Gowin utrąci podatek od reklam? PiS ma w rękach "atomową broń". Orban z niej skorzystał

Daniel Maikowski
Podatek od reklam to niejedyny sposób na zdyscyplinowanie "niepokornych" mediów. Na Węgrzech władza zaczęła sięgać po "opcję atomową", czyli odbieranie koncesji. W Polsce taki scenariusz - teoretycznie - również jest możliwy, choć nikt głośno o nim nie mówi.

Ważą się losy podatku od mediów. Kontrowersyjny projekt Prawa i Sprawiedliwości, który ma na celu opodatkowanie przychodów z reklam, jest krytykowany przez przedsiębiorców, ekspertów i wszystkie partie opozycyjne. Przeciwnicy rozwiązania wskazują na fakt, że nowa składka (bo takiego określenia używają politycy PiS) oznacza de facto podwójne opodatkowanie, gdyż działające w Polsce media są już obłożone podatkiem CIT. Kontrowersje budzi również fakt, że składka z tytułu reklamy ma opierać się na kryterium przychodowym, a nie dochodowym.

Zobacz wideo Prof. Godzic: Będziemy mieć Budapeszt nad Wisłą

Niektórzy wskazują na przykład Węgier, gdzie podatki nałożone na koncerny medialne doprowadziły w konsekwencji do przejęcia niemal wszystkich tytułów prasowych przez państwowe spółki powiązane z rządzącą od 2010 roku partią Fidesz, Viktora Orbana. 

Działania rządu Orbana są przykładem tego, co może zrobić PiS w Polsce

- tłumaczył niedawno András Földes, niezależny węgierski dziennikarz, w rozmowie z Gazeta.pl.

PiS zasłania się "solidarnością" i "walką z pandemią" (50 proc. wpływów z podatku od reklamy ma zasilić budżet NFZ). Autorzy projektu ustawy tłumaczą też, że nowa opłata wymierzona jest przede wszystkim w internetowych gigantów, takich jak Facebook czy Google.

Ile one podatków płacą w Rzeczypospolitej, we Francji, albo w Niemczech. Warto takie ćwiczenie wykonać, bo okaże się, że bardzo niewiele. One korzystają z rajów podatkowych

- mówił niedawno premier Mateusz Morawiecki

Sęk w tym, że podatek od reklam płacić mieliby nie tylko "internetowi giganci" i zagraniczne koncerny medialne, ale również lokalne media. Co więcej, według szacunków, Google i Facebook zostaliby obciążeni kwotą ok. 50-100 mln zł, podczas gdy inne media działające w Polsce - ok. 700-800 mln zł.

Gowin mówi: veto!

Wiele wskazuje jednak na to, że podatku od mediów (przynajmniej w zaproponowanej formie) na tym etapie nie uda się przeprowadzić przez parlament. Nowej opłacie sprzeciwiają się bowiem nie tylko partie opozycyjne, ale i koalicjant PiS, czyli Porozumienie Jarosława Gowina.

Paradoksalnym skutkiem uchwalenia takich przepisów byłaby jeszcze głębsza dyskryminacja mediów krajowych w stosunku do podmiotów globalnych. Stoi to w całkowitej sprzeczności z programem Zjednoczonej Prawicy. Podkreślamy także, że przedstawiony projekt nie został wcześniej skonsultowany z naszą partią

- czytamy w oficjalnym stanowisku ugrupowania.

W poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna" poinformował, że kierownictwo PiS szuka sposobu na to, by projekt podatku od reklam uratować. W grę wchodzi obniżenie jego stawki lub ustawienie progu przychodu na tak wysokim poziomie, aby mało kto został nim objęty.

Nawet jeśli plany wprowadzenia podatku od reklam spełzną na niczym, PiS wciąż może skorzystać z innych sposobów na zdyscyplinowanie mediów, w tym z tzw. "opcji atomowej" - czyli nieprzyznania części z nich koncesji. Brzmi jak political-fiction? Być może. Sęk w tym, Węgry Orbana, na których tak bardzo lubi się wzorować prezes Jarosław Kaczyński, z takiego rozwiązania już skorzystały.

Jeśli nie podatek, to koncesje? Viktor Orban daje przykład

Klubradio to największa opozycyjna rozgłośnia radiowa na Węgrzech. Stacja działała nieprzerwanie przez ostatnie 19 lat. Działała, bo 14 lutego br. straciła koncesję i zniknęła z częstotliwości FM 92,9 MHz. Węgierski państwowy urząd ds. mediów (NMHH) już we wrześniu 2020 roku ogłosił, że nie przedłuży stacji Klubradio wygasającej siedmioletniej licencji na nadawanie. Oficjalny powód?

Jako argument podano to, że dwa razy spóźniliśmy się z raportami. Dokładnie tak samo zachowała się inna stacja radiowa, która w przeciwieństwie do nas otwarcie sprzyja władzy. Jej koncesja została przedłużona

- mówił w rozmowie z reporterem TVN24 prezes Klubradia Andras Arato.

Klubradio postanowiło odwołać się od decyzji NMHH. 9 lutego br. węgierski sąd odrzucił tę apelację.- Jesteśmy świadkami werdyktu, który służy nieskończenie tchórzliwemu, antydemokratycznemu, nieliberalnemu systemowi - stwierdził Andras Arato, cytowany przez agencję AP.

Opozycja na Węgrzech nie ma wątpliwości, że odebranie koncesji ostatniej dużej opozycyjnej stacji radiowej było podyktowane względami politycznymi. Klubradio na swojej antenie regularnie krytykowało politykę rządu Viktora Orbana.

Decyzja o nieprzedłużeniu koncesji dla krytycznego wobec władz węgierskiego Klubradia jest oparta na wysoce wątpliwych podstawach prawnych

- napisał Roberto Viola, dyrektor Generalny ds. Sieci Komunikacyjnych, Treści i Technologii Komisji Europejskiej w liście do węgierskiego ambasadora przy UE.

Klubradio zniknęło z eteru o północy z niedzieli na poniedziałek. Radio pożegnało się ze słuchaczami słowami Viktora Orbana, które wygłosił on w 2018 roku w Parlamencie Europejskim: "Nigdy nie posunęlibyśmy się do tego, aby uciszyć tych, którzy się z nami nie zgadzają".

KRRiT rozdaje koncesje

Polski system medialny jest pod wieloma względami bardzo podobny do tego, który funkcjonuje na Węgrzech. Telewizja i radio również działają w oparciu o koncesje, które przyznawane są jednak nie na 7, ale na 10 lat - przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji (KRRiT).

KRRiT jest w założeniu niezależnym organem państwowym, który wg Konstytucji ma stać na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji. Sęk w tym, że skład osobowy tego niezależnego organu jest w całości powoływany przez polityków.

Kadencja KRRiT trwa 6 lat, a wyboru jej członków dokonują Sejm (2 osoby), prezydent (2 osoby) i Senat (1 osoba). Obecny skład KRRiT został powołany w 2016 roku, czyli już po przejęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, a tworzą go:

  • Witold Kołodziejski - były polityk PiS i sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji (2015 - 2016);
  • Teresa Bochwic - była członkini rady programowej Polskiego Radia z ramienia PiS;
  • Janusz Kawecki - były członek rady programowej Radia Maryja;
  • Andrzej Sabatowski - w przeszłości związany m.in. z ośrodkami regionalnymi TVP;
  • Elżbieta Więcławska-Sauk - była posłanka i senator z ramienia PiS.

Jak można łatwo zauważyć, wszystkich pięciu członków KRRiT to osoby powiązane ze środowiskiem Zjednoczonej Prawicy. Warto przy tym dodać, że upolitycznienie tego organu nie jest w żadnym wypadku autorskim pomysłem partii Jarosława Kaczyńskiego. Z bardzo podobnymi sytuacjami mieliśmy do czynienia również w czasie rządów PO czy też SLD.

"Atomowa broń" w rękach PiS

Polityczne powiązania KRRiT są o tyle niebezpieczne, że - tak jak i na Węgrzech - organ ten może w sposób całkowicie arbitralny zdecydować o nieprzedłużeniu koncesji wybranej rozgłośni radiowej czy też stacji telewizyjnej.

Przewodniczący Krajowej Rady podejmuje decyzję w sprawie koncesji na podstawie uchwały Krajowej Rady. Decyzja w tej sprawie jest ostateczna.

- czytamy w art 33. ustawy o radiofonii i telewizji z dnia 29 grudnia 1992 roku.

Co więcej, przepisy rozdziału piątego tejże ustawy, który reguluje kwestie koncesji, wskazują na kilka przypadków, w których Przewodniczący KRRiT może odmówić przedłużenia koncesji. Niektóre mają charakter dość ogólnikowy. W artykule 38. czytamy np., że koncesja może być cofnięta, jeżeli:

rozpowszechnianie programu powoduje zagrożenie interesów kultury narodowej, bezpieczeństwa i obronności państwa lub narusza normy dobrego obyczaju;

W tym roku jedna stacja już koncesję na nadawanie straciła, choć w tym wypadku nie chodzi raczej o politykę. Mowa o emitującym filmy i seriale kanale ATM Rozrywka. KRRiT nie przedłuży wygasającej 24 lutego br. koncesji. Powodem ma być niedostarczenie wniosku koncesyjnego w odpowiednim terminie (należy go złożyć na 12 miesięcy przed wygaśnięciem koncesji).

ATM Grupa twierdzi, że taki wniosek złożyła. Później spółka złożyła kolejny wniosek. 30 października ub. roku KRRiT odmówiła jednak wszczęcia postępowania, a pod koniec grudnia ub. r. odmówiła wnioskującemu "odtworzenia zaginionych w części akt sprawy i przeprowadzenia dowodów".

"Sprawa została uznana za zamkniętą" - stwierdziła w listopadzie ub. r. rzeczniczka KRRiT, Teresa Brykczyńska w rozmowie z serwisem Wirtualnemedia.pl, potwierdzając, że KRRiT planuje rozpisać konkurs na miejsce na multipleksie MUX-1, na którym do tej pory obecny był kanał ATM Rozrywka.

Proceduralne problemy, z którymi zmaga się ATM Grupa, mogą wywołać niepokój wśród praktycznie wszystkich prywatnych stacji telewizyjnych i rozgłośni radiowych działających na polskim rynku. Wielu z nich czeka bowiem obecnie na decyzję KRRiT w sprawie przedłużenie ich koncesji.

W tej grupie znajduje się m.in. Canal+ i TVN 24, którym koncesje satelitarne wygasają odpowiednio w sierpniu oraz we wrześniu br. W grudniu na decyzję o przedłużeniu tej koncesji będzie czekać Kino Polska. Istotniejsze są jednak oczywiście koncesje naziemne. Termin ich wygaśnięcia w przypadku najważniejszych stacji telewizyjnych prezentuje się następująco:

  • TVN 7 (2022);
  • Telewizja Trwam (2023);
  • Stopklatka (2023);
  • Fokus TV (2023);
  • TV4 i TV6 (2024);
  • TVN (2024);
  • TV Puls 2024).

Równie ciekawie jest na rynku radiowym, gdzie w tym roku walkę o przedłużenie koncesji stoczy aż 9 rozgłośni należących do spółki Eurozet, 7 rozgłośni z Grupy Radiowej Agora i cztery stacje RMF.

O "być albo nie być" dla tych mediów zadecyduje 5 członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Co prawda obecna kadencja KRRiT wygasa już w przyszłym roku, ale jej nowy skład również będzie niemal w całości zależny od partii rządzącej. Jedynym głosem odrębnym w radzie może zostać członek wybrany przez Senat, w którym po ostatnich wyborach przewagę ma opozycja.

Oczywiście w kręgach partii rządzącej nikt nie mówi dziś o "opcji atomowej". Nie ma wątpliwości, że odbieranie koncesji mediom to scenariusz, od którego nie byłoby odwrotu. Problematyczny jest jednak sam fakt, że polski system medialny realizację takiego scenariusza w ogóle umożliwia.