mpix (f/1,8) z optyczną i elektroniczną stabilizacją obrazu oraz laserowym autofocusem,
  • aparat szerokokątny 12 Mpix (f/2,2) o polu widzenia 120 stopni z laserowym autofocusem,
  • aparat 5x Tele 12 Mpix (f/3,0) z optyczną stabilizacją obrazu i laserowym autofocusem.

Jakość zdjęć z aparatu głównego w ciągu dnia jest bardzo dobra - kadry są bardzo szczegółowe, kolory nasycone i dobrze oddane, a rozpiętość tonalna i poziom szumów stoi na bardzo wysokim poziomie. Domyślnie zdjęcia wykonywane są w rozdzielczości 12 Mpix (informacje z kilku sąsiednich pikseli są łączone), ale w razie potrzeby możemy pokusić się o wykonanie fotografii 108 Mpix, które są niezwykle szczegółowe.

Zdjęcie aparatem standardowymZdjęcie aparatem standardowym fot. BP

W nocy, gdy światła jest mało skrzydła rozwija świetna stabilizacja obrazu. Nie miałem problemu z wykonaniem dobrych jakościowo fotek niezależnie od sytuacji, a za to należy się duży plus.

Zdjęcie aparatem standardowymZdjęcie aparatem standardowym fot. BP

Zdjęcie aparatem standardowymZdjęcie aparatem standardowym fot. BP

Dwa pozostałe aparaty w dobrych warunkach oświetleniowych również radzą sobie świetnie. Zaznaczę jedynie, że w przypadku aparatu szerokokątnego mamy do czynienia z dość dużymi zniekształceniami beczkowymi, co nie każdemu może przypaść do gustu. Po zmroku lepiej wypada aparat szerokokątny, z którego fotki prezentują się bardzo dobrze, nawet gdy światła jest bardzo mało.

Zdjęcie aparatem szerokokątnymZdjęcie aparatem szerokokątnym fot. BP

Moim zdaniem najwięcej frajdy daje jednak korzystanie z aparatu tele. Przybliża on obraz pięciokrotnie (mamy tu do czynienia z obiektywem peryskopowym) i pozwala na uzyskanie bardzo ciekawych efektów. Zapewnia też świetnej jakości obrazek, o ile tylko światła jest dostatecznie sporo.

Zdjęcie aparatem Tele 5xZdjęcie aparatem Tele 5x fot. BP

Zdjęcie aparatem Tele 5xZdjęcie aparatem Tele 5x fot. BP

Cieszy mnie natomiast rezygnacja ze 100-krotnego zoomu cyfrowego, którym tak mocno Samsung chwalił się w Galaxy S20 Ultra (a którego użyteczność była niemal zerowa). Tym razem mamy tu zoom "tylko" (a raczej aż) 50-krotny, który też pozwala na uzyskanie bardzo dużego zbliżenia, a zapewnia znacznie lepszą jakość zdjęć.

Zdjęcie w trybie zoom 50xZdjęcie w trybie zoom 50x fot. BP

Czytaj też: Huawei P40 Pro+, czyli przybliżaj bez końca. Czy 100-krotny zoom ma jakikolwiek sens? [TEST]

Bateria, która potrafi zaskoczyć

Niestety sporym minusem Galaxy Note'a 20 Ultra jest jego bateria. Co prawda ma pojemność 4500 mAh, jednak sam telefon jest na tyle prądożerny, że energii wystarcza najwyżej na jeden pełny dzień pracy. Nie więcej. Często zdarzało się jednak, że Note'a musiałem ładować jeszcze przed końcem dnia i to pomimo, że nie korzystałem z niego jakoś bardzo aktywnie - ograniczałem się głównie do korzystania z internetu i kilku najprzydatniejszych aplikacji. 

Niestety jeszcze większym problemem okazała prądożerność telefonu w nocy. Kilkukrotnie zdarzyło się, że kładłem się spać, gdy Note 20 Ultra miał czy 30 czy 40 proc. energii w akumulatorze, a rano był wyładowany do zera lub miał zaledwie kilka procent. Dla pewności przywróciłem telefon do ustawień fabrycznych, ale i to nie pomogło. W przypadku pozostałych smartfonów, na których mam identyczny zestaw aplikacji, podobnych problemów nie napotkałem.

Zużycie baterii Galaxy Note 20 UltraZużycie baterii Galaxy Note 20 Ultra fot. BP

Małym minusem jest też maksymalna moc ładowania Galaxy Note'a 20 Ultra. Samsung pozwolił na uzupełnianie energii z maksymalną mocą 25 W (bezprzewodowe 15 W), podczas gdy niektórzy konkurenci już dawno dorzucają do zestawu ładowarki nawet kilkukrotnie mocniejsze. Mimo wszystko ładowanie do pełna zajmuje ok. 75 min, a więc jest całkiem nieźle.

Samsung Galaxy Note 20 UltraSamsung Galaxy Note 20 Ultra fot. BP

Podsumowując

Czy Samsung Galaxy Note 20 Ultra wart jest tych 5949 zł? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Ja nigdy nie wydałbym podobnej kwoty na telefon mając pod nosem wiele trochę słabszych propozycji za 2,5 czy 3 tys. zł. Nie zmienia to jednak faktu, że Note 20 Ultra to wzorowo wykonany, bardzo elegancki smartfon z genialnym rysikiem, rewelacyjnym ekranem, bardzo mocnym procesorem, obsługą 5G i świetnym aparatem. 

Szkoda tylko, że nie jest to smartfon idealny. Doskwiera mu kilka mniejszych i większych problemów. To przede wszystkim zbyt szybko wyładowujący się akumulator, a także bardzo mocno nagrzewająca się obudowa. Na dodatek Note kilkukrotnie niemile mnie zaskoczył, gdy po nocy był rozładowany niemal do zera. O szybkim naładowaniu go do pełna możemy też raczej zapomnieć. Cóż, za 6 tys. zł oczekiwałbym nieco większej niezawodności.